#THfv4

Jestem kobietą, jeżdżę na motocyklu. Tyle tytułem wstępu.

Jadę sobie kiedyś w moje rodzinne strony. Zjechałam z trasy do miasteczka i pech chciał, że trafiłam przed sobą na Sebixa w beemce. Zimny łokieć, muza na full. No ale jadę spokojnie za nim. Dojechaliśmy do świateł. On stanął do jazdy prosto, ja do skrętu w lewo. Akurat w tym miejscu zawsze długo czeka się na zielone światło. I tak sobie stoimy... on po mojej prawej. Celowo nawet na niego nie patrzę, ale w pewnym momencie co widzę? Pet lecący na bak mojego motocykla z okna auta owego Sebixa. Wiedząc, że mam jeszcze chwilę czasu zanim zmieni się światło, kulturalnie zeszłam z motocykla, podniosłam peta i wrzuciłam go z powrotem Sebixowi przez okno do jego beemki.
Jego mina była bezcenna. I chyba go na tyle zaskoczyłam, że zdążyłam z powrotem wsiąść na moto i odjechać :)

#npKzL

Ludzi brzydzą różne rzeczy.
Mnie brzydzą pępki. Naprawdę, jak widzę pępek, to odechciewa mi się wszystkiego. Jak widzę pewną reklamę mleka dla dzieci, gdzie pokazany jest pępek dziecka, a potem całującą go mamę, to jestem zniesmaczona. Jakoś nie umiem tego powstrzymać.
Plaża odpada - za dużo pępków.

Anonimowego w tym tyle, że nikomu o tym nie mówiłam.
Takie moje wyznanie. Anonimowe.

#kybpT

Dlaczego nie jem mięsa? Bo babka z ciotką, którym moja matka Polka mnie oddała, uznały, że najlepiej mnie przywiązać do krzesła i na siłę wpychać smalec i salcesony.
Dlaczego nie wchodzę do piwnic i strychu? Bo zamknięcie tam dziecka to "dobry" pomysł.
Dlaczego miałam chorobę sierocą? Bo jeszcze zanim matka mnie oddała, jej metoda wychowawcza (z której jest dumna i rozprawia o niej komu może) polegała na zostawieniu dziecka na cały dzień w łóżeczku. Na wieczór nakarmić i przewinąć.
Ojciec? Brak słów. Znęcanie się psychiczne i okradanie dzieci to norma.

Nie mam z nimi kontaktu od lat.
Uratował mnie mój mąż. Dzięki niemu czasem zjem nawet kawałek kurczaka.

Serio są ludzie, którzy twierdzą, że jestem złym człowiekiem, bo jestem w ciąży i absolutnie nie zamierzam tych patologii dopuścić do dziecka.
A fakt, że są chorzy i cierpiący tylko mnie cieszy.
I serio: jak słyszę  "nieważne jaka, ważne, że matka" i "rodziców trzeba szanować" to mam ochotę dać w pysk.

#I7xWY

W dalekiej przeszłości, kiedy miałem sobie tak około 16, może 17 lat, postanowiłem obejrzeć film na komputerze. Zwykła komedia, tak ażeby pośmiać się z tych nieudolnych, komicznych scen. Tak więc zamknąłem drzwi od pokoju, ażeby nikt przechodząc przez przedpokój mi w monitor nie zaglądał (zawsze mnie to drażniło, niezależnie co robiłem na komputerze) oraz wziąłem czipsy, by podczas spektaklu móc nasycić również zmysł smaku. Dodam, iż było lato, zatem siedziałem w podkoszulku i bokserkach.

Choć na początku w zamyśle miałem oglądnąć jakiś głupkowaty film, to podczas trwania produkcji okazało się, że fabuła jest wciągająca. W pełnym skupieniu śledzę akcję na monitorze, aż tu naglę pech - waleczny czips wyskoczył z grupy idącej na stracenie, wykonał le parkur po mojej koszuli, włączył ninja mode i teraz łapaj skurczyczipsa. Jednakże nie byłem w stanie oderwać oczu od tegoż wspaniałego filmu. Nie pomyślałem o cudzie nowoczesnej technologii, jakim jest wciśnięcie pauzy; zamiast tego, nie przestając gapić się w ekran, jeździłem dłonią po całym ciele, chcąc uciekiniera pochwycić. Odnalazłem go - ninja Czpis-san skrył się na krześle, między moimi nogami. Sięgnąłem w jego stronę...
...i wtedy drzwi od pokoju się otworzyły.

Film trwał bite dwie i pół godziny. Przez te cholerne 150 minut tylko raz, jeden jedyny raz, przez niecałe 2 minuty trwała "śmieszna" scena, w której dwaj panowie niefortunnie przewrócili się na siebie, a jako że ten na dole nie posiadał koszuli, wyglądało to dość dwuznacznie. W czasie, gdy akcja się działa, kochany synek siedział w skupieniu patrząc na ekran, jednocześnie coś tam ręką kminiąc przy swoim interesie. Rodzice dodali dwa do dwóch i wyszło im pięć. "Synek, co ty robisz?!!!1111jedenjeden", "Czeka nas rozmowa na TE tematy!", "Olaboga, wnuków nie będzie!", "Synek, mimo wszystko, my cię zawszę będziemy kochać!". A ja siedzę jak ten myśliciel i próbuję zrozumieć: co ci ludzie do mnie rozmawiają? Dopiero gdy dodałem sytuację przedstawioną w filmie do pozycji mojej ręki zrozumiałem, dlaczego rodzicom wyszło pięć. Zaraz jąłem tłumaczyć co i jak, że wciągająca komedia, że czips ninja, że poszukiwanie zbiega i tak dalej.

W końcu mama i tato dali się przekonać, że nie jestem gejem, a ta cała sytuacja to tylko spisek stworzony przez podłego czipsa. Historia ta jest przez nas niejednokrotnie wspominana, jednak tylko w naszym małym gronie. Mam nadzieję, że tej anegdotki nigdy nie usłyszą moi znajomi, bo w sumie to trochę żenujące doświadczenie z młodości...
Tytułu filmu nie pamiętam, ale był 3/11.
A zbiega w końcu znalazłem. Zmiażdżyłem skurczyczipsa nogą.
Pozdrawiam.

#Shbwd

Czytam Wasze wyznania i stwierdziłem, że w moim życiu zdarzało się "kilka" ciekawych i śmiesznych sytuacji, więc ta będzie jako pierwsza.

Kiedyś na imprezie poznałem świetną dziewczynę, rozmawiałem z nią dość sporo (jeszcze korzystało się z Gadu-Gadu). Po dłuższym czasie postanowiłem ją odwiedzić, z racji że mieszkała w innym mieście umówiliśmy się, że spędzę u niej cały tydzień (wynajmowała mieszkanie, więc nie było przeszkód). Całego pobytu nie będę zdradzał, ale pamiętam następującą sytuację. Pewnego wieczora, gdy prawie spałem (stan w którym jakby jest świadomość, ale się śpi), a ona leżała obok mnie niczego nieświadoma i oglądała telewizję, ja strzeliłem wpółprzytomny tak głośnego bąka, że chyba obudziłem sąsiadów dookoła i na krótką chwilę zmieniłem dość znacząco ciśnienie gazów w pomieszczeniu xD . Oczywiście jednocześnie się ocknąłem. Nie wykonując żadnych ruchów zdałem sobie sprawę co zrobiłem i wybrałem najlepsze możliwe rozwiązanie, mianowicie udawałem, że śpię dalej. Ona wstała, uchyliła okna, zaczęła się śmiać i położyła się ponownie obok mnie.

Chyba jej się spodobało, bo jesteśmy 5 lat razem :D

#0K0l4

Może zaznaczę na początku wyznania, że mój staruszek znany jest z, powiedzmy, niekonwencjonalnego poczucia humoru, dosłownie.

Z grupką przyjaciół wracaliśmy ostatnio z obiadu na mieście i postanowiliśmy, że zawitamy do mnie, zrobimy grilla i wypijemy kilka piwek.
Aby dostać się do ogrodu, w którym miał odbyć się planowany grill, trzeba niestety przejść przez cały dom. Będąc już w środku, zdziwiłam się, że jest tam nadzwyczaj cicho, choć drzwi wejściowe były otwarte. Mijając salon, mój niepokój wzbudziły meble poprzysuwane do ścian, tak że w pomieszczeniu było dużo wolnej przestrzeni, oraz ogromna czerwona mata leżąca na środku. Nim zdążyłam połączyć ze sobą faktów, gdy z kuchni, która jest połączona z salonem, wybiegł mój ojczulek w prowizorycznym stroju zapaśnika i z dzikim wrzaskiem, krzycząc: "Zapaaaaaaasyyy!" rzucił się na mnie.

Możecie sobie tylko wyobrażać zdziwienie, które malowało się na twarzach znajomych, kiedy leżałam na macie, mając zakładaną dźwignię przez własnego ojca.

Po tej dawce adrenaliny na szczęście nic mi nie jest, ale znajomi do tej pory są lekko spłoszeni na widok mojego ojca.

PS Dzięki, tato, za te niezapomniane emocje :)

#gLr2P

Wiele jest tu historii o zachowaniach Niemców wobec Polaków podczas II wojny światowej. Ja też mam jedno usłyszane od mojej niestety zmarłej już cioci.

Niemieccy żołnierze mieli w zwyczaju przeszukiwać domy Polaków, aby sprawdzić, czy nie ma tam ukrytych Żydów. I właśnie takie przeszukiwanie postanowili zrobić w domu mojej cioci, która miała wtedy koło 3 lat. Nie za bardzo wiedziała, co się właściwie dzieje i gdy Niemcy kazali ustawić się wszystkim domownikom w salonie, ona zaczęła śpiewać hymn Polski. Jej rodzice i rodzeństwo zamarli, zastanawiając się pewnie czy zabiją wszystkich, czy może oszczędzą chociaż dzieci. Nic z tych rzeczy.
Jeden żołnierz podszedł do cioci, poklepał ją po głowie, powiedział koślawo po polsku "bardzo ładnie" i jeszcze wręczył małego pluszowego misia.

#lg9ux

Kurczę! Wnerwiają mnie osoby które w małżeństwie wyznają zasadę "Skoro ja się odchudzam to ty też !". Ok, zdrowe żywienie i w ogóle - ale niech każdy je to co chce. Niekoniecznie ta druga osoba musi cię wspierać przez torturowanie się.

W pracy mamy kumpla - miesiąc temu żona jednogłośnie zdecydowała - OBOJE idziemy na dietę. On nie wygląda by specjalnie diety potrzebował. Lubi rower, gra w piłkę nożną. A teraz musi "dietować". Ten jego wzrok gdy w pracy w lunchroomie ludzie jedzą: kanapki, sałatki z majonezem/mięsem. Ktoś sobie wczorajsze spaghetti do pracy przyniesie, ktoś udko kurczaka, pizzę czy burgera... I ten jego wygłodzony wzrok, gdy odpakowuje swoją kanapkę z sałatą i ogórkiem na zdrowym chlebku (albo w ogóle na tym dmuchanym zdrowym niby chlebie co ma więcej powietrza) o grubości kartki papieru, posmarowanym ciecierzycą.

Ostatnio wyrwał się z nami na browara - innemu koledze urodziło się dziecko - żona uznała że, no dobra - jest powód. Nie uwierzycie jak on wyglądał jak w barze wylądował przed nim burger i zimny browar. Jadł to jakby podano mu danie z kuchni Modesta Amaro... a piwo - toż to musiała być ambrozja - dowolny browar za dowolne pieniądze kupiłby filmik z tego jak on to pił - zero obróbki - tylko w reklamę wstawić... Z jednej strony - szacunek, że "wspiera żonę" (najwyraźniej widok jego cierpienia sprawia jej przyjemność.... :> ), z drugiej.... szkoda gościa.

#l5chS

Kiedy byłam w 5 klasie podstawówki, w naszej szkole trwała właśnie moda na "twoją starą", "murzynów", itp. itd. Miałam tam kolegę, powiedzmy, Mateusza, z którym wyzywaliśmy się nawzajem od homoseksualistów. Nie mam pojęcia co nam właściwie strzeliło wtedy do głowy, ale można powiedzieć, że poniekąd dostaliśmy za swoje i karma wróciła.

Ostatnio spotkaliśmy się w parku. Ja z moją dziewczyną i on ze swoim chłopakiem :D

#TlhPN

Kojarzycie Escape Room'y? Generalnie motyw jest taki, że zamykają was w pokoju pełnym zagadek i trzeba się z niego wydostać.

Poszedłem ostatnio z kolegami na tego typu atrakcję i tuż przy wejściu stała policja. Okazało się, że jedna z dziewczyn będąc w horror pokoju zadzwoniła na 112. Nikt jej nie powiedział, że tak nie można.

Jakby nie patrzeć z pokoju się wydostała, więc chyba wygrała :D
Dodaj anonimowe wyznanie