#M8sOD
Pewnego razu podróżna zwróciła mi uwagę, że ktoś pali papierosa w toalecie. Strasznie jej to przeszkadzało, bo zapach dymu było czuć w jej przedziale, który sąsiadował z toaletą. Powiedziałem, że się tym zajmę. Głupio mi było powiedzieć, że to ja paliłem tam przed chwilą.
W zasadzie pewnie nie musiałeś się przyznawać. Skoro to Ty własnie paliłeś w kiblu śmierdziało od Ciebie na kilometr, i był to smród rozróżnialny od tego, który się unosi w kabinie. Osoba, przewrażliwiona na tyle, by czuć przechodzący dym zza ściany na 100% wyczuła, że to Ty byłeś źródłem.
dokladnie, jestem wrazliwa na zapachy i wiem jak pachnie ( SMIERDZI) palacz, a jak pomieszczenie czy rpzesiek przez nieszczelne sciany
bazienka też znam to z autopsji
Głupio jej było bezpośrednio zwrócić ci uwagę, żebyś nie palił.
O ile życie byłoby piękniejsze, gdyby robili przedziały dla śmierdzieli osobno. Przedział dla palaczy, przedział dla matek z dziećmi, którym przebiera się pampersy, dla zwolenników comiesięcznego prysznica i koniecznie dla tych co ściagają obuwie podczas jazdy.
I oczywiście osobny przedział dla antyszczepionkowców i ich dzieci ;).
I osobne przedziały dla takich jak ty.
Głupio jej było bezpośrednio zwrócić ci uwagę, żebyś nie palił.
Mogłeś ją trolować tak przez całą drogę. A częste wizyty w kiblu tłumaczyć poszukiwaniami palacza.
Gardzę takimi ludźmi.
Jakimi? Takimi jak autor? Takimi jak ta kobieta? Takimi jak palący w toaletach?
Palącymi w toaletach. ;)
Mi na przykład jako dziecko nie przeszkadzał dym papierosowi - palacz mógl palić obok mnie ile chciał! Przeszło mi w gimnazjum i teraz prawie duszę się przy tym dymie...
A nie prościej rzucić palenie?
Albo chociaż powstrzymać się na czas jazdy pociągiem i nie zasmradzać całego przedziału.
Zdecydowanie prościej jest zajarać w kiblu niż rzucić palenie.
Może nie palę zawrotnych ilości, bo mam paczkę na dwa dni, ale jestem w stanie spokojnie, bez żadnych przeszkód, wytrzymać dwunastogodzinną jazdę pociągiem. Nie palę też na peronie, bo boję się SOKistów i mandatu od nich. Da się. Nie muszę od razu rzucać. Po prostu nie jestem niewolnikiem palenia. Traktuje je jako przyjemność i klamrę do zakończonych czynności. To nie w samych fajkach jest problem, a w ludzkim podejściu. Ja też nienawidzę palenia w kiblu, w pociągu. Uważam to za gówniarskie. Nienawidzę też palenia w windzie, albo na klatce schodowej. Takich ludzi też uważam za cymbałów, więc nie taki palacz straszny, jak go malują :) Wystarczy trochę kultury :)
Zgadzam się z Nibaru. Też jestem palaczem ale jak ostatnio słyszałam dyskusję w pociągu gdzie najlepiej palić papierosy żeby nie przyłapał konduktor to coś mnie trafiło. Jakiś facet powiedział, że jak jedzie się w przedziale z osobami w porządku to pozwalają palić w przedziale. No chyba żart...
Anonimowe uczą i bawią:) Nie wiedziałem, że konduktorzy nie mogą palić w swoich przedziałach.