#4TTKQ

Witajcie, Drodzy Anonimowi.
Mam 23 lata i dopiero wczoraj dowiedziałam się, co tak naprawdę stało się podczas ciąży mojej mamy i po moich narodzinach.

Moja mama i mój ojciec prowadzili sklep spożywczy i zawsze zakupowali do niego towar za gotówkę (ważne do dalszej części historii).
Kiedy moja mama była w 6 miesiącu ciąży, mój ojciec znalazł sobie kochankę (przez co moja rodzicielka płakała i stresowała się, w związku z czym straciła pokarm). Kiedy się urodziłam, było wszystko OK, oprócz tego, że spadała mi waga - brak pokarmu.
Jak tylko trochę przytyłam, pojechałyśmy do domu, a tam okazało się, że ojciec zawinął się ze wszystkim co posiadali (samochód, oszczędności i pies), ale powiedział, że w dobrej wierze zostawia mamie sklep. Wszystko byłoby OK, gdyby nie okazało się, że od kilku miesięcy towar do sklepu zamawiał "na krechę", a całą gotówkę szykował sobie na "ucieczkę" z kochanką.

Moja mama została z niczym - dosłownie, a jak tylko wróciła do pracy (bardzo prędko to zrobiła, bo przecież jakoś musiała mnie wykarmić) musiała spłacać długi za towary na krechę.
Wszystko co miała oddawała, a my żyłyśmy w nędzy przez 3 lata. Bardziej mama niż ja, bo to ona nie miała co jeść, bo ważne dla niej było, żebym to ja była zdrowa i najedzona. Od czasu do czasu pomagali nam dziadkowie (od strony ojca), podkreślając na każdym kroku jaką to moja matka jest szczęściarą, że ma takich teściów - mimo że nie jest już z ich synem.

A teraz najlepsze: mój ojciec - a raczej dawca spermy (który do tej pory uważa, że ma do mnie jakiekolwiek prawa - a zainteresował się mną po raz pierwszy jak miałam jakieś 8 lat) za ukradzione pieniądze kupił sobie działkę i wybudował dom...

Moja matka ukrywała to przede mną cały ten czas, bo nie chciała mnie ranić.

Powiedzcie mi, Drodzy Anonimowi, czy to źle, że mam ochotę się na nim zemścić?

#df1gj

Niedziela, mecz Euro Polska - Irlandia i jednocześnie 74 urodziny mojej babci, która to na prezent zażyczyła sobie, byśmy całą rodziną szli do operetki na "Księżniczkę Czardasza".
No więc idziemy.
W trakcie gry aktorskiej jeden z książąt do generała:
- Generale! Ty tutaj? Nie na meczu?
Wszyscy się śmieją.

Końcówka przedstawienia, główna bohaterka odgrywa moment załamania, ten sam aktor co poprzednio gra, że jest na nią wściekły. Sadza ją na kanapie i mówi wkurzony:
- Już mnie denerwujesz! Masz szczęście, że nasi jeden zero wygrali!

I kto powiedział, że kultura wyższa jest nudna?

#ZDDDN

Pracuję w geodezji, rok po studiach, w trakcie studiów magisterskich.

Idziemy z dwoma kolegami z zespołu w mieście odszukać granicę na jednej z posesji. Idę z GPS-em i łopatą w drugiej ręce. Przechodzą obok nas 2 dziewczyny, w wieku około 18-20 lat, patrzą się na nas i jedna do drugiej mówi:
- Zobacz, tak wygląda praca, jak się nie studiuje.

Jak widać, nie warto studiować.

#rOwYt

Poradnik z cyklu jak przeżyć pierwszy w życiu "trójkąt", nie biorąc w nim czynnego udziału.
Jako 12-latka trenowałam w pewnym klubie. Zawsze na wakacjach jeździliśmy na mnóstwo obozów sportowych.
Przybywamy na obóz, miejsca w pokojach wcześniej przydzielone, wiec nie ma paniki, kto z kim mieszka. Miałam być w pokoju 6-osobowym z koleżankami. Na miejscu okazało się jednak, że pokój jest 5-osobowy i ktoś musi się wyprowadzić do wolnego 2-osobowego, do którego ma przybyć za 2 dni ostatnia dziewczyna. Trener stwierdził, że jestem wesoła, rozgarnięta i szybko nawiązuję kontakty, więc przeprowadzę się do 2. Było mi to obojętne, bo i tak w pokoju praktycznie tylko nocowałam.

Po przyjeździe dziewczyny uznałam ją za nawet dość rozgarniętą 16-latkę. Do czasu, aż zaczęła wypytywać o męską część naszego teamu (była z tego samego miasta, ale z innego klubu). Uświadomiłam ją, że z facetami kiepsko, bo sami młodzi i tylko dwóch 16-latków. Uznała ich jednak za gówniarzy i dalej wypytywała o starszych. Kiedy zapytałam ją po co jej starsi, uświadomiła mnie, że przyjechała na ten obóz z misją... stracenia dziewictwa, bo koleżanki już to robiły.
Stwierdziłam w duchu, że to jej sprawa oraz to, że nie będzie miała kogo zaliczyć, bo przecież hotel położony jest od miasta o kawałek drogi. Jednak, jak zwykle, zostałam zaskoczona, ponieważ do naszego hotelu przybył inny obóz sportowy - tym razem karatecy.
Właśnie wtedy się zaczęło... Co chwilę wysłuchiwałam czy aby mini jest dobrych rozmiarów, czy dekolt właściwej głębokości, czy ona ma kupić gumki, jeśli jeszcze tego nie robili czy on zainwestuje. Najbardziej rozwaliło mnie kiedy wpadła do pokoju po obiedzie i kazała iść ze sobą do łazienki, weszła pod prysznic, zrzuciła ubrania, ja w tym momencie lecę do wyjścia, a ona krzyczy "No nieee! Nie wychodź, będziesz patrzeć ile mam ogolić, żeby Michaś był zadowolony" i w tym momencie pokazała mi swoje włosy łonowe. Wtedy było mi głupio na to patrzeć i głupio pójść po trenera ("Trenerze Iza nie wie jaki wzorek sobie zrobić na cipie").

Żeby nie było zbyt prosto, punkt kulminacyjny miał dopiero nadejść. Zazwyczaj parka baraszkowała u jegomościa, ale akurat tego wieczora jego kumple nie chcieli wynieść się z pokoju. Moja genialna współlokatorka postanowiła zaprosić go do nas na 22:30. Już od 19 nawijała, że na pewno to zrobią, że nie może się doczekać i żebym nie spała, bo jak on okaże się kutasem i chciałby ją wykorzystać (fuck logic!) to mam krzyczeć. Pamiętam, że przed godziną "zero" byłam w swoim łóżku i oglądałyśmy telewizję. Kiedy koleś przyszedł zdążyłam poczęstować go mentosem ("udław się!") i zamiast być nabuzowana adrenaliną i nie pozwolić sobie zasnąć - zasnęłam. Obudziło mnie szarpnięcie za ramię- Iza stwierdziła, że są już po i "włożył aż 3 razy". Nazajutrz okazało się, że amant znalazł sobie inną...

#2n5lQ

Kiedy byłam jeszcze dzieckiem, kuzynka zaprosiła mnie do domu, żeby się pobawić. Jej rodziców nie było w domu, ale była jej starsza siostra, więc miałyśmy opiekę.
Kiedy tak się bawiłyśmy, zachciało nam się pić, więc poszłyśmy do lodówki po sok. Wujostwo kupiło sobie wtedy nową lodówkę z czujnikiem, że jak się długo trzyma otwartą, to zaczyna piszczeć.

Mój genialny 6-letni umysł uznał, że to jest alarm na złodziei, żeby nie ukradli jedzenia z lodówki. Oczywiście byłam przerażona kiedy zorientowałam się, że nasze jedzonko nie jest chronione przez nowoczesne systemy.

A teraz wyobraźcie sobie minę waszej kochanej rodzicielki, kiedy w nocy poszła do kuchni po wodę i widzi swoją śpiącą koło lodówki córeczkę w garnku na głowie, z tłuczkiem w ręce, owiniętą w swój ulubiony różowy kocyk (obrona +10).
Jeszcze owinęłam lodówkę taśmą, żeby wiedzieć na pewno, kiedy ktoś będzie chciał coś "ukraść".
Opowieść nie jest opowiadana na każdej imprezie rodzinnej, bo jako że jestem szaloną jedynaczką, to jest jeszcze więcej bardziej krępujących sytuacji.

#2v2E1

Dawno temu, w wieku 7-10 lat, miewałam dość częste koszmary. Zazwyczaj były to ogromne goniące mnie pająki albo ubrane na czarno postacie. Nękały mnie prawie każdej nocy, dlatego dość długo spałam przy zapalonym świetle.
Pewnej nocy przyśnił mi się mężczyzna ubrany na czarno. Kazał mi odliczać do swojej śmierci. Ja przerażona liczyłam. 10, 9... On stał nade mną z kijem w ręku i pilnował, żebym nie przestała. 5, 4... Moje serduszko zaczynało bić coraz mocniej.
Mama obudziła mnie przy trzech. Przestraszyła się odgłosów, które wydawałam. Okazało się, że liczyłam na głos.
Niby zwykły sen, ale zastanawia mnie jedno: co by było, gdybym nie została obudzona?

#ALVOZ

Będzie krótko.

Dziś podczas śniadania mą uwagę zwróciło kilka płyt CD na parapecie w jadalni. Że nigdy ich nie widziałem i nigdy nikt nie kładzie żadnych nośników w tym miejscu, odpaliłem je i szczerze się przeraziłem.

Były to zdjęcia mojego taty z kochanką. Rozbierane.
Widok penisa własnego ojca... nie polecam.

#1ngOB

Postanowiłam podzielić się z wami dzisiejszym wydarzeniem.

Mam prawie 3-letnią córkę. Wychowuję córeczkę sama.

Córkę uczę już teraz szacunku do starszych (typu zejdź cioci z krzesełka, bo ciocia jest starsza, nie wolno tak mówić do cioci, bo trzeba mieć szacunek).
Ale nie o tym...

Byłyśmy z córką na lodach w pewnej cukierni...
Obok nas siadły 3 kobiety i dziecko.
W pewnym momencie kobiety zaczęły robić sobie selfie, czy jak się tam to nazywa. Zauważyłam na zdjęciu siebie i moja córkę. Zwróciłam grzecznie uwagę, że nie życzę sobie abyśmy były na tych zdjęciach.
Kobieta odpowiedziała, że jak mi nie pasuje, to mam wyjść.
Na to dziecko siedzące obok niej zwróciło się do mnie:
- Nie odzywaj się, jak ci nie pasuje wyjdź!
Dziecko na moje oko miało ok 4-5 lat.
Wiecie co ta kobieta mu odpowiedziała?
Powiem Wam.
- Ty to zawsze wiesz co powiedzieć. Dobrze powiedziałeś. Grzeczny chłopczyk.

Nie dziwcie się później, że z wiekiem coraz mniej jest "Człowiek człowiekowi człowiekiem".

#twC42

Jeszcze w liceum, jako niespełna osiemmnastoletni chłopak, strasznie się zakochałem. Obiektem moich westchnień stała się piękna i niezwykle urocza dziewczyna, która w trakcie roku szkolnego przeprowadziła się do naszego miasta i która swoim humorem i pogodą ducha potrafiła rozweselić chyba każdego. Od początku zacząłem się zastanawiać jak do niej dotrzeć i sprawić, że zacznie się mną interesować. Nie byłem wtedy specjalnie nieśmiały czy skryty, ale jej obecność zawsze powodowała, że plątał mi się język, a serce biło mi tak szybko, że miałem wrażenie, że wszyscy mogą je usłyszeć.

Moje wszelkie starania kończyły się odprowadzaniem jej pod klasę czy do domu, tylko raz poszliśmy razem na wagary, ale i tak poza przyjacielską rozmową do niczego między nami nie doszło. Kiedy rozmawialiśmy (właściwie były to próby złożenia sensownego zdania przeze mnie), zawsze się uśmiechała i cierpliwie czekała aż coś wydukam. Znajomi ciągle radzili mi żebym ją gdzieś zaprosił i powiedział, że mi się podoba, ale ja święcie wierzyłem, że tak inteligentna i cudowna dziewczyna nigdy nie spojrzałaby na kogoś takiego jak ja inaczej niż na przyjaciela. Przecież co ona mogła we mnie widzieć?

Tak zleciał ostatni rok liceum i koniec końców nigdy nie powiedziałem jej co do niej czuję. Potem nasze drogi się rozeszły i zaczęliśmy studia w innych miastach.

Niedawno odwiedzałem moich rodziców i przez przypadek spotkałem najlepszą przyjaciółkę mojej szkolnej miłości. Zamieniliśmy kilka zdań, ponarzekaliśmy na studia i w końcu odważyłem się spytać co u jej najlepszej przyjaciółki.
- W końcu się z ciebie wyleczyła - w szoku zapytałem co ma na myśli. - Była w tobie totalnie zadurzona, a ty swoim zachowaniem ciągle robiłeś jej nadzieję na to, że może ją gdzieś zaprosisz i się nią zainteresujesz. Byłeś dla niej okropny, a ona cały czas wierzyła, że zadzwonisz.

Nigdy nie czułem się tak źle jak po tamtym spotkaniu, dlatego jeśli ktoś z was kiedykolwiek będzie w podobnej sytuacji, nie wahajcie się zrobić jakiegoś kroku. Czasami nasze przekonania okazują się tak błędne.

#5H5yb

Ponad rok temu wydarzyła się historia dość... zabawna.
Sytuacja ta miała miejsce pewnego razu, gdy wracałem z miasta rodzinnego do Warszawy. Często zabieram znajomych ze sobą, jednak tym razem, jako że było to koło 9 w poniedziałek, nie było nikogo chętnego, więc jechałem sam...
Jadąc już przez jakiś czas, zauważyłem dziewczynę z plecakiem, która stała na przystanku i próbowała złapać stopa. Jako że nie raz zdarzyło mi się podróżować w ten sposób, to bez wahania zatrzymałem się i zaproponowałem jej podwózkę.
Dziewczyna nie była zbytnio skora do rozmowy, nie chciała za dużo mówić, a na pytanie gdzie zmierza, zbywała mnie twierdząc, że jeszcze nie wie, że chce jechać przed siebie, a mój kierunek jej odpowiada.
Po około 15-20 minutach jazdy dziewczyna powiedziała, żebym się zatrzymał, że chce tutaj wysiąść. Było to dla mnie dość dziwne, bowiem znajdowaliśmy się w środku dość długiego lasu przy drodze krajowej, jednak zgodnie z prośbą zatrzymałem się. Jak się okazało, dziewczyna wyjęła z plecaka "robocze" ciuchy i zaczęła się przebierać...

Tak! Właśnie podrzuciłem "leśnego ssaka" do pracy! Okolice te znane są z tej działalności, a to wszystko wyjaśniło mi tajemniczość mojej towarzyszki podróży.
Lekko zdezorientowany odjechałem dalej.
Dodaj anonimowe wyznanie