#dBrPq
#Ah5ns
Podziałało, moja pierwsza piłeczka przychodziła na świat jakieś 20 minut.
#qc9Js
Nie robię tego jej na złość. Robię to, dla spokoju swojej duszy. Żeby być "super mamą" nie wystarczy zapewnić dach nad głową. Są rzeczy, których nie można kupić ani na nie zapracować.
#2DMAT
Moja matka to prosta kobieta. Codziennie gotuje obiad, a później wegetuje kilka godzin przed TV. Wszechwiedzącą i wszechobecna, na wszystkim się zna, jak nikt inny. Cały czas coś ją boli, ciągle lata po lekarzach.
Mój ojciec to zwyczajna świnia. Pijak i prostak, jakich mało. Codziennie musi być po kryjomu wódeczka. Jeździ pod wpływem, ale jeszcze ani razu nie został złapany. Myśli, że wie najlepiej. Zawsze głosuje na tą jedną, jedyną partię. Gdy ktoś myśli inaczej, od razu jest zwyzywany od lewackich k.. Uzależniony od komputera, potrafi kilka godzin siedzieć przed nim i grać w jedną grę, którą przechodzi od paru dobrych lat.
Matka nie potrafi wyjść z toksycznej relacji. Mimo, że ojciec jest w stanie podnieść na nią rękę po pijaku, cały czas więzi mnie z nim w jednym domu. Niegdyś mówiła coś o rozwodzie, jednak była to zwykła ściema. Ciągle płacze po każdej kłótni, a jednak nic nie robi w związku z ojca pijaństwem. Traktuje go jak księcia, któremu trzeba wszystko zrobić i przynieść. Potrafi nawet bzykać się z nim, gdy jest pijany, mimo że jeszcze dzień wcześniej ciągnął ją za włosy (wiem, bo śpimy w jednym pokoju i nie potrafię przez nich zasnąć).
Całą sytuację odreagowuje na mnie. Gdy nie ma starszego rodzeństwa, drze się na mnie, policzkuje, rzuca moimi rzeczami. W każdej kłótni wspomina mi o tym, że jestem chora psychicznie, że wywali mnie z domu, zapisze do psychologa, odda do domu dziecka, albo, że wyląduję w poprawczaku za swoje zachowanie. Zawsze twierdzi, że to moja wina, że jest pijany. Podobno cały czas robię mu na złość, specjalnie coś robię, byleby go zdenerwować. Do tego dochodzą wyzwiska i śmianie się w twarz, że w tym domu nie mam żadnych praw. Po wszystkim udaje ofiarę, bo ona taka biedna, bo jej własna córka nie chce jej słuchać. Ostatnio wmawiała rodzeństwu, że ją biję, gdy sama kilka minut wcześniej uderzyła mnie parę razy w twarz. Nie jestem w stanie jej odpowiedzieć. Ma gdzieś mój płacz.
Dzisiaj była powtórka z rozrywki. Twierdziła, że to moja wina, że ojciec chleje.
Mam dość. Po prostu, chcę już od zakończenia 6 klasy zniknąć. Zasnąć i się nie obudzić, no wiadomo o co chodzi. Nie wytrzymuję tego.
Nie chcę żadnych wizyt u psychologów. Nie chcę nic ze swoją psychiką zrobić.
Chcę umrzeć, ale jestem zwykłym tchórzem, który potrafi tylko wypłakać na jakiejś stronce i wrócić do codziennej patologii.
Nie obchodzi jej mój stan zdrowia. Nawet, gdy wywróciłam się i nie mogłam chodzić przez kilka dni. Nie poszła ze mną do lekarza, gdy bolało mnie ucho.
Widziała moje podrapane nadgarstki. Nic z tym nie zrobiła, o nic nie pytała.
#4zeH7
Prawie 3 lata temu po kłótni (teraz już z byłym) mężem, w złości kazałam mu się wynieść. Zrobił to. Próbowałam ratować nasze małżeństwo. Jednak po 8 miesiącach się poddałam, bo nie da się ratować czegoś jeśli druga osoba nie chce. Rozwiedliśmy się. Dowiedziałam się wtedy, że gdy się wyprowadzał w jego życiu była już inna kobieta.
Po pewnym czasie poznałam chłopaka. Też jest rozwodnikiem. Jesteśmy ze sobą 2 lata. Od ponad pół roku mieszkamy razem. Kocham go... Ale...
Ale nadal nie potrafię pogodzić się z utratą męża. Gdy przypadkiem go spotykam, przechodzę koło niego jakby był duchem. A zaraz za rogiem potrafię rozbeczeć się jak małe dziecko.
Nie wiem jak się uwolnić od tego uczucia. Ale też wiem, że nikogo nie pokocham tak jak kochałam jego.
Nie ma też szans byśmy znów byli razem...
#YUIHW
Takim sobie właśnie jestem przyczajonym wąchaczem.
#QLhCX
Otóż zdecydowałem się na scenariusz, gdzie mój bohater mówi coś nieprzyjemnego o koledze. Teraz mają porozmawiać i nie podoba mi się potencjał konfliktu.
#Srhh0
Niestety sprawa się przeciągała. Najpierw po wyznaczonym na początku czasie nie dostała wypłaty. Jestem wyrozumiała, ale gdyby nie mąż i rodzina, pozbyłabym się jej już wtedy, ponieważ mimo naszych relacji nie miałam zamiaru jej utrzymywać. Jakimś cudem znalazła pieniądze na jedzenie i kosmetyki, więc przymknęłam na to oko.
Wszystko się przeciągało i zawsze miała nowe wymówki.
Jakiś czas temu wróciłam do mieszkania i zastałam spakowane torby niedaleko wyjścia. Pomyślałam, że się wyprowadza i nie myliłam się. Tylko że wyprowadza się z moim narzeczonym. Stwierdził, że zakochał się i nie miał odwagi mi tego wcześniej wyznać.
Teraz siedzę na kanapie z psem i nucę piosenkę Krzysztofa Krawczyka. Gdyby zmienić żonę na narzeczonego, pasuje idealnie.
#SYhn3
Niektórzy powiedzą, że to nie jest żadne wyznanie, ale w mojej opinii jest. Niewiele osób „cieszy się” z pandemii i wiem, że zostanę zjechana przez internetowych hejterów. Dlatego właśnie postrzegam wyrażenie swojego poglądu jako wyznanie. Może społeczeństwo w końcu coś wyciągnie z tej ciężkiej lekcji. Pamiętajcie, spieszcie się kochać ludzi!