#cFLjL
Poza pracą chodziliśmy na spacery, kawę, obiad czy kolację, również w większej grupie. Po paru dniach zaczęło między nami iskrzyć, co stanowiło problem, ponieważ oboje byliśmy w związkach. Ja w bardzo burzliwym, on - nie do końca szczęśliwym. Prawie codziennie słyszałam jak się kłócą, ciągle dzwoniła do niego z pretensjami. Raz była sytuacja, w której zadzwoniła, że jak mógł nie przelać na jej konto pieniędzy (on ją utrzymuje od czterech lat, bo ona zmienia setny raz kierunek studiów, a praca dorywcza jako kelnerka "nie jest dla niej"). I możecie pomyśleć "kurde, musi być piękna". Odpowiem - potrafię docenić ładną kobietę, ale obok niej przeszłabym zupełnie obojętnie.
Jako, że staram się być osobą uczciwą - przez trzy miesiące spędzone razem do niczego nie doszło, ale postanowiliśmy, że jeżeli po powrocie będzie taka szansa (jesteśmy z innych miast, dosyć oddalonych od siebie + sprawa tych naszych "drugich połówek") - na pewno spróbujemy.
Ja wróciłam miesiąc wcześniej. Rozstałam się z chłopakiem, który chyba tak jak ja poczuł ulgę. Z "kolegą" z pracy codziennie rozmawialiśmy przez telefon, wideoczaty i te sprawy. Snuliśmy plany gdzie pojedziemy na weekend odpocząć, co zjemy na kolację jak przyjedzie i jaki film obejrzymy. Jeszcze dzień przed jego powrotem napisał jak bardzo się stęsknił i że nie może się doczekać spotkania.
Wrócił. Wczoraj. Do niej.
Jestem idiotką.
Nie jesteś idotką, chciałaś rozegrać to uczciwie. To on jest debilem i utrzymuje pasożyta.
Czemu pasożyt? Może taki układ im odpowiada? Może np. mieszkanie jest jej? Może wcześniej ona go utrzymywała przez jakiś czas? Łatwo ocenić na podstawie kilku słów na temat kobiety. A może mają dziecko i dlatego ona jest w domu? Facet widocznie nie był do końca szczery, mógł wiele zataić.
No cóż, każdy ma własne zdanie, tak jak i aspiracje. Według mnie z tego wpisu wynika, że ta dziewczyna to raczej lekkoduch, któremu nie w głowie praca.
Myślę, że jeśli jemu nie pasowałoby utrzymywanie jej, to by to skończył. Gdyby też była taka zła, to by do niej nie wrócił. Niektórym pasuje taki układ, że kobieta jest w domu, opiekuje się nim, gotuje, sprząta i to jest okej, jeśli dwie strony się na to zgadzają. Nieoznacza to odrazu, że jest pasozytem.
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Zakończyłas związek, który Cię męczył, a jeszcze ktoś interesujący pojawi się na Twojej drodze.
Cóż zgadza się jesteś idiotką. To ze mieli jakieś problemy i sie im nie układało nie znaczy że się nie kochają i nie spróbują naprawić relacji między nimi. Sama napisałaś że sa razem od 4 lat. Bądź co bądź ale to jest kawał czasu i nie możesz oczekiwać o tak zostawi za sobą cały ten czas boty sie nagle pojawiłaś.
Ps. To ze ty przeszla byś obok niej obojętnie nie oznacza że dla niego nie jest piękna
Uwierz, mnie facet zostawil z dnia na dzień po 5 latach zwiazku. Byliśmy narzeczenstwem. Dla laski poznanej w internecie. Przegadali razem kilka dni i to wystarczyło.
@Shelia w internecie? No to zastanów się, jak ją tam poznał, bo na pewno nie było to przypadkowe spotkanie np. w pracy jak w przypadku autorki. Pewnie przez portal randkowy ją poznał. A jeśli tak, to wynika z tego, że specjalnie szukał kogoś nowego. Po prostu był tchórzem, że nie zerwał od razu, gdy coś mu nie pasowało (nie wiem, miłość minęła czy coś), tylko zerwał dopiero wtedy, gdy znalazł inną. Nie wiem więc, czy i w Twoim przypadku było to zerwanie "z dnia na dzień" - raczej wcześniej musiało się coś psuć, wcześniej musiało minąć mu uczucie, a był z Tobą, bo nie poznał jeszcze innej. A jeśli tak, to niech spada, bardzo dobrze się stało, że przed ślubem. Poznasz jeszcze lepszego
@wergil nie w porządku było takie upewnianie się, czy ma szansę być z tym nowym i dopiero wtedy zrywanie, to fakt. No ale dobrze, że w ogóle zerwała, zanim zamierzała zacząć na poważnie z tym nowym się spotykać. Ok, była tu emocjonalna zdrada, ale znam wiele sytuacji, gdzie dochodziło do normalnej zdrady i oszukiwania kogoś wiele miesięcy. I to jest jeszcze gorsze
Nie jesteś, nie martw się, wyszło dobrze. Ty zakończyłaś związek, który i tak by się zawalił. Lepiej teraz niż za kilka wymęczonych lat. Wiesz już, że możesz spotkać kogoś z kimś będzie iskrzyć i z kim będziesz chciała spędzać czas. Super, na pewno pojawi się kolejna taka osoba. On wrócił do swojej trudnej relacji i dobrze- niech ją ratuje lub rozwali do reszty, to już w jego rękach. Ty jesteś wolna i uczciwa. Potęsknisz, ale przejdzie. O wszystkich "osobach dramatu" wypowiedziałaś się dobrze i bez pretensji, to świadczy o Twojej dojrzałości. Będzie dobrze.
Jesteś jak najbardziej uczciwa. Zakończyła się swój związek więc mogłaś na spokojnie z nim zacząć, a to, że on nie myśli i woli mieć przy sobie pijawkę to jego sprawa
To jest wersja wydarzeń autorki. Widocznie ten facet kocha swoją dziewczynę, relacja z autorka była dla niego czymś innym niż dla niej lub z innego powodu nie zamierza zmieniać swojego życia. Tylko szkoda, że nie wyjaśnił.
A to nie masz prawa mieć kolegi w pracy kiedy jesteś w związku? Skoro źle układało jej się w relacji z ówczesnym chłopakiem - chyba ma prawo rozmawiać z kimś innym i nie nazywać tego od razu romansem. Do niczego nie doszło, skończyła związek i wtedy dopiero chciała spróbować związku z tym drugim.
I proszę, nie wchodź w "to był romans w jej głowie, nieważne że bez seksu". Nie przekonasz mnie w żaden sposób, że będąc w związku (szczególnie w takim, który się nie układa) nie wolno ci mieć kogoś równie bliskiego lub bliższego niż osoba z którą aktualnie jesteś, kto cię rozumie i możesz na niego liczyć, kiedy chłopak/dziewczyna cię zawodzi.
Nie, porzucenie kogoś dla kogoś innego nie jest zdradą. Zdradą byłoby pozostawanie w dwóch związkach jednocześnie.
Poznała człowieka, upewniła się, że chciałaby z nim zbudować związek, zostawiła poprzedniego i tyle. Nie widzę w tym nic złego, o ile taki stan nie trwał miesiącami bo "może ten, a może jednak tamten".
Wergil, świat nie jest czarno-biały. Nie budzisz się rano ze świadomością "O, już jej/go nie kocham, czas się rozstać!". Do takiej decyzji się dojrzewa, czasem miesiącami. Autorka napisała, że miała burzliwy związek, a nie, że nie kochała byłego. Jeśli ktoś tu zdradzał, to tylko ten koleś, i to zdradził obie dziewczyny. Jedną na wyjeździe, drugą po.
Fajnie że skończyłaś męczącą relację. Zmotywowałaś się do rozstania.
Za to ten nowy facet jest uzależniony od swojej partnerki. Łatwo mu to nie przejdzie. Na Twoim miejscu uważałbym na facetów w toksycznych związkach, bo problem też leży z jego strony.
zaryzykowałaś, puściłaś jedną gałąź, zanim chwyciłaś drugą, postąpiłaś dobrze i uczciwie. Może lepiej, że ta sytuacja pomogła Ci zdecydować o zerwaniu z kimś, z kim się tylko męczyłaś. A co do kolesia? To tchórz, który woli wygodę (bez konieczności dojazdów), bezpieczne i znane życie. Niech się goni, jeszcze pożałuje tej decyzji, bo jego dziewczyna ciągle będzie dawać mu w kość. Ale to już nie Twoja sprawa. Nie warto żałować tchórza, który nie umie podjąć męskiej decyzji (tchórza albo kłamcę, który tylko dobrze się bawił i zwodził Cię dla zabawy)
Nie jesteś idiotką. To on nie dorósł. Dobrze, że szybko się dowiedziałaś. A Ty się ciesz - dzięki temu udało Ci się zakończyć związek, w którym nie byłaś szczęśliwa. Teraz możesz dalej "szukać" szczęścia z kimś innym. Trzymam kciuki
nie ty jestes idiotka, a facet debilem
jak mnie wkurzaja tacy, co najpierw robia nadzieje, a potem znikaja
A skąd wiesz że robił ?
Autorka sama stwierdza że jest bardzo uczuciowa i to co ona odbierała jako miłość i zakochanie i inne takie, on mógł odebrać jako fajna dziewczyna, ale przecież kocham moją.
Może miał wyrzuty sumienia ?
Nie oceniaj tak pochopnie
Tak, jesteś idiotka. Kuj żelazo póki gorące