#QLe6j
Nie mam pojęcia czemu, ale wiem, że mam to odkąd tylko pamiętam. W szkole zdarzało się, że zakradałem się do szatni podczas wf-u, żeby wąchać buty i skarpetki pozostawione przez kolegów. Któregoś razu po imprezie mój kumpel leżał zezgonowany na kanapie. Był boso. Otumaniony alkoholem wylizałem mu jego stopy. Miałem szczęście, że nikt tego nie widział (mam nadzieję). Potem miałem wyrzuty sumienia, bo nie mogłem uwierzyć w to co zrobiłem, ale przy tym czułem się niesamowicie, bo jego stopy mi się od dawna podobały ze względu na duży rozmiar (46). Latem mam radochę, bo sporo ludzi ma odsłonięte stopy. Nad morzem lub na basenie jestem wręcz wniebowzięty. Kiedy poznaję kogoś nowego, zastanawiam się jakie ma stopy. Moją największą fantazją jest zamknąć stopy jakiegoś gościa w dybach, unieruchomić je porządnie, a następnie się nimi zająć: masować, wąchać, lizać, męczyć łaskotkami, aż będzie mnie błagał żebym przestał, czy torturować na inne sposoby. Albo też zostać zmuszonym przez jakiegoś osiłka do wylizania jego spoconych podeszew. Mam sporo fot męskich stóp zapisanych na dysku, czy to pobranych z neta, czy zrobionych przeze mnie kolegom lub przypadkowym chłopakom na ulicy. Kręci mnie, że w przeciwieństwie do kobiecych, męskie stopy są takie duże i nierzadko porządnie spocone (tak, mnie to jara, a nie obrzydza).
Co najlepsze: Mam dziewczynę. Jest naprawdę cudowna. Ale o niczym nie wie i nie mam pojęcia, jak jej powiedzieć. Chcę być z nią szczery, ale obawiam się jej reakcji, bo boję się, że mogę ją stracić. Nie wiem co mam z tym robić. Wstydzę się tego fetyszu, ale to jest silniejsze ode mnie. Nikt o tym nie wie. Nie czuję się gotowy na jakąś terapię, bo nie wyobrażam sobie, że mogę komukolwiek o tym powiedzieć, czy nawet wypowiedzieć moje fantazje na głos. Z jednej strony chciałbym z tym skończyć, ale nie potrafię. Bo z drugiej strony, niesamowicie mnie to kręci. Obawiam się, że może to być problemem. Z dziewczyną nigdy nie będę w pełni zaspokojony, ale związek z facetem absolutnie nie wchodzi w grę, jeśli ciekawiłyby mnie w nim jedynie stopy. Myślałem ostatnio nad spotkaniem z jakimś fetyszystą na "zabawę", aby się przekonać jak to jest. Jednak nie chcę tego robić za plecami mojej dziewczyny, bo czuję, że byłaby to zdrada. Nie wiem co robić i niedługo będę jej musiał powiedzieć co i jak, bo trzymanie tego w tajemnicy powoli mnie przerasta.
Autor tekstu pyta o rady co zrobić z uciążliwym fetyszem a tu prawie same komentarze, że innych brzydzą stopy. Zdajecie sobie sprawę, że to jest dokładnie tak samo jakby napisać "brzydzi mnie trądzik/tłuszcz/włosy pod pachami". Jeśli was brzydzą normalne części ciała to macie jeszcze większe problemy niż autor, bo normalne to nie jest
Jak się nie chce udzielać pomocy to można wyznanie zignorować. To tak jakby ktoś napisał, że kompulsywnie się objada, a komentarze by były "ja to pizzy nie lubię"
Ohydna to ty jesteś, pozdrawiam
To nie tak że nie potrafisz, sam przyznałeś że poniekąd nie chcesz więc najpierw musisz zdecydować a potem te decyzję realizować
mogę użyczyć swoich
nie twoja sprawa
Co fakt to fakt. Nikt wtrącać się nie powinien.
Jak autor nie chce to chodź sie my zgadamy chociaż Geddy
Odpisz autorze, dogadamy się
Właśnie, jakby autor odpisał, moglibyśmy pogadać o naszym problemie.
Jeśli chcesz pisz na snapa: brodzki99
Tylko podaj swój
A myślałem, że tylko ja tak mam. Doskonale Cię rozumiem, bo mnie również bardzo podobają się męskie stopy i zawsze na nie zwracam uwagę. Tyle, że mi to nie przeszkadza absolutnie.
Mój snap: brodzki99
Tylko podaj swój
Ale by mi się przydał teraz masaż stóp
Jedyne, co mi przychodzi do głowo, to to, że owoc zakazany jest jak magnes. Zatem im bardziej Ty sam piętnujesz w sobie te pragnienia, im bardziej je wypierasz, wstydzisz się ich, pragniesz się ich pozbyć - tym silniejsze się stają. Tak to już jest, niestety.
Tym, którzy mają podobny problem, poradziłabym takie ćwiczenie: wyobraź sobie świat alternatywny, równoległą Ziemię, gdzie Twój fetysz jest czymś zupełnie naturalnym. Gdzie ludzie tworzą związki z kim chcą, jakie chcą. I zupełnie normalne jest, że ktoś kocha kobietę a ma fetysz męskich stóp, i liże stopy kolegom.
I pożyj sobie trochę w tym świecie. Rób to ćwiczenie nawet parę razy dziennie. Wyobrażaj sobie, jak to jest tak żyć. Bez żadnego osądu, bez poczucia winy i wstydu. Wyobrażaj sobie, że to NIKOGO NIE INTERESUJE, NIE BULWERSUJE, NIE BRZYDZI. Że Twoja dziewczyna się na to zgadza i to rozumie. Że czujesz się całkowicie wolny, wyzwolony, swobodny z tym, jaki jesteś. Że możesz oddychać pełną piersią, czuć radość życia, i chodzić z wysoko podniesioną głową.
W tym ćwiczeniu chodzi o to, by poluzować własną klatkę winy i wstydu. Ale też, by zrozumieć, co jeszcze głębiej się za tym kryje. Bo im dłużej będziesz sobie tak fantazjował, tym więcej rzeczy zaczniesz w sobie samym widzieć i rozumieć. I akceptować. A akceptacja jest pierwszym warunkiem zmiany. :)
Piszesz, że Cię interesują, a nie podniecają. Naprawdę niezła jazda. Może zawód związany ze stopami? Jest kilka możliwości, a może to najgorszy pomysł na świecie.
Może seksuolog mógłby Ci jakoś pomóc?