W podstawówce i gimnazjum byłem dość pulchny przez leki na astmę. Wychowywała mnie tylko matka, więc byłem przez to frajerem niepewnym siebie, nie mieliśmy kasy na dobre ubrania i nosiłem debilną fryzurę. Ale oczywiście chciałem się wkręcić w "lepsze" towarzystwo i podobała mi się jedna dziewczyna, oczywiście poza moim zasięgiem. Taka historia jak z filmu młodzieżowego z lat 90. W końcu bogaty kumpel z klasy zaprosił mnie na urodziny. No i była gra w butelkę z rotacją, żeby każdy siedział naprzeciw każdego po każdym zakręceniu podczas gry. Było zajebiście, w końcu moja miłość usiadła naprzeciwko, a Paweł tak zakręcił, że wylosowało nas. I wtedy pierwszy raz poznałem prawdziwe życie, wylosowana dziewczyna zaczęła wkurzać się na Pawła, że wiedziała, że zaprosili tego frajera (czyli mnie), bo chcieli, żebyśmy wylądowali w ciemnej łazience. Wtedy właśnie okazało się, że ona wiedziała, że się w niej kocham, wszyscy wiedzieli, a powiedział o tym mój najlepszy kumpel, że zaprosili mnie dla żartu, a ona wolałaby się dać pomacać bezdomnemu. Wyszedłem, płakałem, przestałem się uganiać za "fajną ekipą".
Dziś mam piękną żonę, dobre życie, dobrą pracę i wartościowych przyjaciół. Z jednej strony śmiać mi się chce z takich doświadczeń, z drugiej gdzieś tam głęboko odczuwam dalej ból, a przecież to tylko ślady w synapsach.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ciekawe, że ci wszyscy skrzywieni, nieszczęśliwi ludzie nadal przeżywający jakieś zdarzenia z podstawówki zawsze mają "piękną żonę, dobre życie, dobrą pracę i wartościowych przyjaciół"
Bo reszta popełniła samobójstwo.
Nie wszyscy, cześć
A może Ty niebrzydka, ale jesteś tak miałka, że wygląd to Twój jedyny atut? I z problemami emocjonalnymi? Pytam jedynie.
Jak się nie błaźnisz, to nawet potrafisz coś ładnego napisać.
Kiedy się wygłupiam to się wygłupiam, mam gdzieś dobre obyczaje (m.in. dlatego na portalu, na którym udzielałem się od lat dostałem bana na chyba 18 czy 19 lat). Można się ze mną zgadzać lub nie, może trudno mnie lubić przynajmniej po tym co tu piszę. Ale nie jestem trollowym kontem, a jak Ty piszesz nieraz to nie wiadomo czy się tylko zgrywasz, czy na siłę próbujesz się przekomarzać żeby postawić na swoim.
Wyznanie tak anonimowe że wiesz o tym tylko Ty, Paweł, ta dziewczyna i wszyscy na tej imprezie.
Nazwij to lekcją. A ceną za nią było upokorzenie. Dość drogo ale lekcją chyba warta ceny skoro ją pamiętasz do dziś. Ta lekcja była jedną z tych dzięki której jesteś dzisiaj tym kim jesteś.