#atSt2

Dzisiaj, kiedy odwoziłem moją 8-letnią córkę do szkoły, zatrzymała mnie policja za przekroczenie prędkości. Starałem się przekonać policjanta, że nie zauważyłem znaku 70 km/h.

W tej chwili moja córeczka chcąc mi pomóc odezwała się do policjanta: "Niech się pan nie złości na mojego tatusia. On naprawdę nie widział tego znaku, bo akurat rozmawiał z mamusią przez telefon."

Nie, nie rozmawiałem przez telefon, ale żadne tłumaczenia już nie pomogły i nie uniknąłem mandatu. Może to i lepiej ;)

#kEY7i

Nienawidzę matki mojego narzeczonego.

Mój facet jest najmłodszy z trójki rodzeństwa i jest typowym maminsynkiem. Ma starszego brata i siostrę, jednak teściowa nie interesuje się starszym rodzeństwem tak jak moim narzeczonym. Codziennie do niego wydzwania. Nawet jak pojedzie do niej w odwiedziny i wróci do domu, to też dzwoni.

Kiedy jego rodzice mnie poznali, nie przypadłam im do gustu. Próbowali wielokrotnie nas rozdzielić, ale im się nie udało. Ta franca porównywała mnie do byłych mojego faceta i mówiła, że były lepsze ode mnie. Gdy dowiedzieli się, że jestem w ciąży, nie byli zachwyceni. Miałam to gdzieś. Kiedy urodziłam dziecko, nasz dom musieliśmy wyremontować i poszłam mieszkać do teściów na miesiąc, bo nie miałam innego wyjścia. To była najgorsza decyzja w moim życiu...

Według niej wszystko robiłam źle. Źle przewijałam, ubierałam, myłam. Powiesiłam pranie, ale nie tak idealnie jak ona, i poprawiała. Za każdym razem jak dawała smoczek dziecku oblizywała go (a jednocześnie krzyczała na mnie, jak niedokładnie umyłam butelkę po mleku). Mówiłam, że tak nie wolno, ale ja przecież się nie znam. Pojechałam na szczepienie z nią i gdy pielęgniarki w przychodni to zauważyły, ochrzaniły ją tak, że przez całą drogę do domu się nie odzywała.
W ich domu wyliczali mi wszystko – to ile zjadłam na obiad z ich kupionych produktów, ile czasu oglądam tv czy siedzę w łazience. Zauważyłam, że teść podgląda mnie kiedy biorę prysznic. Stary zwyrol. Czasami płakałam, to mówili, że mam coś z głową. Zauważyłam, że są okropnymi ludźmi. Obgadują innych na potęgę, wyliczają im pieniądze i znają się na wszystkim najlepiej. Dzień bez śmierdzącego piwska to dzień stracony.

Teraz moje dziecko ma 2 lata i nie zamierzam nigdy więcej ich odwiedzić. Mój synek ostatnio był u niej na weekend, a kiedy wrócił przypomniało jej się, że chce mu czapkę zrobić i zaczęła marudzić, że tak ciężko, gdy nie ma jak mu przymierzyć. Jak przyjeżdża z tym zbokiem do nas w odwiedziny, to oczywiście zawsze bez uprzedzenia. Mówię do nich „Inspekcja z (wieś w której mieszkają)”, bo zaczynają wszystko komentować. To mam źle zrobione, czemu tylko jedno danie na obiad, czemu dziecko brudne, dlaczego liście niepograbione itd.

Wiem, że mnie nie lubią. Teściowa czasami patrzy na mnie z wyraźną pogardą. Mój narzeczony się pyta czemu z nią nie chcę gadać, a ja na to, że to nie jest moja matka, żeby się jej z czegokolwiek zwierzać. Dla mnie to obca, fałszywa baba, która nie ma swojego życia. Narzeczony czasami nawet nie zje obiadu po pracy, bo niby nie jest głodny, a tak naprawdę to stołuje się u niej. Wylądowała na kwarantannie, to napisał do niej, czy będzie za syneczkiem swoim tęsknić, a ona na to, że chyba on za obiadkiem. Krew mnie zalała.

Nie rozumiem czemu te wszystkie wstrętne teściowe są takie? Są zazdrosne, że ich synusiowie nie są już mali, mają własne dziewczyny, z którymi uprawiają seks i mają własne życie? Mam ochotę tak jej nagadać, żeby nigdy nie chciała mnie widzieć na oczy, ale nie mogę...

#PpM5L

Największy przypał jaki dane mi było przeżyć, miał miejsce jakieś 13 lat temu. Były to zamierzchłe czasy Internetu na korbkę. Epoka, w której każdy szanujący się dzieciak ssał nielegalne gry, muzykę i filmy za pomocą programów typu Kazaa, czy eMule. Transfer ściągania osiągając szybkość 6 kb/sekundę, zrywał dachówki z domów i porywał bydło z pastwisk.
Byłem wtedy grzecznym licealistą skrycie wzdychającym do powabnej koleżanki z klasy. Wśród znajomych byłem bardzo lubiany, bo posiadałem stałe łącze i dość szybki net. Pewnego dnia, Joasia (obiekt moich westchnień) opowiedziała mi, że jest wielką fanką Harry'ego Pottera i bardzo, ale to bardzo chciałaby, abym ściągnął jej trzy filmy, które zostały nakręcone na podstawie tej serii. Mówisz-masz, bejbe. Uznałem, że to idealny moment na wkradniecie się w łaski tego zwiewnego dziewczęcia.

W domu odpaliłem eMule'a i już po kilku dniach na moim dysku znalazły się trzy filmy o przygodach schizofrenicznego okularnika, co to mu się kwas zawiesił i biedak myśli, że jego gimbaza to tajemnicza szkoła magii. Od razu ściągnąłem też pełen zestaw napisów do każdej produkcji. Nigdy nie byłem fanem Harry'ego, więc tylko sprawdziłem na szybko, czy wszystko ok. z filmami i nagrałem całość na płyty CD.
Wręczyłem krążki Joasi. Dostałem buziaka w policzek i zalotne spojrzenie na odchodne. Czaaad, już jest mojaaa. - pomyślałem rumieniąc się obficie.
Wieczorem "pik-pik" - dostałem smsa. Od Joasi. Czytam: "Dziękuje jeszcze raz za filmy. Mam problem z drugą częścią. Jest fajna, ale napisy nie pasują..."
Ale wtopa. Wygrzebuję więc pliki z otchłani komputera, włączam tę nieszczęsną drugą część i... padam na zawał. Moim oczom pokazuje się napis w stylu "Hairy Pooper and the Chamber of Secrets" ("Włochata Kupsztyl i komnata tajemnic?"). WTF? To chyba jakaś parodia.

No i faktycznie była to parodia. I to jaka - to chamski pornol dedykowany osobom jarającym się fetyszem koprofagii (niebezpiecznego łączenia aktów seksualnych z aktami defekacji). Coś, przy czym "2 girls, 1 cup" było niczym "Muminki" przy "Analnych podróżach Guliwera". Masakra. Jakim cudem nie zorientowałem się, co jest grane jeszcze zanim nagrałem te filmy na płyty? Zanim dotrwałem do pierwszej sceny, zdążyłem jedynie poznać kilku bohaterów. Pamiętam brodatego Hemoroida, profesora Dumblewora i seksowną Herpinę Gangbang. To było straszne i do dziś na same wspomnienie robi mi się słabo.

Natomiast Joasia, jak się okazało, bawiła się znakomicie (w sekrecie wyznała mi, że wytrzymała do drugiej sceny - tej, w której Harry brutalnie "pałuje" swego rudego przyjaciela). Cieszę się, że zamieniła to w żart. Mimo że po tej akcji nie liczyłem na rozwinięcie się uczucia między mną a Joasią, zostaliśmy parą na długie lata.

#KbhDM

Kilka dni temu miałem rozmowę kwalifikacyjną na Skype.

Podczas niej miałem dziwne wrażenie, że rekruter wręcz powstrzymuje się od śmiechu, słuchając tego, co mówię. Dopiero po zakończeniu zorientowałem się, że przez cały czas miałem włączony programik do zmieniania głosu.

Tak, przez całą rozmowę mówiłem głosem jakiegoś elfa...

#7kb7O

Historia sprzed paru lat, która lekko zrujnowała mi życie.

Było to jak miałem 16 lat, wraz z kolegą siedzieliśmy u mnie w domu. Dodam, że byliśmy sami, bo moi rodzice gdzieś wyszli. Siedzimy na kompie i wchodzimy na różne strony i nagle kolega odpalił stronę o treści pornograficznej i  zaczął się "bawić" swoim małym. Ja lekko zdziwiony co kumpel robi, nie zdążyłem się nawet odezwać, a ten powiedział coś w tym rodzaju "Ty tak się nie przyglądaj, tylko zacznij się swoim bawić, bo to normalna sprawa". I w sumie pomyślałem czemu nie, nie robimy nic złego.

I tu pech chciał, że podczas masturbacji moja matka weszła nam do pokoju. Dodam, że mieszkałem wtedy w domu jednorodzinnym, który miał piwnice, parter i pierwsze piętro i nie słyszałem powrotu matki, a chciała mi pokazać co mi kupiła na zakupach. Oczywiście matka od razu zadzwoniła po ojca, a koledze kazała - łagodnie pisząc - uciekać.
Po przyjeździe tata dowiedział się wszystkiego do matki i od razu ruszyli do rodziców kolegi. Potem, jak rodzice wrócili, pogadanka, że homosia nie wychowali i z tamtym kolegą mam kontakt zerwać.

I tu byłoby super, gdyby sprawa się skończyła, ale moja matka musiała iść do szkoły pogadać z wychowawczynią, żeby zrobiła lekcję o homoseksualistach (na godzinie wychowawczej). Prosiłem jej, żeby tego nie robiła, bo gejem nie jestem, tylko bawiłem się swoim penisem, a kolega swoim. Jakoś udało się jej nauczycielkę nakłonić do tego (to jeszcze nie najgorsze, bo nikt by nie rozumiał po co ta lekcja i nikt nie wiedział kto tego chciał, żeby była). Ale mój przestraszony kolega od razu po tej lekcji zaczął opowiadać, że to moja mama chciała tej lekcji i to dlatego, że niby dobierałem się do niego. I tu zaczęło się najgorsze, bo od razu zero kolegów, żarty ze mnie i kpiny.
Jakoś przeżyłem, a na studia wyjechałem do innego dalekiego miasta. Oczywiście kolega zrobił z siebie ofiarę, że to ja go nakłaniałem, żeby się masturbował i jego każdy lubił.
To jeszcze nie koniec, powiem tylko, że teraz mam 35 lat i z matką od tamtego czasu (jak wyjechałem na studia) nie utrzymywałem kontaktu, ale tydzień temu do mnie napisała, że chce się spotkać i pogadać. Ja raczej z tą kobieta nie chcę mieć nic wspólnego, nawet nie rozumie, jaką krzywdę mi wyrządziła.

Dodam tylko, że od 5 lat mam żonę i homoseksualistą nie jestem, ten "kolega" też ma żonę, ale za niego zaświadczyć nie mogę.

#7Afcj

Nie wiem, czy to podchodzi pod przemoc seksualną, ale dość niedawno osoba z mojej rodziny, której bardzo ufałam, dotknęła mnie w to miejsce, w ten sposób. Był to mój kuzyn. Często przed tym robił też nawiązania do porno, ale myślałam, że to normalne, więc nic nie robiłam. Raz, kiedy byliśmy sami, usiadł obok mnie i masując moje udo zaczął gadać o tym, jaka to nie jestem piękna. Cały czas gadał o mnie, a ja przeglądałam memy na instagramie. Miałam w głowie tylko jedno "nie panikuj, masz paranoję, przecież to twój kuzyn, nic ci nie zrobi". Myliłam się. Pierwszy raz dotknął mnie w taki sposób, że myślałam, iż zrobił to przypadkowo, ale po chwili nawet się nie zorientowałam, jego dłoń pojawiła się na moim kroczu. Byłam przerażona. 13- letnia ja, obok mnie starszy, wyższy i cięższy kuzyn. Bałam się cokolwiek powiedzieć, więc nie powiedziałam nic. Tak bardzo żałuję, że nic nie powiedziałam... Potem uświadomiłam sobie, że on zaczyna wstawać i podszedł do mnie tak blisko przodem, że dosłownie widziałam jego krocze naprzeciwko. Zaczął coś mówić, schylając się do mnie, a ja szybko wstawiłam przed jego oczy telefon z jakimś memem. Kiedy to wszystko się kończyło uświadomiłam sobie, co by się stało, gdybym nie przeglądała instagrama.

Ciarki mnie przechodzą. Czuję się obrzydliwe, brudno. Ledwo oddycham, kiedy o tym myślę, a nie mogę tego wyrzucić z pamięci. Tak bardzo mi jest wstyd... Mogłam mu cokolwiek powiedzieć, a ja to próbowałam ignorować. Boję się tego komukolwiek mówić, bo nie chcę, aby moja rodzina się pokłóciła, ale również boję się go znowu spotkać. Najlepsze jest to, że on pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy, jak ja się wtedy czułam. Wiele razy myślałam nad tym w klasie, przez co psułam sobie cały dzień.

#ry02y

Wynajmowałam z bratem podczas studiów kawalerkę. Pewnego dnia, gdy brat miał zajęcia od 9 do 17, naszło mnie na... Cóż, byłam singielką i jedyny ratunek w takich chwilach to mój elektryczny przyjaciel, prezent na osiemnastkę.
Przygotowałam się i czyściutka położyłam się na łóżku. Odpaliłam muzykę i do dzieła. W pewnym momencie słyszę głos brata "No nie dziwię się, że jesteś sama, jak masz takie wymagania"...
Wyobraźcie sobie: leżycie nagie w łóżku z 24-centymetrowym anatomicznym wibratorem, a tu wchodzi wasz brat, bo odwołali mu 3-godzinny wykład...

Do tej pory jak ktoś w domu pyta mnie kiedy znajdę sobie faceta, brat stara się nie parsknąć śmiechem. Ale nikomu nie powiedział czemu.

#LecwJ

Naprawdę zastanawiam się, jak bardzo psychika niektórych ludzi jest skrzywiona.
Mam na myśli mojego sąsiada. Był już kilka razy złapany za jazdę na „podwójnym gazie”. Ostatni jego taki wyczyn przed odsiadką zakończył się zniszczeniem płotu kilka domów ode mnie. To cud, że nikomu nic się nie stało, bo to taki centralny punkt miejscowości, tzn. większy sklep, poczta, bank, szkoła niedaleko.
Facet swoje odsiedział, wyszedł może ze dwa tygodnie temu.
Wczoraj po pijaku wjechał samochodem do rowu, kolejny raz został aresztowany, kolejny raz prowadził po pijaku, pomimo zakazu.

Nie potrafię zrozumieć, że aż tak bardzo można nie uczyć się na własnych błędach...

#w47B6

Od około 4 lat handluję w internecie. Klientów trafiałem różnych... To maruda pyta o najdrobniejsze i nieistotne szczegóły, to inny płacze, że przesyłka za droga i czy nie można wysłać tego jakąś tańszą formą, bo przecież produkt kosztuje 5 zł, to inny chce jeszcze rabat za zakupy na 10 zł i tak dalej... Można wymieniać i wymieniać. Najlepiej w pamięć wbił mi się pewien mężczyzna (niech będzie Jan Kowalski). Wiek? Po głosie ciężko określić.

Dzień jak co dzień, odbieram telefon i już po głosie słyszę, że coś jest nie tak. Zaczęła się litania. Że zamówił towar, że paczki jeszcze nie ma, że potrzebuje to na już. Kilka epitetów z jego strony poleciało, a ja oczywiście chcąc rozwiązać jego problem i zachować pełen profesjonalizm pytam:
- Numer zamówienia pan ma?
- No nie mam.
- Dobrze, to w takim razie poproszę pańskie imię i nazwisko.
- Jan Kowalski.
Wklepuję dane w jeden sklep - nie ma, drugi sklep - nie ma, allegro - nie ma... Więc pytam:
- Gdzie pan złożył zamówienie?
- No tu i tu - podał adres sklepu.
Myślę, to się zgadza, jedziemy dalej.
- Czy dostał pan jakiegoś e-maila od nas?
- Nic nie dostałem.
- Sprawdzał pan w folderze spam?
- Tak, ale nic nie było.
- Dobrze, a płatność jakąś pan dokonał?
- Nie.
Siedzę zdumiony przy tym komputerze i myślę jak zapytać klienta, co jest grane. Może był jakiś błąd serwera albo coś innego i zamówienie nie wpadło. Ostatnia szansa i mówię do niego:
- W takim razie proszę mi powiedzieć, jak dokonał pan zakupu w naszym sklepie?
- No zwyczajnie. Wybrałem produkty, dodałem do koszyka i tak czekam już kilka dni, a wy dalej nie wysyłacie!
- Czyli nie kliknął pan realizuj zamówienie? Nie wypełnił formularza? Nie podał danych teleadresowych?
- No nie, a to trzeba?

Gość zdziwiony był maksymalnie. Mało tego... jak mu wytłumaczyłem, że wróżką nie jestem, nie mam szklanej kuli i nie ma szans, aby wiedzieć gdzie to wysłać itp., to trochę jakby na początku nie zrozumiał :D Musiałem mu podać przykład supermarketu, gdzie po włożeniu produktu do koszyka te produkty nie są jeszcze jego, dopóki za nie nie zapłaci :D
Dodaj anonimowe wyznanie