#onDSF

Miałam jakieś 17 lat, byłam krótko po bardzo burzliwym rozstaniu z moją pierwszą wielką miłością. Na odchodne mocno się zwyzywaliśmy, ogólnie szopka. Wymiana chamskich wiadomości trwała w najlepsze jeszcze po rozstaniu. Pewnego dnia, cała nabuzowana przez teksty mojego byłego, postanowiłam pójść pobiegać, żeby dać upust tej złości. Już wychodziłam, gdy dostałam od niego kolejną wiadomość, która brzmiała mniej więcej tak: "teraz kręcę z super laską, a nie taką grubą świnią jak ty".

Wkurzona do granic możliwości ruszyłam w teren. Gdy mijałam jeden z domów, zostałam zaczepiona przez małego chłopca, miał tak z 5 lat i biegł wzdłuż płotu obserwowany przez swojego ojca, krzycząc do mnie "gdzie biegniesz? Gdzie biegniesz?". Zignorowałam dzieciaka i biegłam dalej, gdy nagle usłyszałam jak gówniarz krzyczy za mną "pytałem gdzie biegniesz, GRUBA ŚWINIO!", a jego tatuś zanosi się śmiechem.

Nie wytrzymałam, obróciłam się na pięcie, podeszłam do płotu i czerwona ze wściekłości powiedziałam dzieciakowi "grubą świnią to jest twoja tłusta matka". Dziecko oczy jak 5 złotych, ojca zamurowało, po czym wydusił z siebie "ale... yyyy... ale on się pytał "gdzie biegniesz, piękna dziewczyno, a nie gruba świnio...".
W życiu nie było mi tak wstyd jak wtedy.

#0if7v

Historia mojego taty, którą chciał i zasugerował by się podzielić.

Przed laty, mieszkając u swojej przyszłej żony, wybrali się na uroczystość do przyjaciół gdzie pan domu zaproponował wiśniówkę własnej roboty.

Poczęstował wszystkich, A że była faktycznie pyszna, cieszyła się powodzeniem u wszystkich gości.

Najwyraźniej, tych kilka butelek wiśniówki, posiadało "moce ukryte i powalające": po powrocie do domu, okazało się, że sensacje żołądkowe doprowadziły mego staruszka do gwałtownego poderwania się z łóżka i długotrwałego obejmowania sedesu przy jednoczesnym braku innych koordynacji ruchowych.
Widząc wielkość szkód narobionych w łazience, próbował bez większego sukcesu ogarnąć potorsyjne zniszczenia.
Po stwierdzonym braku własnej skuteczności, a nie chcąc wywrzeć złego wrażenia na swojej wybrance, postanowił obudzić się wcześniej i wysprzątać na tip top (decyzja powrotu do łazienki w celu należytego wysprzątania okazała się trafna - łazienka wyglądała gorzej, niż się spodziewał), co z rana dyskretnie uczynił i wrócił do łóżka.

Następnego dnia rano mego tatę spotkała urocza niespodzianka. Jego ukochana partnerka, z całą słodyczą jaką potrafiła zwróciła się do niego:
- Jesteś kochany. Ja taka byłam chora w nocy po tej wiśniówce, że nawet nie miałam siły po sobie posprzątać.

Ot i wszystko na temat wiśniówki domowej roboty.

#GS68g

Od 5 lat chodzę na siłownię. Jestem typowym ektomorfikiem i bardziej staram się rzeźbić moją sylwetkę i trzymać dobrą formę, więc nie wyglądam jak typowy koks, ale jeśli chodzi o moją siłę jest naprawdę dobrze.

Był chłodny, listopadowy wieczór, coś koło 22:30. Rano musiałem iść do pracy, ale bardzo chciałem poćwiczyć, bo trochę się obijałem przez kilka ostatnich dni. Wbiłem się w spodnie dresowe, bardzo luźną bluzę i poszedłem na siłownię odbyć trening. W tych ubraniach wyglądałem jak przedszkolak ubrany w ciuchy swojego starszego brata, więc jak można się domyślić wyglądałem jakbym niezbyt często odwiedzał to miejsce.

Przejdźmy do sedna sprawy. Wchodzę na siłownię, witam się z kilkoma kumplami, robię szybką rozgrzewkę i kieruję się w stronę ławeczki do wyciskania. Kiedy dotarłem na miejsce, widzę typa napinającego przed dwoma dziewczynami swoje wielkie, zalane tłuszczem łapska. Grzecznie spytałem, czy mogę poćwiczyć na ławeczce, na co koleś parsknął śmiechem i odpowiedział coś w stylu "pewnie, chuderlaku, przyda ci się trochę ćwiczeń, bo wyglądasz tragicznie". Trochę mnie to zszokowało, bo koleś był duży, ale cholernie zalany i naprawdę jego sylwetka nie wyglądała dobrze. Zaproponowałem mu pojedynek na wyciskanie. Na początku nie zgodził się, bo "nie chciał marnować czasu na takiego lamusa jak ja". Jednak gdy zaczęły go prosić o to dziewczyny, przed którymi tak mężnie się prężył, po jakimś czasie uległ.

Miałem zacząć, więc wziąłem na początek spokojne 160 kg na sztangę. Koleś zrobił naprawdę wielkie oczy, gdy bez problemu wycisnąłem sztangę 3 razy. No to teraz czas na niego. 180 kg na sztandze. Jak tylko pomogłem mu zdjąć sztangę ze stojaków, ciężar go przygniótł i było słychać bardzo głośne... pierdnięcie. Popuścił. Było to widać na jego obcisłych, białych spodenkach. Dziewczyny w śmiech, koleś zmieszany poleciał do kibla.

Jeszcze nigdy nie czułem takiej satysfakcji. I nie, nie jestem z żadną z tych dziewczyn. Obydwie były typem lasek, które przychodzą na siłownię w pełnym makijażu i robią sobie selfie z maszynami do ćwiczeń.

#9G4D0

Od czasu, gdy poszłam na studia wszystko zaczęło się psuć w moim życiu, tak że w gruncie rzeczy zostałam sama, skazana na siebie z zasiłkiem. Nigdy mi się nie przelewało, rodzice mi nie pomagali finansowo, w miarę możliwości pracowałam po nocach, aby się jakoś utrzymać. Wynajmowałam mały pokoik u pewnej pani. Z racji tego, że często zdarza mi się coś gubić, schowałam w portfelu karteczkę z moim numerem telefonu. Teraz do sedna.

Tak się stało, że miesiąc był wyjątkowo wolny od pracy, więc i wypłata krucha, zasiłku niewiele, po zapłaceniu wszystkich rachunków zostało mi dosłownie 150 zł na 3 tygodnie życia. Tak się stało, że te 150 zł zgubiłam wraz z portfelem, i nie mam pojęcia gdzie i kiedy. Oczywiście dopiero w domu się zorientowałam i załamana, zapłakana, bez jakichkolwiek perspektyw, obmyślałam plan przeżycia.

Dzwoni telefon. Jest! Mam szczęście. Jakiś młody chłopak znalazł karteczkę w portfelu i zadzwonił. Był miły, sympatyczny, zdawał się cieszyć, że mógł pomóc - zaproponował, że przywiezie zgubę. Otworzyłam drzwi, daje mi portfel i nagle mówi: "Mogłabyś mi dać te 150 zł co tam masz, w końcu jakieś znaleźne się należy". Ja mu na to, że chętnie bym mu dała, ale to moje ostatnie pieniądze do końca miesiąca i że ma mój numer telefonu, więc może się odezwać w kolejnym miesiącu, to na pewno coś się znajdzie, a dziś mogę zaprosić go na herbatę. Pomrugał do mnie znacząco i prosto w twarz zaproponował mi seks, jako formę "znaleźnego". Odmówiłam. Wiecie co zrobił? Zwyzywał mnie od dziwek i innych, powiedział, że może gdybym była dostępniejsza, to miałabym kasę na życie i mogłabym mu dać "znaleźne". Przyznał się też do tego, że wyjął mi portfel na uczelni, gdy byłam na wykładzie u odpowiedzi (na roku jest dużo osób i nie sposób ich spamiętać). Zrobił to, bo założył się z kumplami, że zaliczy "cnotkę niewydymkę" - mnie...

#dr5HW

Od pewnego czasu spotykam się z pewną dziewczyną. Ja mam 20 lat, ona 17. Nasze sytuacje rodzinne różnią się znacznie - mama Ani urodziła będąc nastolatką i wychowuje ją samotnie, ja urodziłem się, gdy moi rodzice byli około 40, stąd mam też sporo starsze rodzeństwo. Mój brat jest ode mnie starszy o 16 lat, a w życiu nie miał do tej pory szczęścia w miłości. Do czasu odebrania nas po imprezie i odwiezienia Ani do jej domu, przed którym czekała na nią mama.

Za pół roku mój brat zostanie moim teściem, a teściowa moją bratową... Ba! Ania będzie miała siostrę, a ja zostanę wujkiem.

Babcia w niebie pewnie śmieje się, że to historia jak z telewizji - szkoda tylko, że z "Mody na sukces" :)

#4HWXY

Mam siostrę, którą tata faworyzuje. Tata wytyka mi wszystkie moje błędy, nigdy mi nie wierzy, mówi mi, że jestem wredny (prawdopodobnie dlatego, że moja siostra wykorzystuje to, że jest faworyzowana i wmawia tacie kłamstwa o mnie), chociaż to ja zawsze mu pomagam w domu, a ona nic nie robi. Jak mówię to mamie, to ona wmawia mi, że to jest równe traktowanie.

Przez te sytuacje mam bardzo słabą relację z tatą (mówimy codziennie do siebie parę słów i tyle). Totalnie nie wiem co mam robić, żeby tata mnie też zaczął lubić.

#5efpN

Jestem z moją dziewczyną prawie 3 lata. Nasze najczęstsze sprzeczki zawsze dotyczyły faktu, że nie zważając jaki był dzień tygodnia, pora roku, pogoda, czy musiałem iść do pracy, czy miałem wolny weekend, czy miałem zjazd na studiach ZAWSZE wychodziłem od niej nie później niż 20:00-20:30, nieważne od której się widzieliśmy.

Moja dziewczyna długo była cierpliwa, ale po pewnym czasie zaczęła nawet podejrzewać mnie o jakieś kłamstwa i tajemnice. Przeszkadzało jej to i wcale się nie dziwię, bo czasami wyglądało to naprawdę podejrzanie i trochę dziwnie.

Dopiero miesiąc temu powiedziałem jej prawdę, bo strasznie chciała znać prawdziwy powód mojego zachowania, otóż mam z natury bardzo regularny metabolizm i codziennie zawsze w okolicach tej godziny po prostu muszę skorzystać z łazienki "na dłużej", a głupio mi było załatwiać potrzebę u niej, wydawało mi się to niekulturalne, nie chciałem, żeby ktoś z jej rodziny wszedł po mnie do łazienki i czuł pozostawiony przeze mnie zapach. Gdy jej to powiedziałem, śmiała się przez 10 minut i nie mogła przestać... Chyba nie tego się spodziewała.

#TJFCj

Wczoraj nocowałem u swojej dziewczyny. Z reguły to ona sypiała u
mnie, ale tym razem zaprosiła mnie do siebie. Chciała, żeby jej rodzice w końcu mnie poznali. Zjedliśmy razem obiad, wypiliśmy kawę i takie tam. Spoko rodzinka.

Później poszliśmy do niej do pokoju. Kupiła sobie nową piżamkę i chciała mi ją pokazać. No i oczywiście wylądowaliśmy w łóżku. Długa gra wstępna. Oboje jesteśmy nadzy. Temperatura rośnie. Widzę, że moja piękna jest gotowa, ale postanawiam jeszcze bardziej ją rozgrzać i schodzę niżej... A tu nagle otwierają się drzwi i wchodzi jej matka. Z talerzem kanapek. Jak myślicie, jak zareagowała? Otóż jak gdyby nic, położyła kanapki na biurku mówiąc, że pewnie zgłodnieliśmy. Podniosła kołdrę z ziemi, odłożyła ją na krzesło, na wychodne powiedziała jeszcze, że potrzebny tu zamek w drzwiach i wyszła. Zaznaczę, że my cały czas tkwiliśmy w tej samej pozycji. Moja dziewczyna z nogami na moich barkach, ja z rękami na jej biodrach. Oboje nadzy. Ja świecący tyłkiem akurat w stronę drzwi. A kobita oaza spokoju, żadnego rumieńca. Nic. Chyba nieprędko zostanę u dziewczyny na noc :)

#3BdAU

Mam 25 lat i bogatego wujka. Sam nie jestem biedny, ale różnica jest kolosalna. Czasem jak gdzieś wyjeżdżał, to wpadałem do jego domu podlać kwiatki itp.

Ostatnio wujek wyjechał z ciocią w dłuższą, ok. dwumiesięczną podróż. Ja miałem w domu remont, więc stwierdziliśmy, że pomieszkam u niego. Mogłem też używać jego auta (niby tylko po zakupy, ale trochę to nagiąłem). Stwierdziłem, że trzeba skorzystać z okazji, kupiłem trochę lepszych ciuchów. I jestem w szoku. Nigdy nie miałem takiego powodzenia. Dziewczyny, kobiety, które normalnie nie były zbyt zainteresowane, same zagadują, komplementują mnie, auto, dom. Przez dwa miesiące miałem więcej randek kończących się w sypialni niż przez ostatnie kilka lat. Ta iluzja kilku więcej zer na koncie sprawiła, że wskoczyłem na zupełnie inny poziom, jeśli chodzi o relacje z kobietami.
Dodaj anonimowe wyznanie