#fTWH2

Zawsze mówi się o piekielnych teściowych, w moim przypadku piekielna okazała się moja własna matka.

Jestem w trakcie planowania swojego ślubu. Moja rodzicielka wpadła w jakiś dziwny tryb, gdy mówi o moim wielkim dniu, używa słów "NASZ ślub" lub "NASZE wesele". Każda decyzja podjęta bez jej udziału kończy się kosmiczną awanturą - jej zdaniem powinnam skonsultować z nią wybór motywów kwiatowych lub zespołu, który zagra na naszym weselu.

Ostatnio przeszła samą siebie, gdy wręczyła mi listę JEJ gości i próbowała wymusić na mnie zaproszenie kompletnie obcych mi osób. Teraz zamiast z niecierpliwością wyczekiwać dnia mojego ślubu, patrzę na niego z obawą.
Euterpe10101 Odpowiedz

Pytanie brzmi kto płaci? Jeśli mama pokrywa większość kosztów to nic dziwnego, że się wtrąca.

atomowatruskawka

Otóż to.

StaryTapczan

Z jednej strony tak, ale bez przesady, żeby kazała zapraszać córce jej znajomych, ludzi, których Autorka w ogóle nie zna. Zwłaszcza, że matka dała jej całą listę swoich gości, czyli to nie jest kwestia dwóch/trzech przyjaciółek. Mimo wszystko, wg mnie, to nie jest w porządku, żeby aż tak się wtryniać w najważniejszy dzień swojego dziecka, czyniąc go mało przyjemnym. O to chodzi takim rodzicom? Płacę, więc najważniejszy dzień w Twoim życiu uczynię kiepskim?

Samira

Wiesz co moi rodzice też nam dorzucili do wesela ale do głowy im nie przyszło mówić co i jak mamy robić.
Za to teściowa to chciała nam nawet miejsce wybierać i wszystko zorganizować.

ohlala

Nie. Nie ma obowiązku organizować wesela ani za niego płacić. Jeśli coś komuś dajesz, to nie jest już Twoje. I tak jest też ze ślubem, o ile nie jest się szują. Oczywiście można coś zasugerować, ale to wciąż nie jest ślub osoby płacącej. No, chyba że ta osoba robi to tylko po to, aby potem móc wypominać dziecku, że wydała kupę hajsu na ślub. Ale to wracamy do bycia szują.

zaduzowina

Szczerze mówiąc mam wesele w tym roku i zarówno My, jak i rodzice z teściami mamy "swoje listy". Kazdy zaprasza kogo uwaza za stosowne. Koszta tez dzielimy na trzy- choć pytamy zarówno jednych jak i drugich o wiele spraw decydujący głos mamy My, młodzi.

Nightmares

Czytając komentarze łapię się za głowę. Biorę ślub w przyszłym roku i tylko my decydujemy o czymkolwiek, płacimy sami i nie wyobrażam sobie , żeby rodzice w ogóle mieli na płacić za Naszą imprezę i dodatkowo podejmować decyzje. Jeśli mnie nie stać to nie robię imprezy, albo robię taką na jaką mnie stać, a nie taki cyrk. Zwłaszcza patrząc na wesela wśród znajomych i rodziny - gdzie rodzice płacili i decydowali to nigdy dobrze nie było, bo prędzej czy później są pretensje i awantury.

Ankaaa

@Nightmares A co jest właściwie złego w tym, że rodzice dołożą się do wesela? Jeśli mają możliwość ułatwić trochę życie dziecku, to dlaczego by tego nie zrobić? Podejmowanie decyzji przez rodziców, albo z drugiej strony, wymaganie od nich żeby za to wesele zapłacili, nie jest w porządku, ale pomoc finansowa jest według mnie czymś zupełnie normalnym. Ja z moimi już dawno temu ustaliłam, że nic od nich nie oczekuję, ale jak odczuwają potrzebę, żeby się dołożyć, to się przecież nie obrażę :D

bazienka

pisanie My, Nam, Nasze kojarzy mi sie z lajkowaniem wlasnych postow- czyli masturbacja do lustra

nawet jesli rodzina doklada sie do wesela, to jest to PREZENT, a wesele jest dalej pary mlodej,a nie matki panny mlodej

zxzxzx

Czyli co, jak dam komuś w prezencie kredki, to mam prawo go zmuszać do kolorowania trawy na niebiesko?

Tosislawa

Byłabym tą zła gdyby moja córka wychodziła za mąż.
Zaprosiłabym moich przyjaciół z którymi się przyjażnię nawet dłużej niż ona chodzi po świecie.Są mi bliżsi np niż mój własny brat.
I ona wychowała się mając ich obok siebie na spotkaniach,imprezach,wyjazdach.
I takim tokiem myslenia dla ewentualnego zięcia byłyby to zupełnie obcy ludzie których by sobie nie życzył na własnym ślubie.
Na moim weselu też byli znajomi rodziców.

Zobacz więcej odpowiedzi (9)
Wredna90 Odpowiedz

Czyżby mamusia chciała spełnić swoje marzenia o wielkim weselu🤔

Mrsmorrison Odpowiedz

To jeszcze nic! Moja teściowa mówiła o naszym weselu "MOJE wesele" , bez konsultacji z nami zaprosiła jakieś swoje koleżanki.... Na kameralne wesele dla samej rodziny, gdzie nawet my swoich znajomych nie zapraszaliśmy... Żenada.

PandaMala

Zabiłabym

bazienka

ja bym po prostu wyprosila

PiratTomi

Ja bym zabiła teściową, a jej gości wyprosiła.
A co twój partner na to? Zachowanie jego matki mega słabe. Moja matka też próbowała zaprosić na nasze wesele, jakąś swoją koleżankę (bo sobie wkręciła, że jako matka panny młodej ma prawo zaprosić swojego gościa - nie wiem, co to za zjebany zwyczaj). Raz dwa ją ustawiłam do pionu i się ogarnęła. Na szczęście za wesele płaciliśmy sami, więc wszystko robiliśmy tak, by nam odpowiadało. Listę gości też układaliśmy wg własnego uznania. Pominęliśmy nawet niektórych krewnych, bo niespecjalnie za nimi przepadaliśmy.

A taką teściową jak Twoja to tylko ubić. Ciężki czas przed Tobą. Takie baby skutecznie potrafią zatruwać życie.

Czterya Odpowiedz

Współczuję. Rozumiem jak może to popsuć radość. Sama jestem w dość podobnej sytuacji. Z tym, że takie zachowanie dotyczy mamy mojego narzeczonego. Kiedy wspomina o ślubie też używa określeń "nasze wesele" czy "nasz ślub" w pewnym momencie przestała się nawet poprawiać. Gdy zapisywałam na makijaż to stwierdziła że ona nie potrzebuje, bo ja ją przecież mogę pomalować. Dopiero przypomnienie, że przecież będę panną młodą jakoś ją wyprostowało. Na szczęście nie wtrąca się w każdą decyzję, a jedynie w części próbuje mieć wpływ. Czasem komentuje jakiś wybór w tylu "to dobrze bo ja tak lubię" "a to nawet lepiej, ja jestem przeciwna". Początkowo cieszyłam się że chce się angażować i wypytuje. Pomimo finansowania wesela przez obie strony rodziców, moja mama praktycznie wcale się wtrąca, ale jeśli sama proszę ją o pomoc uruchamia znajomości kto. Lubię rodziców mojego narzeczonego, ale z automatu na każdą rozmowę z jego mamą, szykuję się jak na negocjacje i dyplomatyczne przypominanie, że to nie matka pana młodego jest najważniejsza w tym dniu. Czasem działa, czasem nie, ale prócz kilku kompromisów i gryzienia się w niewyparzony język, prawie wszystko jest tak jak chce to z narzeczonym.

Pewnie w toim przypadku jak i moim lista gości była nie do przeskoczenia, ale jeśli twoja sytuacja nie dotyczy teściowej a własnej mamy to może parę ostrożnych ale dosadnych rozmów załatwi sprawę. Znalezienie mamie kilku mniej dla ciebie istotnych spraw, zajmie zaangażowanie twojej mamy i sprawi, że nie poczuje się pominięta.

zjemcikota

Naprawdę się dziwisz, że ma wymagania skoro to ona daje hajs na waszą imprezę?

StaryTapczan

zjemcikota, bez przesady takie dyktowanie wszystkiego, jak to robią niektórzy rodzice. Jaki to ma sens- to Twój dzień, ale nie masz nic do gadania? Wiem, że płacą rodzice, ale czy nie zależy im na tym, aby ich dziecko w tym dniu było szczęśliwe? Oczywiście pomijam kwestie tego, kiedy dziecko chce mieć wesele na 500 osób w XVIII wiecznym pałacu, wszystko w granicach rozsądku, wiadomo. Według mnie rodzice mogą coś zasugerować, zwrócić uwagę na jakieś kwestie, coś zaproponować, postawić jakieś granice finansowe itd., ale nie wyobrażam sobie robić wesela dla swojego dziecka według mojego wyobrażenia, czyniąc z jego wesela cudze wesele, czyli moje. Bo nie jest moje, mimo wszystko. Pieniądze na wesele od rodziców mogą być już czymś w stylu prezentu ślubnego. Czy jeśli dajesz komuś pieniądze na prezent, to dyktujesz temu komuś, co ma sobie za to kupić?

Melancholija Odpowiedz

Twoja mama okazała się być PIEKIELNA, więc śmiało możesz opisać te historyjkę na portalu piekielni, bo to nie jest szczególnie anonimowe.

Harmony Odpowiedz

Czyli w sumie Twój narzeczony ma piekielną teściową. Wszystko się zgadza.

PandaMala Odpowiedz

I żadnemu z Was (Tobie i Twojemu narzeczonemu) nie przyszło do głowy, aby delikatnie i bez krzyku wyjaśnić jej, że pewne kwestie Waszego wielkiego dnia należą tylko do Was? Ok, rozumiem pomoc i porady mamy przy np. dobieraniu kwiatów. Ale pomoc i rady, a nie wybór.
Chyba że, tak jak napisał ktoś już wcześniej, Twoja matka pokrywa większość kosztów, to również nie jestem zdziwiona. Po prostu rozmowa, bez rzucania się sobie do gardeł

bardzoczarnawrona Odpowiedz

Chcesz mieć wesele po swojemu? Zapłać za nie. Polecam.

Vito857 Odpowiedz

Jeśli twoja matka za to wesele płaci, to nie dziwi mnie zachowanie, aczkolwiek może się to skończyć jak w "39 i pół" - uciekniecie i weźmiecie cichy ślub gdzie indziej.
Jeśli jednak nie funduje to kij jej do tego, róbcie po swojemu, a jej gadaniem się nie przejmujcie.

StaryTapczan

Pieniądze na wesele mogą być czymś w rodzaju prezentu ślubnego. Czy jeśli dajesz komuś pieniądze na prezent, to narzucasz komuś, co ma za te pieniądze kupić? Poza tym, to wesele jest nadal dziecka, nie rodzica. Jak można organizować dziecku wesele i w ogóle nie brać tego dziecka pod uwagę, jak to robią niektórzy rodzice? Można coś zasugerować, postawić jakieś granice, np. finansowe, ale jak można robić swojemu dziecku cudze wesele? Tak, cudze, bo jeśli dziecko nie ma w tym temacie nic do powiedzenia, to to wesele nie jest jego, jest kogoś zupełnie innego.

Dodaj anonimowe wyznanie