#NczFn

Byłam w związku 4 lata, różnie to bywało. Raz lepiej, raz gorzej, ale dogadywaliśmy się i wspólnie wychowywaliśmy moją córkę. Do czasu, aż mój partner po swoich 30 urodzinach oświadczył, że musi poszukać czegoś nowego, że musimy się rozstać, by on sprawdził, czy mu naprawdę zależy. Żeby poumawiał się na randki, zobaczył jak mu beze mnie...

Tego dnia spakowałam plecak i wyszłam. Przygarnęła mnie znajoma. Ale nie mogę przestać myśleć o miłości mojego życia, tym bardziej że widzimy się niemal codziennie. Każde nasze spotkanie to uśmiechy, przytulania, pocałunki. Nie umiemy inaczej, lecz gdy kończy się spotkanie popadam w coś, co można już chyba nazwać depresją. Płaczę, czuję się winna i niepotrzebna. Od rozstania praktycznie nie mogę nic jeść, do tego nawet nie chcę już nic. A on ma czas na decyzję do moich urodzin, które będą za 2 miesiące. Znajoma psycholog twierdzi, że on po prostu przechodzi kryzys wieku średniego. Ja natomiast nie chcę już oddychać.

#IVxh9

Dziewięć lat temu przeprowadziliśmy się do niewielkiego mieszkania. Moja mama zawsze była przyjazną, otwartą na ludzi osobą, dzięki czemu łatwo zyskiwała nowych przyjaciół. Po przeprowadzce od razu zaprzyjaźniła się z sąsiadką, która mieszka nad nami. Moja mama ciężko pracuje do późna, dlatego wyżej wymieniona sąsiadka często przychodzi do nas do mieszkania pomagać mojej mamie. Wstawia pranie, myje naczynia, itp., tak po prostu w ramach ich przyjaźni. 

Dzisiaj bardzo nie chciało mi się iść do szkoły, więc postanowiłem, że zostanę w domu. No i tu pojawia się problem co z sąsiadką, która codziennie przychodzi. Wpadłem na genialny pomysł. Schowałem się w szafie! Wziąłem laptopa i siedzę tu już 2 godziny. Pozdrowienia z szafy! :)

#GzspT

Byłem sobie ja, żyłem sobie powolutku i poznałem ją. Postanowiłem poznać się z nią bliżej. Z braku odwagi pisałem z nią przez internet, nie przyznając się kim jestem. Rozmawialiśmy coraz częściej i dłużej, więc pomyślałem sobie "a raz kozie śmierć", powiem jej kim jestem, spotkamy się i będzie cud miód.
A gdzie tam...
Jak się dowiedziała kim jestem, nasze konwersacje i nocne pogaduchy skończyły się na krótkim "Pa!".

#fuzh3

Pracuję jako nauczycielka w szkole podstawowej. Tego dnia na długiej przerwie obiadowej miałam dyżur na stołówce. Jak zwykle chodziłam między stolikami, gdy zauważyłam na podłodze 2 grosze. Podniosłam, chuchnęłam i zadowolona z siebie schowałam do kieszeni. Nie wierzę w zabobony, ale akurat ten przesąd, że chuchnięcie na znalezioną monetę przynosi szczęście, wydaje mi się sympatyczny.

Parę chwil później, niedaleko tego miejsca, znalazłam kolejną dwugroszówkę. Rozejrzałam się, podniosłam, chuchnęłam i do kieszeni. Nie minęły trzy minuty, a tu kolejna! Niedługo potem następna! Nie mogłam się nadziwić, że tyle tych monet znajduję, łącznie było ich z dziesięć, „Jak tak dalej pójdzie wkrótce podwoję moją nauczycielską pensję!” - pomyślałam.

Gdy zbliżał się dzwonek sięgnęłam do kieszeni, aby nacieszyć oczy nowo nabytą fortuną. Kieszeń była pusta, zostałam okradziona! Zaczęłam się rozglądać i zauważyłam podejrzanych chłopców z 6 klasy, którym było wyjątkowo wesoło. Podeszłam i spytałam co ich tak bawi, a jeden z nich odpowiedział “Proszę dokładniej sprawdzić kieszeń”. Sięgnęłam ręką głębiej i okazało się, że miałam w niej dziurę. Chłopcy cały ten czas oglądali, jak pani nauczycielka zadowolona w kółko podnosi tę samą monetę…

#7rgEB

Miałem paręnaście lat i jeszcze mieszkałem z rodzicami. Pewnego wieczora, szykując się do snu, zauważyłem, że mój tata ubrany w szlafrok podąża w kierunku lodówki, a następnie wyjmuje z niej puszkę znanego napoju energetycznego, co to jeśli wierzyć reklamom, dodaje skrzydeł. „Jak to teraz wypijesz, to nie będziesz mógł zasnąć” - życzliwie poinformowałem ojca. Tatko otwierając napój przeciągle spojrzał na tyłek mojej mamy, która akurat przechodziła obok i rzekł: „Taki właśnie jest plan, synu...”. W tym pamiętnym dniu, kiedy dowiedziałem się, że starzy ludzie też uprawiają seks, byłem tak bardzo wstrząśnięty, że nie mogłem zasnąć...

#DCxb4

Od jakiegoś czasu mam problem z wypadającymi włosami. Strasznie się tym martwiłam, więc poszłam do lakarza dowiedzieć się, jaka może być tego przyczyna. Dostałam receptę na witaminy, kupiłam serum, odżywki, itp. Po jakimś czasie zauważyłam, że nigdzie nie walają się już głosy, szczotka jest pusta, więc stwierdziłam, że moje zabiegi przyniosły rezultaty i jest już lepiej. 

Dziś rano wstałam jak zwykle przed moim chłopakiem, wychodzę do pracy o godzinę wcześniej, więc kiedy sobie smacznie śpi, ja wychodzę. Byłam spóźniona, szukałam czegoś w garderobie i usłyszałam, że wstał mój mężczyzna, więc poszłam się przywitać. Zastałam go w łazience z garścią moich włosów w ręku. Okazało się, że codziennie rano sprzątał moje włosy z poduszki, podłogi i łazienki, żebym się nie martwiła, że mi wypadają! A ja głupia myślałam, że witaminki zdziałały cuda...

#VZo6v

Mam 42 lata, 3 lata temu się rozwiodłam. Mąż po prostu odszedł do młodszej, małżeństwem byliśmy tylko dlatego, że wpadliśmy. Nie załamałam się, zaczęłam w końcu żyć, mam wspaniałą 23-letnią córkę, z którą świetnie się dogaduję. Niestety w pracy poznałam i wdałam się w romans z młodszym o 15 lat kolegą. Ani on, ani ja nie pomyśleliśmy o antykoncepcji. Jestem w 6 miesiącu ciąży.

Moja córka kilka dni temu poinformowała mnie, że spotyka się " na mieście" z kolegą, którego chce mi przedstawić, bo jest z nim w 3 miesiącu ciąży. Tak, to ten sam chłopak, z którym ja jestem w ciąży.

#MvD2X

Jakiś czas temu czytałam wyznanie dziewczyny, której chłopak oświadczył się w parku. Tak się składa, że u mnie w rodzinie zdarzyła się podobna sytuacja: tata oświadczył się mamie w warszawskich Łazienkach.

Biedaczek, był tak zestresowany, że gdy przyszło co do czego, ukląkł pośpiesznie, wyciągając w kierunku mamy pierścionek. Mama, zajęta obserwacją wiewiórki na drzewie, nie zauważyła tego nagłego zwrotu akcji i zaliczyła popisową glebę, potykając się o ojca i przelatując mu przez plecy.

Po wszystkim oczywiście zgodziła się i przez kilka minut szukali pierścionka, który w trakcie upadku poszybował w stertę liści. Do tej pory, pytana przez innych o zaręczyny, mówi, że były "powalające" :)

#zSpQl

Czasy studenckiej biedy i nędzy. Poszedłem z ostatnimi 50 zł do sklepu, by kupić jakiś symboliczny podarek kumpeli na urodziny. Wybrałem kubek, który wiedziałem, że jej się spodoba i poszedłem do kasy. Nikogo przy niej nie było, a na zapleczu słychać było szefową strofująca pracowniczkę o jakąś pomyłkę. Po chwili dziewczyna wyszła, by mnie obsłużyć - wyglądała na przejętą odebraną burą i na po ludzku zmęczona.

Skasowała mi kubek za 3 dychy, po czym wydała mi 70 zł z moich 50! Jakże przydałby mi się wtedy ten nieoczekiwany bonus... Przez sekundę gadzia część mojego mózgu krzyczała "Piniondz! Bierz!", ale oczywiście zwróciłem dziewczynie uwagę, że się pomyliła i odsunąłem nadmiar reszty. W odpowiedzi usłyszałem tylko "o boszz..." i ciężkie jak wywalony na plażę waleń wzdychniecie. Za mną stała w kolejce pani koło 60 lat i jej reakcja wynagrodziła mi wszystko: "Bardzo ładnie się pan zachował, taka postawa się chwali" wypowiedziane z taką aprobatą i podziwem, że aż się zawstydziłem.

Nigdy w życiu nie naciąłbym kasjera. Zawsze uważałem, że robienie takiego czegoś to sku****syństwo. To czego nie wiedziały dziewczyna i pani z kolejki to fakt, że samemu kiedyś zdarzyło mi się pracować na kasie i wydawałem nie raz do 100 z 50 zł.
Dodaj anonimowe wyznanie