#52l20

Jakiś czas temu odezwał się do mnie kolega z czasów studiów, zaprosił mnie na kawę, tłumaczył, że ma bardzo ważną sprawę i nie jest to na telefon ani messenger. Byłem zdziwiony, bo Rafała nie widziałem od dawna i nie rozmawialiśmy. Spotkaliśmy się w umówionym miejscu (koło McDonalda), Rafał czekał z z zimną kawą! Zaczął opowiadać, że jest biznes do zrobienia, że mogę na tym zarobić i że on szuka wspólników do biznesu i sam zarobił już tyle, że chce dać szansę nowym ludziom. Byłem zdziwiony że taki zarobas wygląda dosłownie jakby właśnie wyszedł ze śmietnika - stary dres, dziurawe 10-letnie buty jeszcze z czasów studiów, brud za paznokciami itd.
Pomyślałem „bogacze przecież maja wywalone na ubiór, Steve Jobs też nie wyglądał na milionera”. Postanowiłem wysłuchać jego propozycji. Usiedliśmy w środku maka z zimną kawą, zaproponowałem, że może coś zamówimy, Rafał nerwowo odmówił stwierdzając, że kawa wystarczy. No i się zaczęło gadanie... Wyszło, że Rafał jest w piramidzie finansowej i zadłużył rodzinę już na ponad 80 tysięcy zł, a teraz próbuje wyłudzić pieniądze od innych, obiecując złote góry...

(Oczywiście historia jest opisana w telegraficznym skrócie, o tym co kolega wyprawiał można by książkę napisać).

PS. Okazało się, że zimna kawa była zrobiona w domu, a kubki Rafał wyjął ze śmietnika...

#RU3xP

Pracuję w sporej firmie, pracuje u nas na różnych stanowiskach kilkadziesiąt osób. Fajna, zgrana ekipa, ale od paru miesięcy mamy problem z jedną z koleżanek, która, no cóż - śmierdzi. OKROPNIE, do tego stopnia, że jak się wchodzi do pomieszczenia, w którym chwilę wcześniej przebywała, to aż człowieka odrzuca w drzwiach. Co wrażliwsi nawet kaszlą. Śmierdzi takim starym, bardzo ostrym potem. Czasem przez kilka tygodni jest wszystko OK, potem problem nawraca. Dyrektor próbował z nią na ten temat rozmawiać, ale ona idzie w zaparte, że musiało mu się zdawać. Przypuszczamy, że ma coś z węchem. Nikt inny nie chce tematu poruszać, bo koleżanka jest mądra, sympatyczna, pasuje do zespołu i po prostu szkoda by było, gdyby się obraziła i odeszła. Ale problem jest i narasta. Ustawiliśmy automatyczne spraye zapachowe, niby to dla robienia klimatu w firmie, ale nie pomogło.

Czy ktoś miał w pracy taki problem? Jak sobie poradziliście? Jesteśmy w podbramkowej sytuacji, nie chcemy stracić pracownika, ale ona po prostu uważa, że problemu nie ma i tyle. Może ktoś na coś wpadnie, help!

#maGwJ

Mam 21 lat, mój chłopak 24. Jesteśmy ze sobą od ponad 2 lat, a od 5 miesięcy uprawiamy seks. Mój problem polega na tym, że nie potrafię przy nim dojść.
Zanim część zacznie się nad tym zastanawiać od razu sprostuję - jestem w nim szaleńczo zakochana, bardzo mnie podnieca i bardzo podoba mi się sposób, w jaki to robimy (zawsze fantazjowałam o męskiej dominacji, ostrzejszym seksie i tym podobne, ale zawsze wstyd mi było powiedzieć to na głos - z nim postanowiłam być szczera, powiedzieć co mi się tak naprawdę podoba i się okazało, że z moim lubym idealnie się pod tym względem dopasowaliśmy), do wielkości przyrodzenia i długości trwania samej czynności też nie mam żadnych zastrzeżeń.

Nie mam pojęcia w czym leży problem... Jest mi przykro, bo to jest jedyna kwestia w jakiej okłamuje mojego chłopaka. Wiem że doprowadzenie mnie do orgazmu jest takim nazwijmy to "punktem honoru" i nie chce go zasmucać.

Od kiedy postanowiliśmy współżyć ze sobą zaczęłam czerpać więcej przyjemności z samego seksu niż z dochodzenia. Jedynym problemem dla mnie jest to, że muszę go okłamywać i udawać. Zastanawiałam się, czy problem może wynikać z intensywności czy bólu, który podczas czuję (jestem trochę masochistką).

Z poprzednim partnerem nie miałam takich problemów, ale z reguły to wyglądało tak: pozycja na misjonarza, zero mojego wysiłku, ruchu czy czegokolwiek. Może się po prostu przyzwyczaiłam i teraz mi z tym ciężko. 

Nie chce sprawiać przykrości chłopakowi i boję się przyznać, że przez ten cały czas go w tej sprawie okłamywałam. Nikomu o tym też nie mówiłam, bo po prostu było mi wstyd. Dzielę się tym na anonimowych, z nadzieją, że trochę mi ulży na duszy.

#6knRC

W tym roku będę miał 32 lata.
Z moja dziewczyna jesteśmy razem od 2 lat. Mamy ze sobą świetny kontakt, dużo tematów rozmów i ogólnie nie wyobrażam sobie mojego życia bez niej, jeżeli chodzi o to. Problem leży gdzie indziej. Nie jestem w stanie odczuwać żadnej przyjemności ze współżycia z nią, absolutnie żadnej. W życiu nie miałem z nią orgazmu. Sam powiedziałem jej, że muszę mieć jakieś problemy i odwiedzę seksuologa, ale nigdy tam nie poszedłem. Wymyśliłem jakąś historyjkę z tabletkami, a ona w to uwierzyła i "widzi różnicę".
Problem leży w tym, że jedynym sposobem, w który jestem w stanie dojść, jest oglądanie brutalnego porno z "gwałtem" na ledwo legalnych chłopcach.
Nie wiem co się ze mną dzieje, i boję się, że to może się źle skończyć. Boję się, że ona może to odkryć i zerwać ze mną, a nie chcę tego, bo naprawdę ja kocham, nawet jeżeli nie spełnia mnie seksualnie.

#tNFxr

Mam 22 lata, a mój 60-letni profesor fizjologii jest moim zdaniem najbardziej czarującym i najseksowniejszym panem na całym świecie. A w ogóle to lubię go tak po prostu jako osobę, bo jest zabawny, uprzejmy i ma uroczą wadę wymowy (która zdaniem mojej grupy jest powodem do nabijania się z niego). Ech... Niby tylko miłość platoniczna, ale jakby w sumie mnie chciał zabrać na kawę, tobym nie pogardziła ;)

#fTWH2

Zawsze mówi się o piekielnych teściowych, w moim przypadku piekielna okazała się moja własna matka.

Jestem w trakcie planowania swojego ślubu. Moja rodzicielka wpadła w jakiś dziwny tryb, gdy mówi o moim wielkim dniu, używa słów "NASZ ślub" lub "NASZE wesele". Każda decyzja podjęta bez jej udziału kończy się kosmiczną awanturą - jej zdaniem powinnam skonsultować z nią wybór motywów kwiatowych lub zespołu, który zagra na naszym weselu.

Ostatnio przeszła samą siebie, gdy wręczyła mi listę JEJ gości i próbowała wymusić na mnie zaproszenie kompletnie obcych mi osób. Teraz zamiast z niecierpliwością wyczekiwać dnia mojego ślubu, patrzę na niego z obawą.

#3GROw

Dużo pracuję z domu, żona natomiast jeździ codziennie do swojej firmy. Ostatnio rozmawiałem z moim kilkuletnim synem o pracy, bo mieli akurat taki temat w przedszkolu, i młody się zaciekawił. Wytłumaczyłem mu, że do pracy chodzi się po to, żeby zarabiać pieniądze i móc potem podróżować, jeść pyszne jedzenie i mieć dach nad głową.
Stwierdził, że „jak on dorośnie, to też nie będzie pracować, tylko znajdzie sobie bogatą żonę. Tak jak tata”.

#mSRGG

W ostatnim tygodniu odbył się pogrzeb mojej ciotki. Trumna stała na środku ogromnego kościoła, ciszę przerywały tylko kobiece szlochy i szepty pokornych modlitw. Każdy w milczeniu podchodził do podwyższenia, na którym znajdowała się trumna i ostrożnie dokładał wiązankę lub pojedyncze kwiaty do pokaźnego, zielonego stosu u jej stóp. Idąc w ślady żałobników, postanowiłem dołożyć swój wieniec. W momencie, gdy się pochyliłem, z mojej kieszeni wydobył się dźwięk SMS-a, który potoczył się echem wśród zimnych, kościelnych murów "AHA! NOBODY EXPECTS THE SPANISH INQUISITION".

#8utD0

Na studiach robiłam bardzo głupią rzecz. Miałam dużo problemów, nauki, słynne wtedy były czaty na onecie, wiec często nocami wchodziłam na różne grupy. Dużo rozmawiałam z mężczyznami, chłopakami, były to niewinne flirty, ale niektórzy byli tak nakręceni, że przeważnie po chwili wysyłali swoje zdjęcia od pasa w dół, a nawet całej sylwetki z dopiskami czego to by ode mnie nie chcieli... Było to dla mnie na tyle ohydne, więc wpadłam na szatański pomysł.

Gości bardzo łatwo było zlokalizować, chociażby na popularnej wtedy NK. Zdjęcia z dziećmi, żonami, dziewczynami i ich konta były na wyciągnięcie ręki. Pisałam wtedy do tych facetów, że to obrzydliwe co robią i całą korespondencję wyślę ich żonom, chyba że w tej chwili kupią największy bukiet kwiatów i wręczą go swojej żonie, a na czacie się więcej nie pojawią. Na potwierdzenie swoich słów opisywałam wygląd ich żon, znałam imiona itd. Na drugi dzień miałam na mailu zdjęcia bukietów, które kupili swoim żonom, a jeden nawet mi dziękował za takiego kopa.

W sumie durne to było z mojej strony, bawiło mnie to, ale stwierdziłam, że się tym anonimowo podzielę.
Dodaj anonimowe wyznanie