Od trzech lat mamy z mężem psa. Była to przemyślana i świadoma decyzja, miał być rasowy psiak, a wyszło tak, że wzięliśmy szczeniaka w potrzebie. Wtedy nie wiedziałam, że historia psa ma takie znaczenie. Teraz mamy 10 kg czystej agresji na czterech łapach... Chodzimy z nim na treningi od dwóch lat, mieliśmy dwóch behawiorystów, ale za dużo się nie zmieniło. Szczeka na wszystko, co się rusza, goście w domu to stres dla wszystkich, mimo że pies jest w innym pokoju zamknięty. Ja nabawiłam się silnej nerwicy, każda życiowa decyzja jest najpierw rozpatrywana pod kątem psa, nawet posiadanie dziecka na ten moment odpada, bo boimy się, jak to z nim będzie. Kocham go, ale jednocześnie mam go po dziurki w nosie. Wstydzę się tego, że jest tak „niewychowany”.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie jestem ekspertem, ale przez moje doświadczenie trochę trudno mi uwierzyć, że to wyłącznie wina psa i jego historii.
Ja mam 3 psy, wszystkie ze schroniska, dwa niegdyś straumatyzowane, w tym jeden z niesławnej mordowni, zachowanie każdego jednego z nich zmieniło się o 180 stopni od momentu, w którym do mnie trafiły. I nie potrzebowałem behawiorysty.
To weź sie zlituj i przejmij tego psa. Niektórzy ludzie faktycznie mają to coś przy zwierzakach, a inni ani w ząb.
Dokładnie to samo sobie pomyślałam - tym bardziej, że nie ukrywajmy, ale szczeniaka właśnie się wychowuje, trudniej jest pracować z dorosłym psem. Oni po prostu zaniedbali tego psa, a teraz próbują szukać winy w jego pochodzeniu. Szacun za opiekę nad pieskami ze schroniska. Szczególnie takimi po przejściach, które naprawdę potrzebują świadomej pracy z nimi.
Oni się nie nadają ani na właścicieli psa, ani na rodziców. Lepiej niech się nie decydują na dziecko, bo co zrobią, jak też się okaże ,,niewychowane”?
będzie niepopularna opinia: pozbądźcie się go. Schronisko najlepiej. Jeśli was zjada, pożera wasze życie, to to będzie niszczyło dalej, i was i jego. Zresztą, to jest pies. Pies nie jest ważniejszy od człowieka.
Jest "niewychowany" przez wasze błędy. Z czystej ciekawości - który behawiorysta podpowiedział, żeby psa w innym pokoju zamykać na czas wizyty gości? Obstawiam, że behawiorysty nie było, albo bardzo pechowo trafiliście na partacza.
Przede wszystkim: przy gościach pies sam wybiera, gdzie siedzi. Kupcie kliker i książkę o szkoleniu psa. Szkolcie go pozytywnie. Chwalicie go za każde dobre zachowanie, kiedy przestanie szczekać, może dostać smaczka. Jeśli goście, to może najpierw go na długi spacer weźmie, wybiegany będzie spokojniejszy.
Niech zgadne, pitbull?
Chyba jakiś miniaturowy😀. 10 kg to ważą psy rasy małej i średniej, np. jamniki. Zresztą ona chciała rasowego psa, a ostatecznie wzięła ze schroniska czy od kogoś zapewne jakiegoś mieszańca.
Widzialam małe mieszańce z pitbulami i schronisko ich oznaczyło jako chihuahua ale ten kanciaty łeb od razu wskazywał co to za domieszka. 10kg też może byćz domieszką pitbula.