#jl9QX
Nigdy nie interesowali się, jakiej muzyki słucham, jaki lubię przedmiot w szkole, czy w ogóle mam przyjaciół. Gdy wychodziłam już ze znajomymi, musiałam być godzinę (!) przed zachodem słońca, inaczej miałam karę. Swojego pierwszego chłopaka ukrywałam przed nimi, bo gdy przyprowadziłam go 1. raz zostałam zwyzywana i posądzona o nadchodzącą ciążę.
Zawsze chciałam tańczyć - robiłam to przed lustrem w pokoju, gdyż oni wyśmiali mnie, gdy poprosiłam ich o zgodę na zajęcia z tym związane.
Gimnazjum zdałam z bardzo dobrymi wynikami. Od podstawówki miałam upatrzoną wymarzoną szkołę w moim mieście, o której oni nie chcieli słyszeć. Wybrali mi szkołę - technikum, bo jak twierdzili tylko po nim jest przyszłość. O niczym innym nie chcieli słyszeć. Na nic przekonywania rodziny, że powinnam iść tam, gdzie pragnę. Nie i koniec. Do moich 18. urodzin to oni kierują moim życiem.
Co zrobiłam? Złożyłam dokumenty do mojej wymarzonej szkoły wbrew ich woli. Dostałam się bez problemu i tam też zdałam maturę, ba! Dostałam się nawet na wymarzoną architekturę, którą oni gardzili. Odkąd skończyłam liceum nie dostałam od nich ani grosza, gdyż obiecali mi to, jak tylko dowiedzieli się o moich marzeniach. Nie zaprosili mnie na święta ani razu, a o urodzinach "zapominają". No cóż... wszystkie okazje świętuję razem z moim mężem, jego rodziną i 3 dzieci, jako zasłużona i dobrze usytuowana "pani z koziej pupy architekt", w którą nigdy nie wierzyli moi "rodzice".
Brawo dziewczyno! To nie Ty straciłaś rodziców.. To oni stracili Ciebie. Życzę Tobie i Twojej nowej rodzinie dużo zdrowia i szczęścia 😊😊
Nie wiem dlaczego, ale uwielbiam czytać wyzwania z takim zakończeniem 😊 Chyba po prostu podnoszą człowieka na duchu.
Też lubię, ale wolałabym, żeby na koniec rodzice żałowali tego co zrobili.
Tak, to by było lepsze. Taka świadomość, jak głupio postępowali.
Ale trudno, jeśli autorka jest szczęśliwa, to najważniejsze.
Fajne są takie wyznania :)
Takie wyznania są najlepsze :)
Gratuluję odwagi!
A postawy rodziców absolutnie nie rozumiem. Na ich miejscu cieszyłabym się, że moje dziecko ma ambicje, obiecujące plany na przyszłość... Ale może lepiej się stało, skoro dzięki Twojej decyzji spełniłaś swoje marzenia i wiedziesz szczęśliwe życie bez ludzi, którzy Cię odrzucili. ;)
Bardzo dobrze, że wbrew temu co mówili "rodzice" poszłaś tam gdzie chcialaś. Teraz przynajmniej jesteś szczęśliwa :) a rodzicow mimo wsxystko współczuje..
Teraz tylko czekać aż im się pracować odechce i przyjdą kazać Tobie dać im kasę bo w końcu nic byś bez nie osiągnęła ;)
Btw jak tak będzie to napisz kolejne takie wyznanie!
Nigdy nie rozumiem, po co tacy ludzie decydują się na dzieci? Przecież na tym polega rodzicielstwo- pomagać spełniać marzenia dziecka, pomóc mu w dobrym starcie w dorosłe życie, wspierać, być najlepszym przyjacielem swojego dziecka. Po co mieć dzieci, jak się ich nie szanuje, nie słucha ich pragnień i marzeń? Żeby podawały pilota i wynosiły śmieci??? A są ludzie, którzy oddaliby wszystko, żeby zostać rodzicami...
Moi rodzice np. zrobili sobie mnie po to żeby nie musieć już "prać, gotować, sprzątać i prasować" - to ich słowa. Niestety spotkał ich zawód, bo mam bardzo silny charakter i znam swoją wartość - nigdy nie dałam im zrobić z siebie służącej. Odkąd pamiętam były o to wrzaski, codziennie mnie bili. Poza wiecznym rozkazywaniem mi nigdy ze mną nie rozmawiali, nie okazywali mi żadnego uczucia. Obecnie kończę medycynę i mam ich głęboko w d*pie.
Widzisz moja sytuacja jest bardzo podobna tylko ja jestem jeszcze na etapie liceum (od września idę do pierwszej klasy) i powiem szczerze że twoje wyznanie umocniło mnie w przekonaniu że to ja mam recja.
Dzięki wielkie
Dobrze że są jeszcze ludzie, którzy nie boją się postawić rodzinie. Zamiast narzekać, po prostu się wyprowadziłaś ;]
Nie rozumiem takiego zachowania ze strony rodziców. Jesli dziecko ma plany, ambicje i chęci to po co podcinać skrzydła? Zrozumiała bym, gdybyś chciała iść do jakiejś zawodówki mając przed sobą dobra przyszłość.
Ale wiesz, że do końca studiów oni mają obowiązek utrzymywania cię?
Nie mają, ona mogła podać ich o alimenty, ale znając polskie sądownictwo, łatwiej było pracować i studiować
Maja obowiązek. Nie do 18 roku życia, ale do kiedy dziecko sie uczy ,co równa sie temu ze nie ma jak zarabiać, rodzic ma obowiązek łożyć na jego utrzymanie
Do 25r.ż o ile nigdzie nie pracujesz i masz studia dzienne.
A właśnie, że nie. Rodzic musi utrzymywać dziecko tak długo jak samo nie jest w stanie sobie go zapewnić. Tak samo ty jesteś zobowiazany, że jak rodzice nie będą się w stanie utrzymać, to ty musisz im pomóc.
@glonojad
Nie, kotuś. Studia nawet nie są obowiązkowe. Oni nie mają żadnych obowiązków, jak dziewczę skończyło 18 lat.
@natalia Po pierwsze to nie 'kotuś', bo nie przypominam sobie, żebyśmy były w takich stosunkach.
Po drugie radzę trochę poczytać, bo taki obowiązek mają do końca nauki i tak jak ktoś wyżej napisał do max 25 roku życia i o ile sama by się nie mogła utrzymać.