#GP58y
Od jakiegoś czasu pracuję w wykończeniówce, mimo braku doświadczenia szybko się zaaklimatyzowałem i polubiłem tę pracę, lubię robić coś, co daje widoczne efekty. Wczoraj kończyliśmy ze znajomym poddasze, wszystko super wyszło, byłem w końcu z czegoś zadowolony od dawna. Piętnaście po siódmej uznaliśmy, że fajrant, więc się zbieramy. Zacząłem zamiatać, jak po każdym dniu, przecież musi być czysto po robocie, po ziemi walały się wkręty, które wcześniej nam pospadały przy mocowaniu jednej z płyt, zebrałem je, bo przecież przydadzą się jeszcze. Kiedy zaczynałem się przebierać, znajomy mówi do mnie:
- Ej, Igor, rozlałeś farbę? - patrzę na niego ze zdziwieniem, a on pokazuje mi palcem na czerwone ślady na podłodze. Zauważyłem, że z buta cieknie mi czerwona ciecz, w sumie wcześniej czułem od południa, że mam mokro w bucie, ale uznałem, że po prostu wszedłem wcześniej w kałużę, bo tego dnia padało. Nie mam butów typowo roboczych, bo w sumie nie robię na budowie, zwykłe stare adidaski z dość grubą, ale miękką podeszwą. Podnoszę nogę, a tam dziwna rzecz, buty wyglądały jak te górskie z metalowymi kolcami... Szybko zorientowałem się, że to owe wkręty, doliczyłem się ich 17 w obu butach, trzy- i czterocentymetrowe, bo takich używamy. Po opornym ściągnięciu buta, bo przecież wkręty były po 1 do 2 centymetrów w mojej stopie, ściągnąłem przesączone krwią skarpetki i zacząłem oglądać i dotykać nogi.
Nic nie czułem... od momentu wbicia wkrętów, po wyciągnięcie ich i następne dotykanie ran.
Kiedy wróciłem do domu, ponownie zacząłem badać stopy i dalej nic nie czułem... Dziwne było to dla mnie. Przypomniała mi się scena z Dr. House'a, kiedy na odział przyjechała babka, która nie czuła bólu, pamiętam jak sprawdzali jej reakcje, więc bum - zalałem wrzątku do miski i wziąłem igłę. Najpierw włożyłem rękę do wrzątku na kilka sekund... Nic nie poczułem, trochę się przestraszyłem, ale z drugiej strony mnie to zaciekawiło... Wziąłem igłę i zacząłem wbijać ją kolejno w udo, dłonie i stopy. Przez jakiś czas nic nie czułem, dopiero kiedy wbiłem igłę głęboko poczułem ból...
Nie byłem z tym jeszcze u lekarza, ale szczerze nie jest mi do śmiechu. Czuję się teraz dosłownie martwy w środku... Moje ciało chyba zbyt dosłownie bierze pod uwagę mój stan emocjonalny...
Człowieku lepiej szybko udaj się z tym do lekarza! Takie zaburzenia czucia mogą być naprawdę niebezpieczne.
Czy nadal jestes singielką ?? ;)
"WiecznaSingielka", Wieczna. Więc to oczywiste, że tak.
Możliwe, że juz poszedł do lekarza, przynajmniej powinien.
Szkoda :(
Stopa Ci się zagoiła przynajmniej?
Niektórzy ludzie myślą, że nie odczuwanie bólu jest fajne. Nieprawda. Przez to można np złamać coś nawet tego nie poczując i mogą być z tego problemy.
Idź jak najszybciej do lekarza, ale uważaj na nasz kochany NFZ, bo pewnie powiedzą, że nic Ci nie jest.
Powodzenia :)
Przy tej chorobie chodzi tylko o bodźce zewnętrzne czy ogólnie? Np czy dziewczyna poczuje ból okresowy lub bóle głowy? Bo zawsze czytam tylko o tym, że zadrapanie czy uderzenie nie boli, a o wewnętrznych dolegliwościach ani słowa.
No na NFZ nie idź. Lepiej prywatnie.
@FoxyLadie To zależy czy wynika to z niesprawności nerwów bólowych w rdzeniu kręgowym czy np. uszkodzenia płytkich nerwów pod skórą. W tym drugim przypadku bóle miesiączkowe się raczej poczuje ale w ostrym przypadku złamania żebra już nie i co do żebra to mówię z własnego przykładu.
Idź do lekarza, i to szybko. Osoby, które nie czują bólu, bardzo łatwo mogą nabawić się różnych infekcji, obumarć itd, bo nie widzą pierwszych symptomów tego, że jest źle.
Gwoździe w nodze to nie jest coś, co można tak o, do zagojenia zostawić.
Mój tata kiedyś przeciął 4 palce u ręki piłą. Przyszyli mu je ale czucia nie ma nadal. Ostatnio w zimę nie czuł jak palce zrobiły mu się CZARNE!!! Gdyby pobył jeszcze trochę na mrozie prawdopodobnie skończyłoby się amputacją... Na szczęście czarna zrobiła się tylko skóra i po kilku miesiącach tata nie ma śladu :) Tak więc idź do lekarza!
Wizyta u lekarza z uwagi na brak odczuwania bólu i rany to jedno, ale takie objawy może dawać depresja. Ważne jest skonsultowanie się z psychiatrą. Szczególnie, że opisujesz objawy typowe.
To jest częste, że ludzie w trakcie żałoby przeżywają zaburzenia nastroju, choć czasem ich nasilenie powinno być redukowane. Warto skorzystać z porad psychologa/psychoterapeuty i dopiero z biegiem czasu (oraz pod nadzorem lekarza!) redukować ilość leków, aż do odstawienia.
Uważaj na siebie. Wiem, że to nie jest łatwe zwłaszcza po stracie. Musisz o siebie dbać, ponieważ żyjesz. Trzymaj się cieplutko!
Przypomniał mi się aż artykuł o chłopcu, który dopiero gdy złamał miednicę, to poczuł się dziwnie...
Mi kiedyś nóż wbił się w stopę, też nic nie czułam, choć na codzień odczuwam ból jak każdy normalny człowiek.
Podobno tak działają hormony - aby człowiek nie zginął, bo coś go boli, a sytuacja jest kryzysowa.
Adrenalina
Było tu wyznanie chłopaka, który ma ten sam problem. Jego kolega zrzucił go ze schodów, bo myślał, że jest niezniszczalny xd
Dziewczyna!
Serio to chłopaka nie zrzucił, tylko dziewczynę?? 😲
Zarzuci ktoś linkiem? ;)
Chlopak chlopaka...
kyJju wróciłem, mogłem- to chłopak
To co wy mnie oszukać chcieliście ? 😂
Wątpię, że o stan emocjonalny chodzi tylko o jakąś ciężką chorobę.