#KaW1b

Przez 7 lat byłam w związku.
Jak u każdego początki były piękne, do czasu, aż wybudował dom. Zaczęły się kłótnie, rozkazy, wyzwiska, czas wolny każdy spędzał osobno.
Przez pierwsze dwa lata nie miałam kontaktu z żadną z koleżanek, dopiero po pierwszej mocniejszej kłótni zdałam sobie sprawę, że nie mam się komu wygadać i postarałam się odnowić znajomości.

Gdy uderzył mnie pierwszy raz dałam sobie wmówić, że to moja wina. Wiecie czego nie zrobiłam? Nie poszłam i nie rozwiesiłam prania od razu jak się skończyło. Byłam na każdego jego zawołanie. Gotowałam, sprzątałam, prałam, prasowałam, robiłam zakupy, robiłam wszystko co chciał.
Co miałam w zamian ? Nie musiałam dokładać się na rachunki za dom, ze swojej wypłaty robiłam zakupy do domu czy ogrodu. Opłacałam samochód czy tankowałam.

Przez 3 lata mieszkaliśmy w nowym domu, ale osobno. On na górze, ja na dole. Gdy wchodziłam do kuchni mówił, abym teraz wyszła, bo on będzie jadł i nie ma ochoty na mnie patrzeć.
Gdy pojechałam na tydzień do rodziców (on nigdy nie chciał ich poznać), zadzwonił do mnie i powiedział, że mam wracać, bo trzeba pościel zmienić u niego w sypialni. To nie była prośba, to był rozkaz. Nie mogłam się przeciwstawić, bo nie miałabym się gdzie podziać. Rodzicom mówiłam, że jest wszystko dobrze, tylko koleżanki wiedziały jak jest naprawdę.
Gdy była kolejna kłótnia, uderzył mnie i wyrzucił z domu w środku zimy w piżamie. Wiecie co zrobiłam? Prosiłam go, aby mnie wpuścił. Przepraszałam go za to, za co nie powinnam. On dalej mnie wzywał i poniżał. Znosiłam to.
Do czasu.

Wznowiłam kontakt z kolegą, którego znałam jeszcze z podwórka. Jemu zaczęłam się żalić. To on przez rok uświadamiał mnie, że jestem o wiele bardziej warta, niż mówił mój chłopak, że nie jestem nikim, że jestem silną osobą, ale muszę znaleźć odwagę, aby odejść i nie bać się. Spotkałam się z nim i jego dziewczyną kilka razy, czułam ich wsparcie. Dali mi siłę. To dzięki nim przy kolejnej kłótni postawiłam się i powiedziałam: koniec wyzwisk, bicia, koniec poniżania.

W ciągu tygodnia znalazłam mieszkanie, spakowałam się, odeszłam.
Po półtora roku poznałam obecnego chłopaka. Spodziewamy się dziecka. Teraz mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Koleżanki mówią, że w moim głosie jest teraz więcej szczęścia niż smutku. Stałam się silniejszą osobą.

Często myślę, jak ja mogłam dać tak sobą pomiatać. Pozwalałam na takie traktowanie. Wstyd mi, że byłam tak słaba, że dałam sobie wmówić, że jestem nic nie warta.

Nikomu nie życzę, aby przechodził przez to co ja.
PinkiPig Odpowiedz

We mnie to aż się gotuje jak czytam takie wyznania. Może i był to proces przyzwyczajenia do takiego traktowania, ale on nie zaczął się od tego psychopaty, tylko wcześniej, podczas wychowania przez rodziców. Kobiety, którym wpajano od najmłodszych lat swoją wartość, z takim facetem nawet nie zaczynał znajomości, albo szybko się na nim poznają zanim zrobi się poważnie.

queenB Odpowiedz

A o to podręcznikowy przykład uzależniania swojej wartości od mężczyzny. Dopiero pod wpływem INNEGO faceta poznałaś swoją wartość. Ręce opadają. Uważajcie, jak wychowujecie swoje córki, bo później są takie kwiatki.

tortczekoladowy

W samo sedno. Wcześniej koleżanki wiedziały o sytuacji, a nie potrafiły wyperswadować autorce związku z tym facetem (zakładam, że próbowały). Współczuje takim kobietom.

Xanx

Silna? Od kiedy synonimem siły jest być praktycznie niewolnikiem?

Pora Odpowiedz

Autorko możesz być z siebie dumna, że dałaś radę go zostawić i masz to już za sobą. Wiem jak to wygląda gdy jesteś w takiej relacji i czujesz się nikim, nie tak łatwo uwierzyć w swoje siły i ją zakończyć. Gratulacje!

ParryHotter Odpowiedz

Rzuciłem na niego *Reducio fallus* tak na wszelki wypadek.

kitsunemi Odpowiedz

Ja chcę tylko powiedzieć, że generalnie wychodzenie z tego typu relacji nie jest łatwe. Oczywiście, są ludzie, którym się to udaje, którzy już po pierwszym wybuchu pakują się (chociaż mam wrażenie, że gdyby o tym było wyznanie, to nagle wszyscy byliby oburzeni, bo "te dzisiejsze pokolenie!11! Od razu odchodzo zamiast naprawiać wszystko"), ale większość niestety została tak wychowana, by brać winę na siebie, milczeć i dziękować za pierwszy lepszy przejaw dobra. Do tego oprawcy bardzo często, przed krzykami i uderzeniami, stosują gaslight czy milion innych sztuczek, przez które człowiek przestaje być taki pewny swojej racji w sytuacjach błahych, pozornie nic nieznaczących. A potem to wszystko eskaluje.
Ostatnią stroną "konfliktu" są (o ironio) osoby, które oburzają się na to, że ofiara nie chciała odejść, że jeszcze dusiła się przy swoim kacie i "pewnie sama chciała, więc nie ma czego współczuć". Tzn dosłownie nakręcają ten machizm i blokują ludzi.

Weraa125 Odpowiedz

Autorki, dobrze wiem o czym mówisz. Aż za dobrze! Mam podobną sytuację w domu, tylko że źle traktuje mnie ojciec-alkoholik. Awantury o byle co, wyzwiska, przeklinanie, ubliżanie, poszturchiwanie, wyrzucanie z domu często w środku nocy... Jestem służącą w domu, a nie córką.

Nie tak łatwo jest się uwolnić!

bazienka

latwo latwo, wyszlam z domu majac niecale 20 lat
wczesniej mozna uderzyc do instytucji jak centrum pomocy rodzinie, mopr
serio nawet dom dziecka jest lepsze niz cos takiego

ToTylkoJa90

Ale z Ciebie hipokrytka bazienko. Wyżej piszesz o tym, że błagałaś zdradzającego Cię faceta by został. A przecież, teoretycznie należy się wyzwolić z takiej relacji. Niby twierdzisz, że rozumiesz takie osoby, ale mimo wszystko, tak nie jest.

SzubiDubi Odpowiedz

Jakoś nie żal mi idiotek co dają się lać bo mają za to dach nad głową....

PrzezSamoH

Autorka jest ofiarą w tym wszystkim a ty ją wyzywasz od idiotek. Gratuluję.

SzubiDubi

Ofiara która chyba mocno dostala po głowie, bo raz mówi że bił ja mąż a raz chlopak:
"To on przez rok uświadamiał mnie, że jestem o wiele bardziej warta, niż mówił mój chłopak..."

Laskowa

Ofiara nigdzie nie napisała, że to był mąż.

Pieniek

Nawet nie wiecie jak ciężko wyplątać się z chorego związku a w ogóle uświadomić sobie to więc jak tego nie przeszliście nie obrażajcie takich osób

PaniPlacebo

@SzubiDubi zapoznaj się z terminem syndromu sztokholmskiego

SzubiDubi

Dobra, wydawało mi się czy pisala o mężu. Wiem co to syndrom sztokholmski, ale uważam, że jak się ma problem to trzeba szukać pomocy a nie dawać się bić...

Joke88

SzubiDubi poprostu brakuje ci IQ zeby te mechanizmy zrozumiec.takich przypadkow sa na swiecie miliony, o tym sie mowi, ksiazki pisze, opracowywuje terapie. Sa tez miliony oczytanych, wykształconych, inteligentnych ludzi ktorzy znaja i rozumieją zjawisko przemocy domowej. Ty do tych milionow nie nalezysz, masz poprostu nizsze IQ niz ogół spoleczenstwa,Ty jestes pewnie typem ludzi ktorzy narkomanowi lub alkoholikowi powiedzialoby ze przeciez wystarczy nie pic.

SzubiDubi

Joke88 Aua, ale zabolało. Juz, lepiej ci? 2 razy w jednym komentarzu ummiejszac moje IQ to faktycznie masz ze sobą jakiś problem albo megakompleksy. Posłuchaj maly człowieczku, o ADHD też mówiili, że to choroba, pisali publikacje itd a tymczasem nie istnieje. Tak, tak, przeczytaj co wyjawił lekarz, który "odkryl" i opisał te "chorobę ". A narkomanów mi nie żal, jak są na tyle durni, żeby się za to świństwo brać to niech sobie radzą z wyjściem sami.

Joke88

Urzekła mnie Twoja hostoria.

Moonstone21 Odpowiedz

Autorko, rozumiem Cię doskonale. Sama byłam w podobnej sytuacji, miałam męża socjopatę który wolał mnie posiadać na własność. Trwalabym w tym więzieniu do tej pory bo że strachu nie potrafiłam sama myśleć. Cóż... w chwili obecnej jestem 3.5 roku po rozwodzie, od prawie roku mam kochającego partnera dzieki któremu odzyskalam spokój wewnętrzny. Trzymaj się 😊

PlemnikZabojca Odpowiedz

Skoro jesteś na tyle glupia by nie uciec od tego frajera za pierwszym razem gdy cię uderzył to rzeczywiście nie będę ci współczuł. Miałaś to na własne życzenie. Koleś cię bije, wyzywa i poniża a ty się na to zgadzasz tylko dlatego bo łaskawie pozwolił ci mieszkać w tym domu?

ToTylkoJa90

Nie masz pojęcia w jaki sposób działają tacy "ludzie" jak chłopak autorki. To nie tylko przemoc fizyczna, lecz również psychiczną. Wmawianie, że jest się nikim, nic się nie osiągnie, nie potrafi, na nic więcej nie zasługuje. Więc, wybacz ostry ton wypowiedzi, zamknij mordę i nie wypowiadaj się na tematy, o których nie masz pojęcia i dotyczą świata dorosłych, który nie jest czarnobiały, lecz przybiera różne odcienie.

bazienka

ide o zaklad, ze on najpierw byl przeuroczy cudowny i kochany
a o swoje poczatkowe wybuchy oskarzal ja np. " zobacz do czego mnie doprowadzilas, ja nie chcialem"

PurpleLila

Zdziecinniałym jest sugerowanie komuś, że jest dzieckiem, tylko odlatego że nie zgadza się z naszym zdaniem... to wszyscy tacy powinni ,,zamknąć mordy'' skoro nie rozumieją, że każdy ma swoją opinię, mimo być może podobnych, przykrych doświadczeń. W końcu świat ma różne barwy. Tak samo urozmaicone są nasze opinie.

ToTylkoJa90

Ale można wyrażać zdanie bez wyzwisk. Moja wulgarna odpowiedź, była podyktowana chamskim wydzwiękiem komentarza plemnika.

Joke88

Plemnik poprostu brakuje ci IQ zeby te mechanizmy zrozumiec.takich przypadkow sa na swiecie miliony, o tym sie mowi, ksiazki pisze, opracowywuje terapie. Sa tez miliony oczytanych, wykształconych, inteligentnych ludzi ktorzy znaja i rozumieją zjawisko przemocy domowej. Ty do tych milionow nie nalezysz, masz poprostu nizsze IQ niz ogół spoleczenstwa,Ty jestes pewnie typem ludzi ktorzy narkomanowi lub alkoholikowi powiedzialoby ze przeciez wystarczy nie pic.

SzubiDubi

Kuzwa i znowu? Człowieku ty masz naprawde mega kompleksy bo znowu kopiujesz ten sam komentarz i przypisujesz komus mniejsze IQ niz sam masz. Lecz się.

bazienka Odpowiedz

kochana JESTEM Z CIEBIE DUMNA
poczytaj o syndromie sztokholmskim czy syndromie ofiary

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie