#Eq4ad
Jednak dzisiaj kompletnie mnie zaskoczył. Rozmawialiśmy na skype o prezentach na święta. W między czasie ogarniałam notatki na następne ćwiczenia. I wywiązała się mniej więcej taka rozmowa:
- Czyli co, ty mi kupujesz GTA V, a ja tobie piżamkę jednoczęściową...? - zapytał chłopak.
Moje myśli tymczasem zeszły na inny tor:
- Kurczę, muszę założyć nową teczkę na podstawy prawoznawstwa, bo koleś daje nam dużo kartek, a nie chciałabym tego pogubić, na pewno do sesji się przydadzą... - mówię.
- Orzeszki - wtrącił chłopak.
- Co? - pytam zdezorientowana.
- Chleb.
- Czekaj, co? O co ci chodzi?
- No właśnie. Teraz wiesz, jak ja się czuję, kiedy z tobą rozmawiam.
Popłakałam się ze śmiechu.
#IEUcW
- Dzień dobry! Poproszę szampon X.
- Oczywiście. Czarny czy siwy?
Wytłumaczyłam, że różne kolory oznaczają szampony o różnym działaniu, że szary jest na siwienie, czarny na wypadanie i tak dalej. Pytam, co dokładnie się dzieje, a tu ogólna konsternacja, strach w oczach. Zmieszany gość odchodzi na bok, kolejka się przesuwa. Mija moment i słyszę jak klient zestresowany szepcze w telefon:
- Kochanie, ja łysiałem czy siwiałem?
Musiałam wyjść na zaplecze, bo popłakałam się ze śmiechu. :)
#JKdWc
#BbMPc
#S2twP
Jego żona wybuchła śmiechem, a sam facet nagle spokorniał i zrobił się malutki.
PS Nie pomógł, za to jacyś chłopacy razem ze mną zepchnęli auto na pobocze, skąd zabrała je laweta.
#eDmb8
Żyłem tak sobie, aż któregoś pięknego dnia natrafiłem na stronę Anonimowe Wyznanie. Na początku podszedłem do tego z pewną dozą ostrożności, jednak po pewnym czasie czytałem je bez opamiętania. Okazało się wtedy, że jest nas więcej, a w społeczeństwie udajemy ''normalnych''.
Dziękuję, Anonimowe.
Teraz wiem, że jestem zdrowy i żyję na świecie pełnym poj*bów ;)
#p5XFI
Jednak pewnego dnia mały przyczłapał do domowego speca od otwierania słoików i oznajmił, że coś mu z tym ubieraniem nie poszło. Krótko mówiąc - że uwierają go majtki. No to akcja, spodenki z Panem Samochodzikiem w dół, rajstopki w paski won i tata analizuje problem. Tułów rozrabiaki znajdował się w dziurze na nogę, dlatego było mu niewygodnie. Totalnie ignorując obecność moją i mojego chłopaka w salonie (bo musimy się uczyć jak wychowywać dzieci) zaczął naprawiać szkodę. Braciszek był załamany, jego pierwsza życiowa porażka. Poleciały łzy. Tata pocieszył go słowami "Synku, nie musisz umieć ubierać majtek, ty musisz umieć je zdejmować" i mrugnął porozumiewawczo do mojego chłopaka, a ten z wyszczerzoną gębą pokazał mu okejkę.
Tak, wciąż jesteśmy razem i nie, tata nie spał na kanapie.
#GnDhk
Kiedyś roznosiłam jedzenie, gdy wpadł na mnie jakiś facet. Taca z całym jedzeniem wylądowała na podłodze i jego koszuli.
W moich oczach rozbite szklanki i wizja płacenia za szkody, a w jego tylko złość. Przy wszystkich zaczął na mnie krzyczeć dlaczego nie patrzę jak chodzę i co to za kelnerka, skoro nawet głupiej tacki utrzymać w ręce nie potrafi. Chciałam to wszystko pozbierać, ale on złapał mnie za ręce i dalej swoje. Dopiero jak zobaczył, że za chwilę się rozpłaczę, to ochłonął, puścił mnie i wyszedł.
Pozbierałam wszystko, wyrzuciłam i zgłosiłam kierowniczce, że rozbiłam talerze, żeby to później odjęła z mojej wypłaty.
Kilka dni później dowiedziałam się, że ten człowiek przyszedł do restauracji, gdyż chciał zapłacić za to, co wywróciłam, bo to była jego wina. Nie wiem jak, ale znalazł mnie na Facebooku. Napisał i przeprosił za swoje zachowanie, tłumacząc się złym dniem.
Nigdy w życiu nikt mnie tak miło nie zaskoczył.
#NgWFv
Utrzymywałyśmy kontakt, bo na mój adres przychodziły jeszcze czasem jej listy. Jestem zresztą osobą lubiącą przebywać ze starszymi osobami, często więc do niej zaglądałam na ciasto, pogaduchy. Okazało się, że święta ma spędzić sama, bo jej rodzina, delikatnie mówiąc, ma ją w nosie i nie dba o to, gdzie babcia spędzi Wigilię.
Powiedziałam jej, że o tej i o tej godzinie ma czekać na mnie z walizką na przystanku. Jedziemy do mojego domu na święta. Zadzwoniłam, żeby uprzedzić rodziców.
To były najlepsze święta w moim życiu. Krzesło już nie stało puste, moje babcie miały kompana do rozmów, widziałam łzy szczęścia w oczach pani X. i dumę w oczach moich rodziców. Nawet mój pies, który nie lubi nieznajomych, merdał radośnie ogonem, ciesząc się z rodzinnej atmosfery.
Pani X. powiedziała potem, że nigdy nie przeżyła tak ciepłych świat, jak u nas. Że jeśli nawet miałyby być to jej ostatnie święta - może umierać, bo były piękne. Piszę to, bo zbliżają się Święta. Pewnie nie tylko ja miałam marzenie o wędrówcu. Ludzi, których można uszczęśliwić w święta jest wiele. Wystarczy się rozejrzeć, otworzyć oczy.