#i8Z6F

Skończyłam rok w kiepskim nastroju - złamały mi się okulary i tak nagle musiałam wyłożyć 1,5 tys. na nowe. Wybór oprawek nie był trudny, gdyż tylko dwie pasowały.
Wieczorem odwiedziłam rodziców i opowiadam im o tym, że w związku z tym, że mam szeroki rozstaw oczu nie miałam żadnego wyboru podczas zakupu oprawek. Siedzę taka załamana i mówię, że wszystko zawsze mam szerokie - biodra, tyłek, a nawet oczy i raz w życiu chciałabym mieć coś wąskiego. Na co moja mama z pełną powagą - "Przecież pole widzenia masz wąskie!".

Kochane mamy - zawsze potrafią podnieść na duchu :-)

#4Ry4f

Od dwóch lat udzielam korepetycji dzieciom z podstawówki. Dzisiaj, kiedy byłam u jednego z nich, po skończonej lekcji dość długo rozmawiałam z jego mamą. Jestem dość żywiołową osobą, więc jak to ja - stałam, wymachiwałam rękami, opowiadałam. Potem poszłam na zajęcia do innego dziecka - jego ojciec wyjątkowo chętnie ze mną rozmawiał - zagadywał, wypytywał o różne mniej lub bardziej istotne rzeczy, przez co tyle samo co uczenie dzieciaka, zajęło mi praktycznie rozmawianie z rodzicem, co zazwyczaj się nie zdarza.

Gdy wróciłam do domu, zorientowałam się dlaczego - miałam na sobie przezroczysty sweter i do tego za mały stanik. Tak. Naprawdę za mały.
Myślę, że jako nauczycielka jestem dla dzieci wprost idealnym wzorem do naśladowania...

#ZKVQE

Sylwestrowa noc, a raczej ranek. Leżę z moim lubym w jednym łóżku i tu przyszła ochota na małe pieszczoty, robi się bardzo przyjemnie. Podniosłam głowę, by spojrzeć na chłopaka, on jednak uprzedził mnie słowami wypowiedzianymi z przerażeniem w oczach:
- K*rwa, zapomniałem napisać sms do mamy!
Nie, nie mamy po 16 lat.

#IBPgM

Będąc 8-letnią dziewczynką mieszkałam z babcią. Pewnego dnia babcia jak prawie codziennie wysłała mnie do sklepu samoobsługowego. Miałam kupić śmietanę. Jednak życzenie babci było bardziej skomplikowane niż zwykle, gdyż miała być to śmietana marki "Piątnica". Po krótkim spacerze dotarłam do owego sklepu, ale mimo usilnych poszukiwań nie znalazłam wyżej wymienionej śmietany. Dodam jeszcze, że byłam wtedy chorobliwie nieśmiała i jakikolwiek kontakt z obcymi ludźmi wywoływał u mnie duży stres. Mimo to, nie chcąc zawieść babci, podeszłam do pani pracującej w sklepie i spytałam grzecznie:
- Przepraszam bardzo, gdzie znajdę śmietanę z kostnicy? 

Tak, mój stres sprawił, że pomyliłam nazwę firmy. Zorientowałam się, że tak było dopiero po wyjściu ze sklepu i przeanalizowaniu dokładnie miny pani, która z przerażeniem w oczach odpowiedziała, że nie znajdę tego produktu w ich sklepie.

#CH3Mo

Pewnego dnia z koleżanką wybrałyśmy się do Biedronki po paczkę chipsów, na którą akurat miałyśmy ochotę. Jako że obydwie jesteśmy bardzo niskie, nie mogłyśmy dosięgnąć tej, którą akurat chciałyśmy kupić. No i stałyśmy długo kłócąc się, która ma skakać, żeby ją dostać.
Nagle podszedł jakiś pan, sięgnął dwie ostatnie paczki i poszedł.
Tak oto zostałyśmy bez zakupów.

#iG9Yy

Rzecz działa się w kwietniu, kiedy to z mężem wyprowadziliśmy się z mojego rodzinnego domu. Jak to młode małżeństwo nie mieliśmy nic, a nawet jeszcze mniej. Więc zabraliśmy moja mamę i pojechaliśmy do Wrocławia na zakupy. W pewnym momencie idąc po parkingu zaczęliśmy się z mężem przekomarzać. Na co moja dzielna matula wkroczyła do akcji mówiąc:
- Przestańcie się kłócić, w końcu ty sobie takiego męża wymodliłaś. A on ma, co ma...

Wybuchliśmy tak ogromnym śmiechem, że moja siostra powiedziała, że wstyd jej z nami chodzić po sklepach ;-)

#LFywm

Cała sytuacja miała miejsce jakoś rok temu, kiedy ja z moją paczką znajomych, postanowiliśmy udać się do niby księgarni, niby takiego klubu. Miejsce było po to, by młodzież się nie szlajała po mieście. Można było tam grać na pianinie,w piłkarzyki itp. Postanowiliśmy posłuchać rock and rolla.

Kolega zaczął grać na wspomnianym pianinie, a ja oczywiście musiałem odstawić szopkę.

Ściągnąłem gaśnicę ze ściany i udając gitarzystę przypadkowo nacisnąłem na spust. Wyobraźcie sobie całą salę i nas w tej pianie.
Dobrze, że pan, który tego pilnował, wyszedł na papierosa.
Po ucieczce nie chodzę tam do dziś.

#x4Gfg

Kilka dobrych lat temu wraz z moimi kolegami, postanowiliśmy pobawić się w kolędników, a przy okazji trochę zarobić. Plan idealny. Chcieliśmy trzymać się tradycji, że w takie rzeczy nie bawi się płeć piękna, a że byłam (i jestem, nie myślcie sobie) dziewczyną, to przebrałam się za śmierć. Podobał mi się ten pomysł, bo jako osoba pozbawiona zdolności wokalnych nie zostanę zidentyfikowana.

Pracę kosiarza wzięłam sobie do serca. Zrobiłam sobie kosę, pomalowałam twarz. Zadowolona dołączyłam do pozostałych. Kolędowanie było świetną zabawą - pieniążki się sypią, ludzie się cieszą... Ale w jednym domu na mój widok mała dziewczynka krzyknęła: "Babciu, przyszli po ciebie!".

#PoCDa

Ostatnio usłyszałam od swojego męża, że na którejś tam randce zaimponowałam mu tym, że się z nim nie przespałam i że gdybym to zrobiła, teraz pewnie nie bylibyśmy małżeństwem.

W życiu nie przyznam mu się do tego, że nie poszliśmy wtedy do łóżka, bo miałam... nieogolone nogi.
Dodaj anonimowe wyznanie