Jestem typową "córeczką mamusi". Kiedy byłam mała, uwielbiałam z nią wszędzie jeździć. Zawsze siadałam na fotelu za kierowcą. Kiedyś moja mama postanowiła pojechać do miasta na zakupy. Normalnie pewnie zgodziłabym się i z chęcią wybrała w taką podróż.
Tego dnia jednak byłam zajęta zabawą lalkami i wolałam zostać w domu z tatą. Mama bardzo się zdziwiła, ale pojechała. Okazało się, że miałam niewiarygodne szczęście. Otóż w samochód mojej mamy z dużą prędkością przywalił inny kierowca.
Cały tył był praktycznie zgnieciony. Mojej mamie nic się nie stało, poza rozciętym łukiem brwiowym, ale gdyby wiozła tam 5-letnią mnie... Strach pomyśleć. Nie jedyny raz oszukałam przeznaczenie.
Gotowi na kolejną opowiastkę o typowym Sebie?
Pracuję na kasie w hipermarkecie.
Dziś był wyjątkowo duży ruch. Mnóstwo ludzi z wielkimi wózkami zakupów, ale do sedna.
Od pewnego czasu przy kasach chodził w tę i we w tę taki typowy Seba. Łysy, przygarbiony, typowy sebkowy chód, ręce w obu kieszeniach, tatuaż na ręce, no i 3 paski na dresie.
Trafiło na mnie. Podszedł do mnie do kasy. Więc zaczyna się dialog:
- Dzień dobry! - Mówię z uśmiechem od ucha do ucha i staram się zachować spokój.
Cisza ze strony Sebka była lekko przerażająca. Stąpał z jednej nogi na drugą bardzo nerwowo. Zrobił się lekko czerwony na twarzy.
Przywali mi zaraz czy nie? Lekka panika. Dzwonić po nadzór?
-Boo... bo ja.. - głos mu się łamał. - Bo ja zjadłem 2 pączki z lukrem na sklepie i były dobre!
Wydukał i szybko uciekł od kasy cały czerwony jak burak, nawet nie płacąc.
A ja dobre 15 minut powstrzymywałam swój paniczny śmiech i łzy, rozśmieszając tym innych klientów...
Jak się okazuje, nie każdy Seba, który wygląda na odważnego, taki jest, grunt to się przyznać! I... zapłacić :)
Właśnie dostałam w twarz od nieznajomego dresa... Powód: nieznany. Jego tłumaczenie:
- Wyglądasz jak moja była, nienawidzę jej.
W podstawówce chodziłam do szkoły muzycznej, w której uczyłam się grać na flecie. Oprócz gry na instrumencie, każdy uczeń musi uczęszczać na zajęcia z chóru. Feralny dzień nastąpił, gdy mieliśmy próby do występu z akompaniującym na fortepianie profesorem.
Siedziałam sobie grzecznie na krzesełku, śpiewałam co trzeba i popatrzyłam w stronę akompaniatora, który puścił mi oczko. Pomyślałam, że skoro taki z niego figlarz, to nie mogę być gorsza i odwzajemniłam się tym samym. Zadowolona śpiewam dalej. Podniosłam wzrok, żeby sprawdzić jak zareagował profesor i zobaczyłam, że znów puścił mi oczko, więc tak jak poprzednio "odmrugałam" mu. Sytuacja ta powtórzyła się kilkakrotnie, mrugaliśmy tak do siebie przez dobre kilka piosenek, nie wiedziałam jednak dlaczego pan miał przy tym tak poważną minę.
Po kilku tygodniach dowiedziałam się, że cierpi on na zespół Tourette'a...
Dzisiaj przyjechał do mnie mój chłopak. Często bywa, że pary kłócą się o jakieś głupoty, było tak i tym razem.
Udając obrażoną położyłam się obok mojego ukochanego. Zazwyczaj podczas kłótni, siedząc obok, zagłębiam się w anonimowych. Zrobiłam to, co zwykle, czytam wyznania, jedno za drugim, przez około 10 minut. Nagle stwierdziłam, że trzeba załagodzić sytuację. Kątem oka spoglądam na miłość mojego życia, a ten robi to samo, mimo że zawsze drwił ze mnie i śmiał się, gdy to czytałam. Na ten widok wybuchnęłam śmiechem i zapytałam się, co robi. Lepszej odpowiedzi spodziewać się nie mogłam, ze smutną miną powiedział mi: "No chciałem być bliżej ciebie mimo wszytko i myślałem, że jeśli będę czytał anonimowe, to tak się stanie".
Kocham mojego faceta!
5-letni kuzyn bał się, że ktoś ukradnie mu nowy, pompowany basen z ogrodu. Przybił go gwoźdźmi do ziemi.
Wraz z moim facetem (Azjata - ważne dla tego wyznania) mieszkaliśmy swego czasu w jednym z europejskich państw. On wynajmował mieszkanie wraz z kolegą w mieście X, a ja w tym czasie studiowałam w innej miejscowości. W okolicach listopada odwiedziłam go kupując na śniadanie serek topiony. Niestety, pobyt krótki, całego opakowania nie zdążyłam zjeść. Tak więc zostawiłam serek w lodówce z (wątpliwą) nadzieją, że może go spożytkują (Azjaci nie przepadają za naszym nabiałem).
Jakież było moje przerażenie, kiedy przy kolejnych odwiedzinach (luty!), wchodząc do kuchni współlokator mojego faceta zajadał się wspomnianym wyżej serkiem! Pytam więc go, co on do diabła wyprawia, a on na to:
- Myślałem, że kupiłaś ten specjalny francuski ser, który się je dopiero, jak się zrobi zielony.
Niestety, to był ten za paredziesiąt pensów, który zwyczajnie zaczął żyć własnym życiem.
Kiedyś, jak byłem mały, no, nie wiem, około pięciu lat, gdy do mojej siostry przychodziła koleżanka, strasznie się popisywałem. Niedawno dowiedziałem się, że latanie po pokoju i bekanie to był pikuś, bo mianowicie... Wkładałem swoje stopy do buzi i je lizałem...
Pamiętam, jak dziewczyny mnie straszyły, że jak tak dalej będę robił, to zostanę gejem. NIE MYLIŁY SIĘ.
Mój związek jest pełen zbiegów okoliczności.
Poznaliśmy się na grze, którą uwielbiamy.
Nasze matki mają tak samo na imię.
Nasi ojcowie mają tak samo na imię.
Nasze babcie mają tak samo na imię (od strony mamy).
Nasi dziadkowie mają tak samo na imię (od strony mamy).
Nie, nie jesteśmy rodzeństwem, ale zdecydowanie jesteśmy sobie pisani :D
Dziewczyna właśnie ze mną zerwała. A dlaczego? Przeczytała w horoskopie, że mój znak zodiaku "nie bawi się" w stałe i dojrzałe związki.
Dodaj anonimowe wyznanie