Mam współlokatora, który jest totalnym dzbanem. Jakiś czas temu miałem iść na rozmowę o pracę, a ten kretyn podmienił moją wodę kolońską na whisky. Waliłem niczym jakiś „zamożny menel”, nawet po próbach zatuszowania tego zapachu dezodorantem i toną mydła. Rozmowa skończyła się po paru minutach, a mój potencjalny pracodawca dał mi do zrozumienia, że od zatrudnionych oczekuje punktualności oraz (tu spojrzał na mnie wymownie) pełnej trzeźwości.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jajca bym mu urwał na twoim miejscu.
W sumie, w takiej sytuacji (przynajmniej, jeśli byłabym pewna, że nie uda się zatuszować zapachu), zadzwoniłbym do HRu mówiąc, że w drodze na spotkanie padłam ofiarą wybryku chuligańskiego (chyba, że ktoś zna trafniejsze określenie na to) i nie będę w stanie dotrzeć w cywilizowanym stanie. A potem poczekać na reakcję, ale dążyć do przełożenia i zrobienia z siebie (słusznie) ofiary, a nie spóźnialskiego, albo menela.
Na ofiarę też lepiej nie wychodzić, bo jednak jak pierwszy i jedyny kontakt z kimś będzie polegał na przyznaniu się do bycia ofiarą, to taka osoba, choćby podświadomie odniesie wrażenie, że się przyciąga kłopoty, co wpłynie na szansę zatrudnienia, ale lepsze to niż olewacz i menel.
ha, pisalam z tego ostatnio test
wybryk chuliganski jest bardziej w przestepczosc stadionowa, polega na np. zaklocaniu imprezy masowej, porzadku publicznego krzykiem, halasem itp., niszczeniu mienia publicznego itp. ( art 51 KW)
jesli chodzi o np. oblanie alkoholem, to bardziej naruszenie nietykalnosci cielesnej, art 217 kk, tam jest np. rowniez naplucie, oblanie ciecza w orzecznictwie
mowie tu np. o sciemnieniu, ze ktos cie oblal alko np. w tramwaju
bo samo podmienienie plynu to bardziej debilny zart i ciezko byloby przyporzadkowac jakies przepisy kk, na upartego w podwazanie kompetencji i wizerunku itp. ale to juz bardziej kc
O, dzięki.
Tylko, wydaje mi się, że wciąż szukamy odpowiedniego określenia, bo podałaś świetnie pasujące określenie prawne, ale w codzienej mowie nie-prawniczej raczej "naruszenie nietykalności cielesnej", raczej nie będzie poprawnym określeniem na oblanie alkoholem.
I prawdopodobnie może być uznane za próbę okłamania potencjalnego pracodawcy, jeśli w dalszej części rozmowy taka osoba przyzna się, że chodziło tylko o oblanie alkoholem (bo jednak wydaje mi się, że w mowie potocznej oznaczałoby to raczej coś w rodzaju pobicia), i może już zostanie przy "wybryku chuligana" będzie na razie semantycznie lepsze.
nie no jasne, np. glupi zart tez nie brzmi profesjonalnie i bylby niewiarygodny
ja bym poszla np. w wypadek- "mialem wypadek" brzmi na tyle wieloznacznie, ze nie jest klamstwem, a budzi skojarzenia wzbudzajace wspolczucie
nawet jesli nie przelozyliby mu rozmowy to moglby brac udzial w innej rekrutacji, a tak jest juz spalony, bo szef go kojarzy
Po upewnieniu się że twój współlokator nie jest chory na serce rozpuścił bym mu viagre w jakimś napoju gdyby ten szedł do pracy lub na jakieś ważne spotkanie. Myślę że mogło by go oduczyć takiego śmieszkowania. Efekt wiadomy...
1. nie czules tego?
2. trzeba bylo poprosic o badanie alkomatem i wytlumaczyc sytuacje
Przecież każdy by od razu poczuł że coś jest nie tak. A poza tym żeby do butelki z wodą kolonską wlać whisky to by musiał chyba użyć strzykawki i jeszcze zmienić kolor. Słabe opowiadanie. A po czym poznali że byłeś na rozmowie nie całkiem trzeźwy? - Bo do spodni od garnituru założyłeś mundur kolejarza.
jak ma taki plastykowy korek to wystarczy podwazyc np. nozem i wyskakuje, wtedy lejek i lecisz
wody kolonskiej szkoda, bo pewnie do zlewu wylal...
No i nie wszystkie butelki są przezroczyste. A po drugie na początku niektóre perfumy pachną trochę alkoholem, a dopiero za kilka sekund ujawnia się ich prawdziwy zapach.
Okropne, jak tak można?