#6Ww91

Moja znajoma pracuje w dużej firmie, która czasem organizuje imprezy integracyjne dla pracowników. Jedna z nich miała miejsce w domu gościnnym, która była podzielona na dwie sale i jednocześnie odbywały się dwie imprezy. Pracownicy owej firmy, jak na dobrą integrację przystało, popili sobie i zaczęli tańczyć. Jedna genialna osoba wpadła na pomysł, że czemu by nie zintegrować się z tą drugą salą? Tak więc uformowano "wężyka" i wtargnięto do pomieszczenia obok... na stypę.

#MjsBk

Jestem opiekunem drużyny harcerskiej. Kilka lat temu byliśmy na biwaku o kilka miejscowości oddalonej od naszego przysiółka. Wyjazd bardzo udany, ale późnym wieczorem dwie zuchenki zgłosiły, że z pokoju kadry przybocznej dochodzi smród papierosowego dymu.
Nie mogłam zlekceważyć tego faktu, ale wiedziałam też, że w pokoju tym są sami prawie pełnoletni ludzie.

Zapukałam kulturalnie i mówię, że czuję dym. Proszę o to, żeby za 5 minut osoba paląca zgłosiła się do mnie, w przeciwnym wypadku wszyscy zostaną wydaleni z obozu.

I pojawił się jeden delikwent z paczką papierosów i skruchą w oczach. Żal mi go było, ale jakieś konsekwencje wypadało wyciągnąć. Kazałam mu się spakować i udawałam, że dzwonię po rodziców. Prosiłam, żeby "zgłosili się po syna z powodu niewłaściwego zachowania".
Później urządziłam 3-kilometrowy bieg przez las - do głównej drogi, tłumacząc, że starsi nie dojadą po niego do harcówki przez las w środku nocy. Na poboczu w "oczekiwaniu" na nadjeżdżających rodziców wykonał chyba 100 pompek i przysiadów.
Pokutnik był załamany, bo ojca miał surowego i wydalenie z obozu wiązałoby się z ogromną karą.

Pomimo zmęczenia wykonywał jednak wszystkie polecenia.

W końcu przyznałam się, że to był tylko blef i że mam nadzieję, że jest to dla niego nauczka.
Takiego szczęśliwego człowieka, jeszcze nie widziałam. Dziękował mi, że nie zadzwoniłam po rodziców. Z plecaka wyjął jeszcze dwie paczki papierosów i powiedział: "Druhna to weźmie, bo ja już sam sobie nie ufam".
Całą drogę do harcówki dziękował i przepraszał. A do dziś z daleka wita się ze mną, jak mnie widzi.
Nawet nie wie, że jest to jedno z najmilszych wspomnień z całej pracy z młodzieżą, jakie kiedykolwiek miałam :)

#bNdTL

Od 5 lat jestem hochsztaplerem. Oszustem. Sprzedawczykiem. Sprzedałem duszę i marzenia. Tak się czuję, ale nic z tym nie robię, bo pieniądze się zgadzają.

Skoczyłem ASP, próbowałem się wybić, brałem udział w wielu konkursach, stworzyłem strony internetowe. Moje obrazy na aukcjach chodziły za cenę minimalną, zamówień mało i za marne pieniądze, żeby przyciągnąć ludzi robiłem wszystko. Zajmowałem się też renowacją obrazów i ikon, ale zysk również mały. Już nawet nie udawało mi się związać końca z końcem. Rodzina mnie wyśmiała, mnie i moje marzenia. Miałem naprawdę mroczne myśli.

Niespodziewanie koleś, który przyniósł mi ikonę do renowacji zapytał, czy nie stworzę mu ikony od podstaw, na starej desce, dodatkowo nie postarzając jej. Zgodziłem się, zarobiłem niezłe pieniądze. Obiecałem też, że nie wystawię ich na swoich stronach. I tak przynosił mi deski, a ja na nich pisałem ikony. Potem poszło to dalej, przynosił srebrne i pozłacane okłady (srebrna nakładka na ikonę, na której są tłoczone kształty ubrań itp, z otworem na namalowane twarze czy ręce na desce), które skupował na targach staroci, a ja pod to dorabiałem święte postacie. Nawet zacząłem wytwarzać własne farby na wzór tych sprzed 50, a nawet 200 lat, tak się w to zaangażowałem, a gość dodatkowo płacił mi za to, jak użyłem akurat tych farb. Wiedziałem, że musi to sprzedawać i wmawiać ludziom, że to oryginał, ale ja nie pytałem, kasa była, rodzina się nie czepiała. Namaluję jeden obraz na miesiąc, żeby zaktualizować stronę, a tak to piszę z 10 ikon w miesiącu. Mam z tego ładne pieniądze. Moje obrazy jak nie pójdą na aukcji to sprzedaję je za bezcen. Już zatraciłem własny styl. Odtwarzam ikony z licznych albumów, które kupiłem...

Wszystko zmieniło się tydzień temu, gdy przeszedł do mnie facet, który przyniósł mi do renowacji moją własną ikonę. Zleceniodawca "postarzał" ją jeszcze bardziej... Z ciekawości zapytałem, ile za nią zapłacił, a facet z zadowoleniem przyznał, że zrobił interes życia, bo zaledwie 3800 zł. Ja na tych ikonach zarabiam ( w zależności od wielkości i postaci) od 500 do 2000 zł. Za tą akurat dostałem 800 zł. Koleś pokazał też swoją drugą ikonę, ze wspomnianym wcześniej srebrnym okładem (wziąłem za nią 500 zł, bo roboty mało, tylko twarz Maryi z dzieciątkiem), i przyznał, że zapłacił 8000 zł. Gdy nie wiedziałem, tylko podejrzewałem, nie czułem się jak śmieć. Teraz się tak czuję.
Chciałbym wrócić do moich obrazów, ale nie widzę sensu. Znowu będę klepał biedę. Teraz oszczędzam, odkładam te brudne wg mnie pieniądze, bo nie wiadomo, kiedy zleceniodawca wpadnie i zakręci kurek. O dziwo przez ostatnie pół roku było tyle roboty, bo ludzie tak się na antyki rzucili, że lekką ręką odłożyłem z 60 tys. Marzenia umierają powoli, a na mnie patrzą oczy samych świętych. Uważajcie, co kupujecie.

#I60Rk

Jestem facetem w średnim wieku. Odkąd pamiętam wolałem facetów.

Jako młody szczyl za czasów podstawówki podkochiwałem się w moim najlepszym przyjacielu. Widok kobiecego ciała zupełnie nie robił na mnie wrażenia. W liceum przez chwilę nawet próbowałem umawiać się z kobietami i to właśnie z kobieta przeżyłem swój pierwszy raz. Było dziwnie, niezręcznie i zupełnie nie dało mi to satysfakcji. Po studiach związałem się z mężczyzną, z którym spędziłem 15 lat. Dla mnie to była miłość życia i gdy po tylu latach odkryłem, że zdradza mnie ze swoim podwładnym załamałem się. Odszedł do młodszego, lepszego...

Miesiącami leczyłem depresję. W końcu znajomi namówili mnie żebym zalogował się na gejowski portal. Nie byłem zbyt entuzjastycznie do tego nastawiony. Większość wysłała mi tylko zdjęcia swoich ku*asów i opowiadała co zrobiłby ze mną w łóżku... Pewnego dnia odezwał się Paweł. Zaczął nieśmiałe. Chciał wiedzieć jakim jestem człowiekiem a nie jak dużego mam. Zaczęliśmy pisać ze sobą. Mijały dni, tygodnie, a ja się zatraciłem. Zatraciłem się w pięknym umyśle tego chłopaka. Nasze rozmowy o wszystkim nie miały końca. Dzielił się ze mną swoimi tajemnicami i spostrzeżeniami.Interesował się moją pracą, moim hobby, słuchał gdy było mi źle.... Nie przeszkadzało mi nawet, że nigdy nie widziałem jak wygląda. Nie miał zdjęcia a ja o nie nawet nie prosiłem. Nie interesowało mnie jak wygląda. Zakochałem się.. Po pół roku pisania Paweł zaproponował spotkanie. Umówiliśmy się w knajpie. Siedziałem czekając na faceta moich snów. I wtedy zobaczyłem ją...

Drzwi otworzyła szczupła kobieta po 30. Zapytała czy może się przysiąść, powiedziała, że Paweł to ona. Zaniemówiłem, zrozumiałem, że to wszystko było tylko żartem. Przeprosiła, wyjaśniła, że na początku weszła na czat dla żartu ale tak dobrze jej się ze mną pisało, że postanowiła to kontynuować. Powiedziała, że się zakochała. Nie wytrzymałem.Wyszedłem. Poczułem się upokorzony i oszukany... jednak nie potrafiłem przestać o niej myśleć. Tęskniłem za naszymi rozmowami. Minął miesiąc, a ja ochłonąłem. Złość minęła, ale tęsknota nie. Umówiliśmy się ponownie. Nadal czułem się nieco dziwnie, że mój Paweł to tak naprawdę Magda. Ona wiedziała, że nic z tego nie będzie bo nie kręcą mnie kobiety, ale oboje uznaliśmy, że uwielbiamy swoje towarzystwo i nie chcemy z tego rezygnować. Jedno spotkanie, drugie, a ja zacząłem łapać się na tym, że zaglądam jej w dekolt, a gdy patrzę jej w oczy przeszywa mnie dreszcz. Rozbrajał mnie jej uśmiech, a włosy pachniały jak kokos. Pewnego dnia oglądając u mnie film pocałowałem ją. Spędziliśmy razem noc. To był seks mojego życia...Magda powiedziała, że od pierwszego wejrzenia wiedziała, że jesteśmy sobie przeznaczeni...I wiecie co chyba miała rację. Za rok bierzemy ślub, a za 3 miesiące powitamy na świecie naszego syna. Czy kobieta wyleczyła mnie z bycia gejem, a może nigdy nim nie byłem?

Dla ciekawskich. Tak, nadal lubię popatrzeć na męskie ciała ale o wiele bardziej uwielbiam seks z moją narzeczoną.

#O8Pfl

Dwa lata temu mój starszy brat poznał dziewczynę. Zakochali się w sobie i dość szybko zostali parą. Jednak dziewczyna jest głęboko wierząca i powiedziała mu, że jeśli chodzi o cielesne przyjemności, to dopiero po ślubie. Brat się zgodził, ale po kilku miesiącach nie wytrzymał i znalazł sobie pannę do tych aktywności i regularnie zdradzał z nią swoją dziewczynę. Dziewczyna jednak się o tym w końcu dowiedziała i natychmiast z nim zerwała.

Brat był zrozpaczony. Jak przyjechał do domu, powiedział ojcu, że zerwali. Rodzice znali i bardzo lubili jego dziewczynę, więc ojciec chciał wiedzieć dlaczego. Gdy brat mu powiedział, ojciec wyjął pas z szafy i obił nim brata. Krzycząc przy tym, że skoro dotychczas się nie udało, to może w ten sposób go nauczy szacunku dla kobiet. Tak oto mój brat w wieku 26 lat dostał lanie od ojca...

#AqLjX

Jak nie miałam jeszcze 18 lat, to miałam wracać do domu przed 22. Kiedyś wróciłam wcześniej, położyłam się i włączyłam TV. Oglądam sobie, a tu nagle SMS od mamy "Masz dwie minuty, żeby wrócić do domu, bo zamykam drzwi!". Postanowiłam ją wkręcić i nie odpisywałam.

Następny SMS "Zamykam, będziesz spała na ławce przed domem". Po paru chwilach kolejny "Sama tego chciałaś, teraz już na pewno zamykam", itd., w każdym kolejnym pisała mi, że zamyka drzwi. Trwało to do mniej więcej godziny 23. Po którymś tam SMS-ie z kolei wyszłam z pokoju i mówię: "Kurde, to zamknij te drzwi i nie pisz już do mnie, bo chcę spać". Mama w takim szoku "Co ty tu robisz?", a ja na to "Od 21 leżę w łóżku, a ty do mnie piszesz jak szalona".

#0N1SJ

Jestem programistą C++ od ponad 15 lat. Pracowałem jako freelancer w kilku krajach zachodniej europy. Jestem uważany za eksperta od języka i architektury i sowicie opłacany. Stawki zalezą od projektu, ale poniżej 75€/h nie schodzę, a często kasuję nawet ponad 90€/h. Cala rodzina ma mnie wręcz za (trochę autystycznego) geniusza.

Teraz cześć anonimowa.

Jestem kiepskim informatykiem i żałosnym programistą. Studia (zaoczne) na wydziale zamiejscowym w "Koziej Wólce" ukończyłem z dużymi problemami.
We wszystkim wspomagam się Google. Posadzony sam przed pusta kartką nie byłbym w stanie napisać niczego bardziej złożonego od "Hello world". Kupuję fachowe książki i ostentacyjnie czytam je tak by koledzy i przełożeni mogli widzieć. Jednak nie jestem w stanie zrozumieć większości treści. Pracuję dopóki moja niekompetencja nie rzuca się zbytnio w oczy. Z projektów "uciekam" zazwyczaj po około 6-9 miesiącach.

#KKz07

W czasach wczesnej podstawówki, jako że mieszkałam dość daleko od szkoły, zawsze przyjeżdżał po szkole po mnie tata, a ja czekałam na niego na parkingu.

Tego dnia tak jak zazwyczaj wyszłam z dwiema koleżankami i poszłam na parking. Zobaczyłam nasz samochód i do niego wsiadłam. Niby wszystko się zgadzało - marka, model... już miałam zapinać pasy, kiedy kątem oka zobaczyłam, że za kierownicą nie siedzi mój tata, a dużo starszy pan. Jak oparzona od razu wyskoczyłam z samochodu i pobiegłam do koleżanek, chowając się za nimi. Kazałam im iść dalej. 
Zaczęłyśmy iść, ale samochód ruszył za nami i za chwilę nawet zatrąbił. W końcu ten starszy pan wysiadł z samochodu. Wtedy kapnęłam się, że to mój dziadek, który po prostu pożyczył samochód od taty, żeby mnie przywieźć...

#kv4pX

W tamte wakacje po imprezie mój chłopak zdecydował, że pojedzie do domu samochodem, mimo że był pijany. Zagroziłam, że jak pojedzie, to zadzwonię na policję. Wyśmiał mnie i pojechał.

Tak, wiem, jestem "wstrętną konfidentką", ale zadzwoniłam na policję i go zgłosiłam, bo bałam się, że zabije albo kogoś, albo siebie.

On stracił prawo jazdy, a ja straciłam chłopaka.

#Hh2gx

Cześć, z góry przepraszam za chaotyczność, ale piszę to z płaczem. Chciałabym was prosić o opinię. Chodzę do liceum, uczę się bardzo dobrze i nawet mam kilka koleżanek. Mam całkiem spoko rodziców, lepiej dogaduję się z tatą. Jest jedno ale.

Chyba coś jest ze mną nie tak. Prawie codziennie płacze, nawet nie wiem dlaczego. Często myślę o tym, że moje życie nie ma sensu, nie wiem co robić po liceum. Uważam że lepiej skończyć to teraz niż męczyć się dalej. Kilka razy mówiłam mamie o tym, że płaczę, jednak ona wcale mnie nie rozumie. Zawsze mówi, że to od siedzenia na social mediach bez przerwy, że w ogóle nie spotykam się z ludźmi (to nieprawda, spotykam się - rzadko bo rzadko, ale po prostu nie mam takiej przyjaciółki od serca, której mogłabym wszystko powiedzieć). Rodzice krzyczą na mnie, że zamykam się w pokoju i nie rozmawiam z nimi, ale nie rozumieją mnie. Za dużo ode mnie wymagają - całe życie mam wręcz wzorowe oceny, w liceum parę razy dostałam złą ocenę (mam świadectwo z paskiem) i już mają z tym problem. Proszę Was o opinie, bo chciałabym wybrać się do psychologa, jednak nie wiem czy po prostu nie przesadzam. Boję się, że rodzice mnie wyśmieją i że powiedzą ze po prostu jestem leniwa. Dziękuję za przeczytanie i komentarze.
Dodaj anonimowe wyznanie