#Zud4Q
Siedziałem sam w mieszkaniu, robiąc swoje rzeczy, kiedy usłyszałem pukanie do drzwi. Otwieram wrota i widzę sąsiada z piętra wyżej.
- Jest mama w domu?
Odpowiadam, że nie ma, po czym sąsiad zaczyna opowiadać, że pogotowie dzisiaj zabrało jego żonę do szpitala, wspomniał o problemach sercowych, i wtedy mu przerwałem:
- Aaa, i chciał pan mamę podpytać, co się może dziać?
Nie, z banknotem w ręku poprosił mnie o kupienie mu flaszki/setki, niestety odmówiłem.
Co to za bzdury przecież nieletniemu i tak by nie sprzedali tylko by sobie gnoju narobił. Sąsiad nawet jak już trochę wypił powinien zaryzykować sam. Jakby szedł w miarę prosto to by mu sprzedali.
Autor nie wspomniał, że jest nieletni.
Dorosłego nikt by nie pytał - czy jest mama (?!) tylko czy jest pani doktor albo coś w tym stylu. Chyba że autor sprawiał bardzo niepowazne wrażenie.
Mnie nadal sąsiad pyta czy jest tata czy mama, a dorosła jestem. Ale to nadal mój tata czy moja mama. Sąsiad przecież może wiedzieć, że to syn, a z mamą być na "ty", że nie nazywa ją "panią doktor". Zresztą może gdyby mama autora była w domu, to sąsiad by nie mógł liczyć na wódkę, a pogadankę umoralniającą?
Hugendubel, no niekoniecznie. Może od jego matki chciał się dowiedzieć o stanie zdrowia, a jego wysłać po flaszkę. Poza tym nie będzie się pytał syna lekarki, czy jest pani doktor w domu😉
Byłem pełnoletni i w sumie dopiero po przeczytaniu komentarzy uświadomiłem sobie, że nie wiem po co mu moja mama była potrzebna XD jedyne co mi przychodzi do głowy to chęć napicia się z kimś.
@hugendubel, mając 20 lat nadal jestem dzieckiem dla faceta około 50-tki, więc jak najbardziej mógł tak zapytać, gdybym był wystarczająco starszy to domyślam się, że zapytałby po imieniu.
A czemu sam nie poszedł - nie wiem, może był już po kieliszku, może wstyd mu kupić samemu, bo jest świadomy swojego problemu i myśli, że każda osoba w sklepie wie o jego nałogu, a przed sąsiadem jest prościej.
sam nie umie?