Lubię mieć coś słodkiego przy sobie. Podczas gdy jakieś dziecko siedzi na wprost mnie w autobusie lub obok mnie na przystanku, wyjmuję czekoladę, a brzdąc po chwili to zauważa i wywiera na rodzicu presję, by ten mu dał czekoladę lub coś słodkiego.
Dodaj anonimowe wyznanie
Czyli jesteś złośliwy? Nie wypada jeść w autobusie, możesz kogoś ubrudzić, albo siedzenie.
Co to za głupia zasada? Jestem głodna to jem. Póki nie jest to coś śmierdzącego albo kapiącego, to nie ma problemu. Jeszcze nie zdarzyło mi się ubrudzić czegokolwiek lub kogokolwiek.
To nie jest głupia zasada. Jesteś głodna to zjedz na przystanku, w barze, w domu. Nie każdy ma ochotę wąchać kanapki z kiełbasą, zresztą sama wpominasz o zapachu. Autobus może nagle zahamować i łatwo kogoś pobrudzić.
Ile razy coś jadłam i nic się nie stało. Oczywiście nie jadłam nic co mocno śmierdzi
Ale rzeczywiście jedzenie w autobusie jest trochę słabe.
To że w Twoim przypadku nic się nie stało, nie oznacza, że każdy ma tyle szczęścia. Autobus może zacząć gwałtownie hamować i istnieje szansa ubrudzenia kogoś. Nie mówiąc już o tym, że ludzie mogą mieć chorobę lokomocyjną, a tym samym możesz generować u nich dyskomfort. Do tego dodajmy ogólny zakaz spożywania posiłków w autobusie, okruszki, zapachy i mamy gotowy obraz kogoś, kto nie zważając na wszystko wyżej, jest po prostu chamem, nie mającym krztyny szacunku do współpasażerów.
Możesz jeść w autobusie codziennie przez kilka lat i nic się nie stanie, ale nie będzie już tak fajnie jak w końcu trafi się ten raz, że ubrudzisz autobus lub kogoś.
dlatego gloduj w autobusach kilka lat bo raz mozesz miec pecha
A jak jadę gdzieś autobusem kilka godzin, to też mam nie jeść i czuć się słabo z głodu, czy tu już można jednak trochę nagiąć zasady?
Ja jestem zdania, że dopóki nikomu nie przeszkadzam, to mogę sobie robić co chcę. Wiadomo, że nie będę jadła, gdy stoję w wielkim ścisku, bo to nawet wygodne nie jest, ale gdy już siedzę sobie sama na końcu autobusu, to jaki problem w tym, żebym zjadła coś, co nie wydziela nieprzyjemnego zapachu?
A może ktoś zahamuje, a może ktoś mnie szturchnie, a może ktoś się przewróci i nabije się na mojego batonika i umrze, bo ma alergię na czekoladę... Serio? Czasem jedyną chwilą, w której mogę coś spokojnie przegryźć jest te parę przystanków autobusem czy tramwajem. Nie mam zamiaru skręcać się z głodu, bo ktoś uważa to za niekulturalne. Z resztą regulaminy większości komunikacji nie zabraniają jeść (chyba że właśnie jest to śmierdzące, kapiące).
Italiano - mówię o zapachu, bo nie jem nic, co pachnie intensywniej. Jeśli batonik czekoladowy ma dla ciebie tak intensywny zapach, że ci to przeszkadza to niestety problem leży w tobie, nie w moim batonie.
Jesteś złym człowiekiem, już Cię lubie😀
Dowartościowujesz się czy co?
Obzarstwo i do tego publiczne wez se idz pomodl
Masz na imię tak jak w nicku czy jestes trollem?
Miczu, widać, że jesteś nowy. Grażynka to nasz udomowiony troll :)
Jesteś gorszy/gorsza niż te małe gównioki.
Dziękuję 😘
Jesli bedziesz tak robil wystarczajaco czesto, to rodzic odpowie marudzacemu dziecku: "Jesli bedziesz jadl tyle slodyczy to bedziesz wygladal tak jak on".
Mój siostrzeniec jak tylko zobaczy słodycze to już je chce i płacze, nie podoba mi się to co robiwz
Nie na to jak wkurzać innych ludzi :D