#A8NZ2

W podstawówce i gimnazjum byłem dość pulchny przez leki na astmę. Wychowywała mnie tylko matka, więc byłem przez to frajerem niepewnym siebie, nie mieliśmy kasy na dobre ubrania i nosiłem debilną fryzurę. Ale oczywiście chciałem się wkręcić w "lepsze" towarzystwo i podobała mi się jedna dziewczyna, oczywiście poza moim zasięgiem. Taka historia jak z filmu młodzieżowego z lat 90. W końcu bogaty kumpel z klasy zaprosił mnie na urodziny. No i była gra w butelkę z rotacją, żeby każdy siedział naprzeciw każdego po każdym zakręceniu podczas gry. Było zajebiście, w końcu moja miłość usiadła naprzeciwko, a Paweł tak zakręcił, że wylosowało nas. I wtedy pierwszy raz poznałem prawdziwe życie, wylosowana dziewczyna zaczęła wkurzać się na Pawła, że wiedziała, że zaprosili tego frajera (czyli mnie), bo chcieli, żebyśmy wylądowali w ciemnej łazience. Wtedy właśnie okazało się, że ona wiedziała, że się w niej kocham, wszyscy wiedzieli, a powiedział o tym mój najlepszy kumpel, że zaprosili mnie dla żartu, a ona wolałaby się dać pomacać bezdomnemu. Wyszedłem, płakałem, przestałem się uganiać za "fajną ekipą".

Dziś mam piękną żonę, dobre życie, dobrą pracę i wartościowych przyjaciół. Z jednej strony śmiać mi się chce z takich doświadczeń, z drugiej gdzieś tam głęboko odczuwam dalej ból, a przecież to tylko ślady w synapsach.

#UPi5U

Kiedy byłam mała, bardzo lubiłam oglądać skoki narciarskie. Bardzo gorąco kibicowałam Polakom, a przeciwnikom życzyłam upadku.

Któregoś razu ze złości podeszłam do telewizora i wycelowałam palcem w skoczka.
Musielibyście widzieć moją minę, kiedy postać się przewróciła...
Myślałam, że go zabiłam :D

#5M4Ne

Zauważyłem na przykładzie swoim, jak i innych znajomych, że często psychiczne problemy ludzi biorą się z... nudy i braku pomysłu na życie.
Ludzie, którzy są leniwi lub po prostu głupi, nie obierają żadnego celu w życiu i są miotani przez każdą falę, każdy powiew w stronę problemów, a każda taka zmiana, choćby pogody, zmienia ich nastrój, stają się niestabilni emocjonalnie, słabi psychicznie.
Kiedy jednak obierają jakiś cel, zamiast ulegać falom i wiatrom przecinają je, bo sterują swoim życiem, korzystają z wiatrów zmian, bo nastawiają żagle życia aby osiągnąć cel.

Kiedy to załapałem, próbowałem pomóc niektórym znajomym zrozumieć tę prostą prawdę i wiecie co? Większość z nich woli się dołować, narzekać i brać prochy od psychiatry niż dążyć do jakiegoś celu w życiu. Dlatego pożegnałem ich i opuściłem ich mieliznę.

#iOeb2

Jestem pielęgniarką w jednym z warszawskich szpitali, i z tej historii sprzed kilku dni śmieję się do dziś.

Do placówki karetka przywiozła młodego chłopaka, na oko trochę powyżej 20 lat, nie do końca trzeźwy. Miał wypadek na rowerze, jechał nieoświetlonym chodnikiem do monopolowego po więcej alkoholu na imprezę z kumplami (a przynajmniej tak powiedział lekarzowi, z dokładnym opisem tego, który imprezowicz zażyczył sobie jakiego trunku i kto był najbardziej naje**ny). Nie dojechał, bo po drodze wpadł do rowu, łamiąc przy tym rękę i uderzając się w głowę. Łapa już w gipsie, ale pacjent skarży się na nudności i inne dolegliwości, które mogą wskazywać na wstrząśnienie mózgu, więc zadecydowano o umieszczeniu go na oddziale obserwacyjnym.

Chłopak (z moją pomocą, bo nie najlepiej radzi sobie z obsługą telefonu drugą ręką) dzwoni do swojej dziewczyny, opowiadając jej o zaistniałej sytuacji i prosząc, żeby przyjechała. Po jakichś 20 minutach na sali pojawia się młoda brunetka, i widząc swojego ukochanego w gipsie aż po sam kciuk rzuca ze smutkiem, trochę za głośno:
- Jak to, nie będzie dziś palcówki?!
Miny wszystkich ludzi na oddziale, którzy usłyszeli ten tekst - bezcenne :D

#KbyVP

Związałem się z kobietą z dzieckiem. Dzieciak ma 8 lat i po niecałych 2 miesiącach znajomości zrozumiałem, że nic z tego nie będzie. Biologiczny ojciec dzieciaka nastawiał go przeciwko mnie. Miałem z nim trzy światy, a matka nie potrafiła nic z tym zrobić. Nie chciało mi się walczyć z alkoholikiem po wyroku i nabuntowanym przez niego dzieciakiem, który robił mi po złości. Starałem się zbliżyć do chłopca, bo zależało mi na jego matce. Dałem sobie ostatnią szansę i pojechaliśmy na kilka dni w góry. Były sanie, ognisko, kiełbaski, zwiedzanie i inne atrakcje. Chłopak był zachwycony, nigdy czegoś takiego nie przeżył. 4 tys. zł później wróciliśmy do domu, a po jego pierwszym kontakcie z biologicznym ojcem znów stałem się dla niego wrogiem numer 1.
Wyjaśniłem kobiecie co i jak i odszedłem. Wiem, że to nie jej wina, ale mimo tego nie zamierzam tkwić w jakiejś toksycznej modzie na sukces i borykać się z jej problemami z byłym i brać na barki ciężaru tej patologii, która się za nią ciągnie. Szukam szczęścia, a nie problemów. Szkoda było na to wszystko pieniędzy, czasu i nerwów. Znów samotność.

#4C6RX

Z mężem jesteśmy 15 lat po ślubie, niedługo oboje dobijemy czterdziestki. Można powiedzieć, że powiodło nam się w życiu. Oboje pracujemy na kierowniczych stanowiskach w dużych firmach, mamy piękne mieszkanie rodem z katalogu, luksusowe samochody, dwa razy do roku latamy na zagraniczne wakacje. I wiecie co? Oboje oddalibyśmy to wszystko, żeby co roku nie zapalać czterech symbolicznych świeczek dla naszych nienarodzonych dzieci.

12 lat starań, setki prób, in vitro... Za każdym razem sromotna klęska. Nie zliczę, ile nocy przepłakałam, ile razy chciałam odejść od męża, uwolnić go od „wybrakowanej imitacji kobiety'”. Został. Mimo wszystko.

Parę dni temu zrobiłam test. Trzymajcie kciuki.

#QLe6j

Jestem 19-letnim chłopakiem i mam fetysz stóp. Męskich stóp. Pewnie powiecie: "Co to za problem? Znajdź sobie faceta, który też to lubi i po sprawie". No właśnie nie do końca. Interesują mnie tylko i wyłącznie dziewczyny. W sensie seksualnym i matrymonialnym. Kobiece ciało mnie pociąga, męskie praktycznie wcale. Mówię "praktycznie", bo jest jedna rzecz, której nie umiem się oprzeć - stopy.

Nie mam pojęcia czemu, ale wiem, że mam to odkąd tylko pamiętam. W szkole zdarzało się, że zakradałem się do szatni podczas wf-u, żeby wąchać buty i skarpetki pozostawione przez kolegów. Któregoś razu po imprezie mój kumpel leżał zezgonowany na kanapie. Był boso. Otumaniony alkoholem wylizałem mu jego stopy. Miałem szczęście, że nikt tego nie widział (mam nadzieję). Potem miałem wyrzuty sumienia, bo nie mogłem uwierzyć w to co zrobiłem, ale przy tym czułem się niesamowicie, bo jego stopy mi się od dawna podobały ze względu na duży rozmiar (46). Latem mam radochę, bo sporo ludzi ma odsłonięte stopy. Nad morzem lub na basenie jestem wręcz wniebowzięty. Kiedy poznaję kogoś nowego, zastanawiam się jakie ma stopy. Moją największą fantazją jest zamknąć stopy jakiegoś gościa w dybach, unieruchomić je porządnie, a następnie się nimi zająć: masować, wąchać, lizać, męczyć łaskotkami, aż będzie mnie błagał żebym przestał, czy torturować na inne sposoby. Albo też zostać zmuszonym przez jakiegoś osiłka do wylizania jego spoconych podeszew. Mam sporo fot męskich stóp zapisanych na dysku, czy to pobranych z neta, czy zrobionych przeze mnie kolegom lub przypadkowym chłopakom na ulicy. Kręci mnie, że w przeciwieństwie do kobiecych, męskie stopy są takie duże i nierzadko porządnie spocone (tak, mnie to jara, a nie obrzydza).

Co najlepsze: Mam dziewczynę. Jest naprawdę cudowna. Ale o niczym nie wie i nie mam pojęcia, jak jej powiedzieć. Chcę być z nią szczery, ale obawiam się jej reakcji, bo boję się, że mogę ją stracić. Nie wiem co mam z tym robić. Wstydzę się tego fetyszu, ale to jest silniejsze ode mnie. Nikt o tym nie wie. Nie czuję się gotowy na jakąś terapię, bo nie wyobrażam sobie, że mogę komukolwiek o tym powiedzieć, czy nawet wypowiedzieć moje fantazje na głos. Z jednej strony chciałbym z tym skończyć, ale nie potrafię. Bo z drugiej strony, niesamowicie mnie to kręci. Obawiam się, że może to być problemem. Z dziewczyną nigdy nie będę w pełni zaspokojony, ale związek z facetem absolutnie nie wchodzi w grę, jeśli ciekawiłyby mnie w nim jedynie stopy. Myślałem ostatnio nad spotkaniem z jakimś fetyszystą na "zabawę", aby się przekonać jak to jest. Jednak nie chcę tego robić za plecami mojej dziewczyny, bo czuję, że byłaby to zdrada. Nie wiem co robić i niedługo będę jej musiał powiedzieć co i jak, bo trzymanie tego w tajemnicy powoli mnie przerasta.

#nys2H

Biznes wszech czasów.

Chodzisz do szkoły.
Twoja klasa to leniwce.
Twoja klasa nie lubi robić zadań domowych.
Kupujesz konto na stronie, gdzie masz odpowiedzi do wszystkich zadań z ćwiczeń i książek (14 zł za 30 dni).
Proponujesz każdemu uzupełnienie kilkunastu stron pustych ćwiczeń w jeden dzień za kilkanaście złotych.
Robisz to, biznes się kręci.
Nauczyciele się nie dowiadują, bo potrafisz dostosować swoje pismo do pisma innych osób.

Szach-mat, dyrektorzy firm :D

#Zud4Q

Sytuacja wydarzyła się już jakiś czas temu. Ważna informacja: moja mama jest lekarzem.

Siedziałem sam w mieszkaniu, robiąc swoje rzeczy, kiedy usłyszałem pukanie do drzwi. Otwieram wrota i widzę sąsiada z piętra wyżej.
- Jest mama w domu?
Odpowiadam, że nie ma, po czym sąsiad zaczyna opowiadać, że pogotowie dzisiaj zabrało jego żonę do szpitala, wspomniał o problemach sercowych, i wtedy mu przerwałem:
- Aaa, i chciał pan mamę podpytać, co się może dziać?

Nie, z banknotem w ręku poprosił mnie o kupienie mu flaszki/setki, niestety odmówiłem.
Dodaj anonimowe wyznanie