Pracuję w sporej firmie, pracuje u nas na różnych stanowiskach kilkadziesiąt osób. Fajna, zgrana ekipa, ale od paru miesięcy mamy problem z jedną z koleżanek, która, no cóż - śmierdzi. OKROPNIE, do tego stopnia, że jak się wchodzi do pomieszczenia, w którym chwilę wcześniej przebywała, to aż człowieka odrzuca w drzwiach. Co wrażliwsi nawet kaszlą. Śmierdzi takim starym, bardzo ostrym potem. Czasem przez kilka tygodni jest wszystko OK, potem problem nawraca. Dyrektor próbował z nią na ten temat rozmawiać, ale ona idzie w zaparte, że musiało mu się zdawać. Przypuszczamy, że ma coś z węchem. Nikt inny nie chce tematu poruszać, bo koleżanka jest mądra, sympatyczna, pasuje do zespołu i po prostu szkoda by było, gdyby się obraziła i odeszła. Ale problem jest i narasta. Ustawiliśmy automatyczne spraye zapachowe, niby to dla robienia klimatu w firmie, ale nie pomogło.
Czy ktoś miał w pracy taki problem? Jak sobie poradziliście? Jesteśmy w podbramkowej sytuacji, nie chcemy stracić pracownika, ale ona po prostu uważa, że problemu nie ma i tyle. Może ktoś na coś wpadnie, help!
Dodaj anonimowe wyznanie
Cóż, ja bym jej powiedziała wprost i dała składkowy prezent - dezodorant, żel pod prysznic, gąbka, ręcznik
Z powiedzeniem wprost sie zgadzam ale skladkowy prezent? To chyba czasy podstawowki. To strasznie poniżajace.
Jak ktoś się nie myje, to zasługuje na bycie poniżonym.
Zgadzam się w 100%. Skoro jesteście dorośli, to tak powinniście rozwiązywać problemy.
Miałem identyczny problem jak kolega zaczął do pracy dojeżdżać rowerem. 2 minuty rozmowy i zaczął przyjeżdżać szybciej i brał prysznic w firmie i po krzyku. Rozmowa nie boli.
Geddy a skąd wiesz, że się nie myje? Ostry zapach prędzej świadczy o problemach zdrowotnych czy czymś takim niż w braku higieny.
I nie, jak ktoś się nie myje to nie zasługuje na poniżenie.
@Feniks06
Z tym poniżaniem to racja, ale akurat ostry smród potu może wynikać z długiego unikania kąpieli lub nieprania ubrań. Przepocone ubrania strasznie śmierdzą po jakimś czasie, nawet u zdrowych osób.
No ok. Ale jak sam autor zauwaza to nie jest to permanentne. Przez kilka tygodni nic i nagle wali.
Może ma poprostu problem z hormonami. Moja koleżanka miała taki problem. Z tym że porozmawialysmy wprost o tym, poszłam z nią do lekarza, dostala leki i za jakiś czas nie było problemu.
Przede wszystkim delikatnie, ale stanowczo powiedzcie jej, że skoro większość ma problem, to jej stwierdzenie że problemu nie ma jest błędne. To niefajne tak iść w zaparte, zwłaszcza, że jej zwracaliście uwagę.
Może ma np. problemy z hormonami i wstydzi się rozmawiać o tym? Tak czy siak, może ktoś, kogo ona lubi mógłby porozmawiać z nią w imieniu wszystkich.
lepiej grupowo, nawet jesli grupa tylko stoi i potakuje, inaczej zbedzie go tym :wydawaniem sie" a tak ma poparcie grupy
Zdecydowanie NIE grupowo.
Ludzie z reguły przyzwyczajają się do swojego zapachu i mimo że dla innych osób może być on nieprzyjemny, to sami tego nie odczuwają.
Może ma depresję? Właściwie to stany depresyjne, skoro czasami jest ok a potem nagle bum.
moze ma jakis problem ze zdrowiem i nie zdaje sobie sprawy z problemu. moim zdaniem ktos, z kim ma dobre relacje powinien sprobowac z nia delikatnie na ten temat porozmawiac, zaznaczajac, ze nie chce jej w ten sposob dokuczyc, a mowi to po prostu z zyczliwosci
Napisać jej list i podrzucić do torebki.
Grzeczny. Na początku to, że jest bardzo mądra, sympatyczna, lubiana przez cały zespół. I wszyscy chcą, by została w pracy, bo bardzo ją cenią. Jednak być może nie zdaje sobie sprawy, że z powodów zdrowotnych lub innych, wydziela bardzo silny, ostry, drażniący zapach potu. A ponieważ nikt nie chce jej urazić i sprawić przykrości, to nie zwracacie jej uwagi osobiście. Jednak spraye zapachowe już nie pomagają, wszyscy mają dość i prosicie ją o zwrócenie uwagi na ten problem.
Czy ją to urazi? OCZYWIŚCIE. Nie ważne, jak grzecznie będzie to napisane, i tak poczuje się poniżona. Ale trudno. Sama do tego doprowadziła, wypierając się problemu. Być może faktycznie ma problemy z węchem i nie wie, że cuchnie. A może to zwykły brudas, jakich wielu.
Jeśli po takim postawieniu sprawy dalej nic ze sobą nie zrobi - kopa w zadek. Nie ma ludzi niezastąpionych.
Jest taka bardzo rzadka choroba -zespół rybiego odoru. Poza tym człowiek jest całkowicie zdrowy tylko potwornie od niego śmierdzi. Ale to chyba niemożliwe żeby o tym nie wiedziała.
Tez miałam taka koleżankę w pracy, moja szefowa uparła się, ze to ja mam jej dać do zrozumienia, ze brzydko pachnie. Szefowej było głupio, wiec próbowałam dać tej koleżance do zrozumienia, ze coś jest nie tak, niby przyjęła wiadomość do siebie, ale... na drugi dzień i każdy kolejny przychodziła coraz bardziej śmierdząca.
Mam takiego znajomego na studiach. Kolega mojego chłopaka, także często siadamy we trójkę na wykładach. Kolega nigdy nie należał do dbających o siebie (wiecznie przetłuszczone włosy, nieleczony trądzik itd) ale od ok. roku smród jaki ciągnie się za nim nie pozwala na to, żebyśmy usiedli obok niego. Miejsce przerwy musi być zawsze, a czasami nawet to jest za mało
Miałam taką koleżankę. Kierownik zwrócił uwagę dwa razy, a za trzecim razem zagroził zwolnieniem. Pomogło.
Czyli dwa razy była rozmowa i ona tak nic z rego sobie nie zrobila?