Był to piątkowy wieczór, zmęczony pracą postanowiłem odrobinę się zrelaksować, rozkładając się wygodnie w fotelu i odpalając papierosa. Z kieszeni wyciągnąłem zapalniczkę, kupioną kilka dni wcześniej, całkowicie sprawną. Ku mojemu małemu zdziwieniu nie chciała odpalić, nie poszła z niej nawet iskierka. Próbuję raz, drugi, dziesiąty... Nic. Trudno, trzeba się podnieść i pójść do kuchni po zapałki.
Uniosłem się z fotela i w tym momencie poczułem ulatniający się gaz. Zdaje się, że któryś z domowników planował coś upichcić, gaz odkręcił i zupełnie o tym zapomniał, wychodząc z pomieszczenia. Ulotniło się go dość sporo, kuchnia znajduje się spory kawałek od pokoju, w którym wtedy siedziałem. Gdyby wtedy odpaliła...
Wywietrzyłem porządnie cały dom. Sięgnąłem po tę zapalniczkę ponownie. Zadziałała od razu.
Dodaj anonimowe wyznanie
To cud od pani Bozi, czeba się modlić
Nie to faktuś nałkowy, czeba dzienkować nałkowcom
KtoWiee skisłam z Twojego komentarza xD
A właśnie, i pamiętam to wyznanie. Wydaje się, że czytałam je jakieś 2 lata temu. Już kompletnie nie mają co odgrzebywać.
Palenie zabija. Może to znak aby rzucić?
Każdy palacz to wie, jak naprawdę chcesz przekonać kogoś do rzucenia, to wysil się trochę.
A po co przekonywać, jak ktoś nie chce rzucić to nie rzuci nieważne jak go nastraszysz.
Tutaj akurat palenie ocaliło mu życie.
Ostrzenozeinozyczki, palenie ocaliło mu życie? No raczej nie. Jeśli już to zapalniczka. Jeśli by nie palił to w ogóle nie chciałby odpalać zapalniczki.
A gaz by go po cichutku utulił do snu ;)
Może się przyzwyczaiłem ale u mnie pali się na balkonie, między innymi żeby nie ,,osiadalo" to w domu i jakoś tak dziwnie mi jak ktoś mówi że pali w domu
A wiesz ze z balkonu i tak wchodzi cały dym do domu?
Nie cały. Częśc do sąsiadów...
Głupi ma zawsze szczęście 😂
A tak poważnie to się cieszę, że uniknąłes tragedii
Wydaje mi się, że od samej zapalniczki nic by się nie stało: jeśli nie czułeś zapachu gazu, to raczej w Twojej okolicy nie był przekroczony próg wybuchowości. Większa szansa, że później byś wstał z tlącym się papierosem i wszedł do miejsca, gdzie on był przekroczony.
Jeżeli gaz stopniowo się rozprzestrzenia, to człowiek przyzwyczaja się do jego zapachu. Miałam podobną sytuację z domownikami. Wchodzę do kuchni, a tam po prostu wali gazem. Pytam się ich: nic nie czujecie? W kuchni rypie gazem aż głowa boli. A oni na to, że w ogóle nie czują. Okazało się, że ktoś odkręcił gaz myśląc, że nastawił ziemniaki na ogień.
Fart.
I Wy serio nadal nie wierzycie w przeznaczenie?! :)
Tak. Na serio.
Tak a ty wciąż wierzysz?