#Wagob

Mieszkam od trzech lat w niewielkiej wsi, do której przeprowadziłam się z mężem. Jest tu nam dobrze, ale... zawsze jest ale.
Kilka domów dalej mieszka rodzina, rodzice plus czwórka dzieci. Rodzice to alkoholicy i nieroby, ale dzieci to już inna historia. Najstarszy jakieś 15-16 lat, różnica między kolejnymi dziećmi na oko dwa lata. Z tego, co wiem, to dzieciaki uczą się bardzo dobrze i nie sprawiają żadnych kłopotów. Najstarszy w wakacje pracuje przy zbiorach owoców i u różnych gospodarzy przy zwierzętach. Z zarobionych pieniędzy żywi rodzeństwo i kupuje im, jak i sobie, buty i ubrania. A rodzice pieniądze z GOPS-u przepijają. 
Mąż nie pozwolił mi się wtrącać, by nie było kłopotów z sąsiadami.

Nie wytrzymałam, gdy sąsiedzi byli pod wpływem, to dzwoniłam na policję. Po kilku interwencjach policji zawiadomiłam opiekę społeczną. Dzieci trafiły do jakiejś ciotki z innej wsi.

Nikt nie wie, że ja doniosłam, ani mój mąż, ani sąsiedzi. A sąsiedzi dalej piją. Za co? Nie mam pojęcia.
HansVanDanz Odpowiedz

Jeżeli ktoś działa na rzecz dobra dzieci, czy każdej innej krzywdzonej osoby, to spełnia wielki gest człowieczeństwa.
To rodzice tych dzieci mają powody do wstydu, nie ty.

anonimowe6692 Odpowiedz

Dobrze zrobiłaś. To wpojone Polakom jako wartość niedonoszenie jest absurdalne w takich sytuacjach. Nie donosić to można jak sąsiad jednorazowo spali trawy albo wytnie jedno drzewo bez pozwolenia, czyli jak szkodliwość jest żadna albo bardzo niska. Tutaj dzieci były krzywdzone

5ryds Odpowiedz

Dobra robota

Dodaj anonimowe wyznanie