#PCAq7

Jestem niepełnosprawna. Muszę chodzić o dwóch kulach, bo jedną stopę mam całkowicie niesprawną, nie ma opcji o jej jakimkolwiek użyciu. Leczenie od dwóch lat przynosi średnie skutki, jestem "udupiona" w domu. Tam też pracuję zdalnie, łapię każde zlecenie by opłacić specjalistów prywatnie i jak najszybciej wrócić do normalnego życia. Jestem sama i radzę sobie sama, nie narzekam, mam póki co dwie sprawne ręce (nieźle przypakowane od kul ;) z czego bardzo się cieszę, chociaż moja niezdarność, zawalidrogowatość i ogólne kalectwo bardzo mnie krępuje.

Staram się nie włazić ludziom pod nogi, nie pakować w wąskie przejścia, nigdy nie proszę o przepuszczenie w kolejce. Najczęściej sama przepuszczam ludzi, bo nawet mając 10 przedmiotów na taśmie ślimaczę się z wykładaniem, pakowaniem, płaceniem i odchodzeniem, a gdy mam mijać kogoś z psem, wózkiem, to po prostu schodzę na bok i udając że czytam sms/poprawiam coś czekam aż ta osoba przejdzie. Ja naprawdę nie chcę być "odczuwalna" z moim kalectwem dla reszty i bardzo się staram. Gdybym mogła, to bym robiła zakupy z dostawą, ale nie mogę. Jest mnóstwo dobrych ludzi, kochanych, współczujących, bezinteresownych, ale...

Jest mi przykro, gdy rodzic/opiekun nie wytłumaczy dziecku, żeby nie kopało w moje kule, nie skakało nad nimi, nie biegało wokół mnie slalomem, nawet gdy o to grzecznie proszę. Albo gdy ludzie nie pilnują psów i któryś wystraszony moimi "pałąkami" podbiega, warczy i szczeka, a czasami nawet się rzuca. Niestety to są nagminne sytuacje, te z dziećmi i psami. Gdy słyszę/widzę dzieci albo psy to już się boję, chociaż fafiki uwielbiam. Mój stan 7 razy uległ pogorszeniu, bo się przewróciłam/straciłam równowagę/zostałam kopnięta/poszarpana za nogawki i upadłam. Moje krzyki i prośby w takich sytuacjach spotykają się z jeszcze gorszymi krzykami i groźbami. W sklepie pół biedy, jest monitoring, ale na ulicy nie ma. Nawet gdybym miała siłę, to nic nie wywalczę.

Ludzie, ja nie mogę się bronić! Nikogo tymi kulasami nie pobiję, nie zastrzelę nimi nikogo, nic nie mogę, bo poruszam się w zawrotnym tempie ok. 2km/h a co 200 metrów muszę siadać na ławce. To że mam 25 lat i brak widocznych oznak (poza kulami) mojego stanu, nic nie zmienia. Nie jestem niczyim wrogiem.

Dziękuję wszystkim tym tym, dzięki którym jest mi lżej. Którzy widząc mnie, nie widzą zagrożenia, a kogoś kto potrzebuje pomocy. Zwłaszcza pewnej mocno starszej Pani, która widząc mnie z siatką zakupów wzięła ją ode mnie i zaniosła mi ją pod drzwi, bo ja ledwie człapałam, a jeść musiałam. I ta Pani była dużo sprawniejsza niż ja...

#dn6Cs

Ja wiem, że nie lubicie historii o fundacjach robiących peruki, ale chciałam coś dodać od siebie.


Mam takie szczęście, że mam zdrowe i gęste włosy, które sięgają mi do połowy uda. Często byłam wręcz napastowana przez zwolenników tych fundacji. Pytanie, czemu sami nie oddadzą nie działało, bo przecież to ja mam cudowne włosy a oni przeciętne, więc to ja mam obowiązek ściąć włosy i oddać je fundacji.


Tak bardzo miałam tego dość, że przefarbowałam włosy na ciemniejszy kolor. Tak, żeby było widać zmianę, ale jednocześnie nie aż tak, aby odrosty nie były widoczne. Włosy nieznacznie się zniszczyły i musiałam zmienić odżywkę, ale za to teraz, za każdym razem jak ktoś nakazuje mi oddać włosy na fundację "z ciężkim sercem" odpowiadam, że "głupia ja pofarbowałam włosy i niestety takich mi nie przyjmą".



Zapewne znalazła by się fundacja, która i farbowane bierze, ale działa, ludzie dają mi spokój. Nareszcie.

#M8sOD

Jestem konduktorem.
Pewnego razu podróżna zwróciła mi uwagę, że ktoś pali papierosa w toalecie. Strasznie jej to przeszkadzało, bo zapach dymu było czuć w jej przedziale, który sąsiadował z toaletą. Powiedziałem, że się tym zajmę. Głupio mi było powiedzieć, że to ja paliłem tam przed chwilą.

#cl50p

Jestem programistą.

Jakiś czas temu wpadłem na pomysł stworzenia dość ciekawej aplikacji mobilnej, jednak przez wzgląd na brak czasu na jej realizację, pomysł "kisił się" w mojej głowie, a ja co wieczór przed snem dokładałem do tej kiszonki coraz to nowe udoskonalenia.

Po zakończeniu długoletniego związku postanowiłem udać się do baru, by kulturalnie schlać się jak świnia. Gdy miałem za sobą już blisko pół litra whisky zorientowałem się, że niedaleko mnie siedzi grupka znajomych, w podobnym stopniu upojenia, którzy to żywo dyskutowali o technologiach, które i ja wykorzystywałem w pracy. Dosiadłem się do nich, dorzuciłem swoje trzy grosze do rozmowy i bardzo szybko zostaliśmy "najlepszymi barowymi przyjaciółmi". Na fali alkoholowych uniesień postanowiłem nieco zabłysnąć super pomyślunkiem i wygadałem się o moim pomyśle (bardzo dokładnie, w każdym drobnym szczególiku). Zachwytom nie było końca. "Przyjaciele" postawili mi nawet kilka kolejek w nagrodę za trud włożony w obmyślanie apki. Rozeszliśmy się nad ranem.

Przez następny miesiąc dość regularnie piłem po barach, więc nie interesowało mnie zbytnio, co dzieje się w "świecie IT". Jednak gdy zacząłem trochę radzić sobie z rozstaniem, przejrzałem sobie najnowsze aplikacje, które pojawiły się w ostatnim czasie na sklepie od Google. Nie mogłem wyjść ze zdziwienia, gdy wśród apek, które w ogromnym tempie zyskiwały popularność, była "moja aplikacja". Wygląda na to, że kolegom tak bardzo spodobał się mój pomysł, że zwyczajnie go ukradli.
Od tamtej pory minęło już sporo czasu, a ja nadal z bólem dupy dość regularnie zaglądam w statystyki aplikacji. Na obecną chwilę, przy bardzo ostrożnych wyliczeniach, generuje przynajmniej dziesięciokrotność mojej pensji, przy czym jej miesięcznie utrzymanie nie kosztuje praktycznie nic...

#vXEAU

Nie wiem jak pomóc koleżance - a w sumie to nie wiem czy bardziej koleżance czy jej synowi.


Ona jest samotna matką, syn teraz 10 lat.
Znamy się "od pieluchy".
Już dawno widziałam że robi błędy wychowawcze. Udaje, że nie widzi jak jej syn robi coś niewłaściwego, na uciszenie mu ustępuje i ogólnie wychowywała go telewizorem i konsolą zamiast swoim zaangażowaniem.

Próbowałam ją ostrzegać, że pewne rzeczy jak wymuszanie histerią i płaczem, "same" nie przejdą, że trzeba jednak mimo zmęczenia po pracy usiąść nad dzieckiem, wprowadzić i trzymać się zasad, tam nie było zasad, miało być miło i przyjemnie. A kto ma dzieci to wie, że wychowanie nie polega na robieniu dziecku dobrze niezależnie od jego zachowania.


Obecnie: dzieciak piąta klasa. Tabliczki mnożenia nie umie i nie ma zamiaru się uczyć. Ogólnie niczego nie ma zamiaru się uczyć czego nawet nie ukrywa, bo jego życie to granie na konsoli. Ledwo zdał z czwartej, a teraz już widać, że piątej raczej nie przejdzie.
Bo mu się nie chce, bo wie, że mama zawsze wybaczy i w ramach nagrody za szlaban na konsolę (sic!) zabierze go do kina, a potem na pizzę.

Wrzeszczą na siebie obydwoje, ona jest nerwus, syn też. Synuś potrafi powiedzieć "pier...lona matka" do niej. I takie tam klimaty.



Ona sama jest winna temu na co wyrasta jej syn.
Ale i on jest wredny i wyrachowany, nieraz widziałam jak się uśmiecha pod nosem udając że jej nie słyszy. I inne sytuacje, kłamie jak z nut byle mu zdalnie konsolę włączyła, mimo że wie, że i tak się wyda po jej powrocie do domu.

Tłumaczę jej że żadna "pozytywna dyscyplina", żadne tam bezstresowe wychowanie, ma zacząć czuć presję a wręcz ma zacząć mieć przej...ne na całej linii.


Nie dociera, dziewczyna coraz bardziej znerwicowana, dzieciak coraz głupszy.
Co robić?

#cFLjL

Jestem dwudziestokilkuletnią dziewczyną. Moja praca polega na wyjazdach w kilkumiesięczne wyjazdy. Na ostatnim z nich poznałam faceta. Z wyglądu - nie mój typ. Z charakteru - ideał. Inteligentny, troskliwy, z poczuciem humoru. Bardzo szybko złapaliśmy świetny kontakt. Nigdy z nikim nie rozmawiało mi się tak lekko i przyjemnie. Mieliśmy podobne problemy w przeszłości, podobnie patrzyliśmy w przyszłość, lubiliśmy te same rzeczy i wspólnie nienawidziliśmy innych. Kurde, nawet stolik do kawy w salonie wybralibyśmy taki sam.


Poza pracą chodziliśmy na spacery, kawę, obiad czy kolację, również w większej grupie. Po paru dniach zaczęło między nami iskrzyć, co stanowiło problem, ponieważ oboje byliśmy w związkach. Ja w bardzo burzliwym, on - nie do końca szczęśliwym. Prawie codziennie słyszałam jak się kłócą, ciągle dzwoniła do niego z pretensjami. Raz była sytuacja, w której zadzwoniła, że jak mógł nie przelać na jej konto pieniędzy (on ją utrzymuje od czterech lat, bo ona zmienia setny raz kierunek studiów, a praca dorywcza jako kelnerka "nie jest dla niej"). I możecie pomyśleć "kurde, musi być piękna". Odpowiem - potrafię docenić ładną kobietę, ale obok niej przeszłabym zupełnie obojętnie.


Jako, że staram się być osobą uczciwą - przez trzy miesiące spędzone razem do niczego nie doszło, ale postanowiliśmy, że jeżeli po powrocie będzie taka szansa (jesteśmy z innych miast, dosyć oddalonych od siebie + sprawa tych naszych "drugich połówek") - na pewno spróbujemy.
Ja wróciłam miesiąc wcześniej. Rozstałam się z chłopakiem, który chyba tak jak ja poczuł ulgę. Z "kolegą" z pracy codziennie rozmawialiśmy przez telefon, wideoczaty i te sprawy. Snuliśmy plany gdzie pojedziemy na weekend odpocząć, co zjemy na kolację jak przyjedzie i jaki film obejrzymy. Jeszcze dzień przed jego powrotem napisał jak bardzo się stęsknił i że nie może się doczekać spotkania.
Wrócił. Wczoraj. Do niej.
Jestem idiotką.

#iriV9

Nienawidzę kiedy moja mama mnie dotyka.
Jestem dziewczyną, mam 19 lat i nic nie wkur*wia mnie bardziej niż dotyk mojej mamy.

Nie wiem dlaczego tak mam, bo mama nigdy nic złego mi nie zrobiła, nie jest też żadną fleją, jest całkowicie normalna i wiem, że bardzo mnie kocha. Często przychodzi do mnie, bo chce się przytulić, a mnie wtedy wzdryga i w duchu modlę się o to, żeby już poszła. I nie chodzi tutaj tylko o przytulenie ale o zwykłe przejechanie mi po ręce czy jakieś zahaczenie przez przypadek. Nienawidzę tego.



Zupełnie inna sprawa jest z innymi ludźmi, mogę się przytulać z przyjaciółkami, z tatą, czy ogólnie z innymi i sprawia mi to przyjemność, a od niej każde zbliżenie mnie odrzuca i bardzo się denerwuję przez co potem często się kłócimy albo mama płacze, bo nie wie o co chodzi.
Chciałabym się z nią normalnie przytulić, przełamać się ale nie dam rady, to siedzi gdzieś we mnie, w środku i nie chce się odblokować. A chyba też nie jest to całkiem normalne. Nie wiem co mam z tym zrobić.
Dodaj anonimowe wyznanie