#dGX93

Nie jest to najlepsze miejsce do takich spraw, ale nie wiem, co o tym myśleć.

Jest sobie koleżanka, dajmy jej na imię Ania. Ania jest w trakcie rozwodu. Od prawie roku jest w nowym związku z Michałem. Ania ma dwójkę dzieci. 11- i 6-letni chłopcy. Michał podczas zabaw z dziećmi dotyka ich po brzuchu, całuje po plecach, zdejmuje ubrania, zagląda w majtki, jak i je zdejmuje, klepie i dotyka po tyłku.

Czy to normalne? Dzieci znają go od wakacji. Dla mnie i innych nie jest to normalne.

Jak dyskretnie powiedzieć o tym Ani, aby nie powiedziała tego Michałowi (wtedy zaprzeczy i powie, że chcę zrobić z niego pedofilia)?

Michał nie ma innych tematów przy innych poza seksem. Jak siedzimy przy stole ja, Michał oraz Ania, Michał ciągle mówi o jednym, jak to będzie grzmocić Anię co noc.

#jPuZB

Tak się zastanawiam, co ludzie mają w głowach. Ludzie młodzi, starsi, w średnim wieku. Już kilka razy dochodząc do przystanku autobusowego, czułem dym, widziałem, jak jara się w koszu na śmieci (niedopałek na pewno). A ludzie stoją, gapią się wszędzie, kaszlą od gryzącego dymu... ale kurna żaden nie ugasi, chociaż dookoła pełno śniegu. I kolejny raz biorę śnieg i wywalam do kosza, a ci stoją i się dalej patrzą.

Co jest z wami kurwa, wstydzicie się reagować? Wolicie stać i kręcić nosem? Ja pierdzielę, co za naród.

#q4fBG

Na co dzień pracuję w urzędzie – koszule, eleganckie ubranie, ludzie przychodzący załatwiać ważne sprawy, pełna kultura, nieraz ludzie przychodzą i wręcz błagają o pomoc. 
Po godzinach (przez to, że muszę wychować samotnie dziecko i jest mi ciężko) dorabiam jako sprzątaczka, gdzie pracownicy tamtej firmy nie wiedzą, czym zajmuję się poza sprzątaniem. 
I tu zderzenie dwóch światów. Ludzie nie mają do mnie szacunku, zachowują się, jakbym była śmieciem. Czekam, kiedy przyjdą coś załatwić do urzędu, a ja im powiem „nie da się, nara”.

#sQMkb

O higienie niektórych dziewczyn, które odwiedzają salony kosmetyczne.

Kilka razy zdarzyło mi się odmówić stylizacji paznokci - pani pracująca na mięsnym miała pod paznokciami mięsko, które czuć było zaraz jak usiadła, mdłości mam do teraz. Oczywiście jest więcej dziewczyn, które akurat sprzątały, robiły coś do jedzenia i wpadały na pazurki... Nie miejcie pretensji, jak ktoś wam grzecznie odmówi. Bo później dajecie jakieś negatywne opinie, że stylistka odmawia.
Sztuczne rzęsy - średnio co drugą panią muszę upominać, że te rzęsy też się myje! Grudy ropy, każda rzęsa w inną stronę i lata z takim mopem... Powiedzenie "jak zrobisz sobie te rzęsy 5D, to wstajesz i idziesz do pracy" to jest MIT. Więcej z tymi rzęsami zachodu niż z tuszem :)
Damy, które przychodzą od rana "bez mejkapu" - profilaktycznie zawsze robi się demakijaż. I tu bardzo często się zdarza, że są niedomyte - widać resztki podkładu czy pandę pod oczami...
Co do porannych wizyt - niektóre panie chyba zębów nie myją. No zrzygać się idzie, zawsze dyskretnie częstujemy je gumą do żucia. Połowa odmawia.

Muszę też przyznać, że takie sytuacje zdarzają się tylko u kobiet. Panowie przychodzący na depilację zawsze są czyści i zadbani (a jest ich sporo).
Uprzedzając wasze komentarze - lubię tę pracę i na szczęście większość pań zna zasady higieny. To tylko taka sugestia do tych, które może nawet nie pomyślą o tym, że mogą kogoś czymś zarazić. I do nich mówię: MYJCIE SIĘ!

#l5eK3

Może nie będzie do końca anonimowo, ale może wy odpowiecie mi na kilka nurtujących mnie pytań.

Jakiś czas temu zaczęłam pracę w niewielkim klubie w małej miejscowości. Moja praca polega na donoszeniu do stolików alkoholu i innych napojów, zbieraniu pustych kufli i szklanek, dbanie o czystość w toaletach, na palarni oraz obu salach.

Kiedy widzę te wszystkie dziewczyny, które przychodzą do nas się pobawić, jest mi niedobrze. Patrząc na nie są ładne, wymalowane, dobrze ubrane, widać, że o siebie dbają, ale inaczej myślę, kiedy po raz setny muszę odklejać od ścian zużyte podpaski, zbierać z podłogi zużyte tampony i różne inne. A to ponoć faceci są świniami... Ale spokojnie, w męskim kiblu też nie jest kolorowo.

Powiedzcie mi, czy każdy kto zacznie pić traci coś takiego jak kultura osobista? Nie chodzi mi tu o zarzygane kible, zlewy czy drzwi, bo do tego już przywykłam, ale chodzi mi o zachowanie ludzi względem pracowników. Rozbijanie celowo kufli czy szklanek patrząc mi w oczy jest na porządku dziennym, wyzywanie mnie od najgorszych również. Najbardziej dobijające jest to, że ci, którzy wokół siebie robią największy syf, najbardziej się tego syfu czepiają. W momencie kiedy jestem sama na salach ciężko mi jest ogarnąć wszystko idealnie.
Najgorszym typem są ludzie, którzy po tym, jak posprzątam spod ich stolika i jeszcze dobrze nie odejdę, rozwalają celowo kolejne śmieci...

Co jest nie tak z ludźmi? Czemu nie potrafią uszanować cudzej pracy? Czemu wymalowane dziunie w kiblach zostawiają taki syf? Panowie, czy tak ciężko trafić gównem do kibla, a nie na deskę?

Najlepsze jest to, że co jakiś czas mamy imprezy 16+ i te tak zwane "dzieci" są w stanie utrzymać wkoło siebie większy porządek niż panowie prezesi popijający najdroższe alkohole :)

#sBYcd

W dzień pogrzebu mojej babci mama obdarzyła mnie tabletkami uspokajającymi. Byłam z babcią bardzo zżyta, więc było bardziej niż pewne, że będę ryczała jak bóbr. Tabletki miały mnie uspokoić i powstrzymać od beczenia. Nikt nie powiedział mi, ile mam ich wziąć, więc połknęłam trzy. Stwierdziłam, że im więcej, tym lepiej.

Kiedy siedziałam już w kościele, a ceremonia trwała, byłam mocno zaskoczona, że lek działa tak dobrze. Nie uroniłam ani jednej łzy. Wręcz przeciwnie. Zaczęły mnie śmieszyć niektóre sytuacje, np. że ktoś smarkał i brzmiał jak słoń; że ktoś miał czkawkę, potem rozśmieszył mnie kościelny zbierający na ofiarę. Był łysy i jego glaca świeciła się jak psie jajca. Wszystko mnie śmieszyło. Rodzina patrzyła na mnie jak na wariatkę, mama zaczęła mnie nawet szturchać. Każdy był zapłakany, a ja ledwo powstrzymywałam się od śmiechu.

Do dziś pamiętam zgorszony wzrok wszystkich żałobników.

#5sm7K

Uczę się w liceum. Wku*wia mnie najbardziej jedno.
Gdy chodzę sobie do tej brudnej, śmierdzącej, obrzydliwej łazienki i chcę sobie kulturalnie zrobić kupkę, naokoło kibli siedzą dziewuchy i robią wszystko. Palą e-papierosy, jedzą, malują się, robią lekcje, plotkują, śmieją się, leżą itd.
Fuj. Ja nie rozumiem po co. Mamy ładne korytarze i ławeczki, a w salach lekcyjnych też można bez problemu siedzieć. A one wolą jeść kanapki i plotkować obok kogoś, kto sra.

#J1YAT

Mam 16 lat i jestem samotny... Chodzę do technikum, w którym klasa mi się bardzo nie podoba. Kiedy byłem w ósmej klasie, miałem wybór pomiędzy szkołą z internatem (30 km od domu) a szkołą, do której dojeżdżałbym autobusem. Złożyłem papiery do tej szkoły z internatem, ale w ostatniej chwili zmieniłem zdanie i wybrałem drugą szkołę – i to był największy błąd w moim życiu.

W pierwszej klasie już od października wiedziałem, że źle minie mi te 5 lat, po tym gdy wszyscy z klasy nie zwracali na mnie uwagi. Mówiłem o tym rodzicom, a oni na to, że nie mogę zmienić już szkoły, bo już za późno. W klasie jest wojna pomiędzy chłopakami a dziewczynami. Dziewczyny nie lubią niektórych chłopaków, bo są zboczeni (tak mi się tłumaczyła jedna, ale jej nie uwierzyłem), żartują sobie, a one to biorą na poważnie. Mieliśmy grupę, ale po tych incydentach dziewczyny usunęły ich z grupy. Gdzieś około lutego (poprzedniego roku) z 3 chłopakami i jedną dziewczyną zacząłem mieć jakiś kontakt. Gdy dziewczyny to zauważyły, to też mnie usunęły. Tego samego dnia po szkole bez wyjaśnienia rodzicom czemu jestem taki zły poszedłem do pokoju i nie chciałem z nikim rozmawiać, babcia to zauważyła i porozmawiała z rodzicami, że inna szkoła to najlepsze wyjście. Po tym, jak ta jedna dziewczyna się połapała, że mnie nie ma na grupie, zaczęła z resztą dziewczyn to wyjaśniać. Napisały mi, że przepraszają mnie za to, że unikały mnie, bo myślały, że nie chcę się z nikim dogadywać. Było dobrze w klasie potem, ale trwało to tylko miesiąc i się przez to na nich zawiodłem, ale z inną grupką ludzi dobrze było. Zapytałem się chłopaków, co byłoby, gdybym zmienił szkołę, a oni na to, że nie chcieliby tego i powiedziałem rodzicom, że jednak chcę zostać w aktualnej szkole. Przez wakacje próbowałem popisać lub spotkać się z kimś z chłopaków i tą dziewczyną, ale nikt mi nie odpisywał lub pisał, że nie może, rozczarowałem się wtedy.

Kończy się teraz ten rok szkolny i rozważam nad przeniesieniem się, ale nie wiem jak jest w tamtej szkole. Czy tam jest lepsza klasa? Czy nauczyciele są też dobrzy? (w tej szkole mam najlepszego nauczyciela z matematyki, boję się, że w tej nowej szkole jest ktoś inny i nie dam rady sobie z maturą), z polskiego mam niezbyt fajną nauczycielkę i może w tej nowej szkole jest lepsza. Wychowawczyni jest super. Czy będę miał dobrych współlokatorów? (jest szansa na osobny pokój, ale jest on droższy). Wiem kto chodzi do tej klasy i nie jestem pewny, czy napisać do kogoś, bo nie wiem jak zareagują na to po tym, jak od nich się wypisałem i znów chcę teraz wrócić. Byłem na liście zakwalifikowanych i mogli zobaczyć moje imię i nazwisko. Bardzo podoba mi się mieszkanie w mieście. Rodzice mają nowy powód, żebym nie szedł do innej szkoły, bo od niedawna mam prawdopodobnie łagodną padaczkę.
Dodaj anonimowe wyznanie