#ildYr

Wyobraźcie sobie taką sytuację:

Jesienny wieczór, pada deszcz i paskudnie wieje. Jedziesz autem i w szczerym polu zatrzymuje cię kobieta w czerwonym płaszczu. Informuje o wypadku, jaki wydarzył się kilka kilometrów dalej oraz dziecku, które znajduje się w krzakach nieopodal miejsca zdarzenia. Prosi o ostrożną jazdę i poinformowanie służb przybyłych na miejsce o tymże dziecku. Proponujesz podwiezienie, ale kobieta odmawia.

Jedziesz dalej i rzeczywiście widzisz takie zdarzenie. Czynności porządkowe dobiegają już jednak końca. Zwracasz uwagę służb na zarośla znajdujące się w pewnej odległości od miejsca zdarzenia. Policjanci odnajdują w nich żywe, ale nieprzytomne dziecko, które prawdopodobnie siłą uderzenia zostało wyrzucone z rozbitego pojazdu. Zapytany skąd wiedziałeś o dziecku, mówisz, że od kobiety spotkanej kilka kilometrów wcześniej. Odjeżdżasz w dalszą drogę, gdy nagle kątem oka dostrzegasz czerwony płaszcz wystający z czarnego worka na zwłoki. Podobno zginęła na miejscu...

#VCe2C

Już sama nie wiem, czy to ja jestem nienormalna? Właśnie zerwałam kontakt z ojcem, który molestował mnie w dzieciństwie. Powiedziałam o wszystkim mamie, myślałam, że się z nim rozwiedzie - no bo jak dalej żyć z takim człowiekiem? A ona go broni - że pił, że żałuje i ble, ble... Chcę powiedzieć o tym swojemu bratu, bo niestety urodziła mu się córka, ale mama prosi, żeby mu nie mówić. Bo przecież na pewno TO się nie powtórzy... Bo ojciec naprawdę się zmienił i jest takim dobrym człowiekiem...


Czy Wy także wybralibyście współmałżonka pedofila?

#eZeqW

Zdaję sobie sprawę z beznadziejności swojej sytuacji. Być może nazwiecie mnie niedojrzałym chłopcem, ale jestem gotowy na krytykę.
Decyzja o posiadaniu dziecka nie była spontaniczna - długo dyskutowaliśmy z żoną na ten temat, doszliśmy do wniosku, że obydwoje tego chcemy.

Udało się, żona zaszła w ciążę. Rozumiałem jej zachcianki i niezdrowe odżywianie. W ciąży przytyła 20 kg. Kochałem ją jednak i wspierałem, mimo że zamiast tak jak wcześniej jeść zdrowo - dużo warzyw i owoców - ona wolała wpychać w siebie słodycze. Nie chciałem uczestniczyć przy porodzie. Ona jednak się uparła, że skoro byłem przy poczęciu, muszę być przy porodzie. Jestem wrażliwy, te widoki okropnie mną wstrząsnęły, jednak wiem, że poród to nie bajka i rozumiałem ją i współczułem. Byłem z niej dumny i nadal ją kocham. Ona jednak w pewnym momencie totalnie przestała mnie zauważać. Liczyło się już tylko dziecko, tłumaczyłem sobie, że to przejściowe, przecież córka była mała i potrzebowała uwagi.

Minęło już parę lat od porodu. W domu pomagam jak mogę, sprzątam gotuje, przewijam. Nie mam jednak totalnie ochoty na seks z nią, jednak ukrywam to. Żona totalnie się zaniedbała, z pięknej kobiety stała się rozczochraną, wiecznie nieumytą dziewczyną w dresie. Staram się jak mogę. Zatrudniłem nianię, mama dużo nam pomaga, chciałem wysłać żonę do fryzjera czy kosmetyczki. Ona jednak nie chce dbać o siebie, stała się już tylko i wyłącznie matką. Z inteligentnej, oczytanej kobiety nie zostało nic. Jedynym tematem do rozmów jest dziecko. Dużo razy próbowałem jakoś jej dać to do zrozumienia, porozmawiać. Nadal ją kocham, ale ta sytuacja mnie wykańcza.

Panowie lub panie, czy mieliście podobną sytuację?
Czy macie na to jakieś rady?

#YogFx

Byłam ostatnio z mamą w supermarkecie. Zakupy kasował nam jakiś młody chłopak, miał może z 19 lat.
Właśnie brał się za kasowanie warzyw. Pierwsza była pietruszka, chłopak zaczął gorączkowo przeglądać swój "zbiór kodów" i po chwili z zażenowaniem na twarzy zapytał moją mamę co to jest.
Musiałam wyjść ze sklepu, bo nie potrafiłam przestać się śmiać.

#5p3Yz

Zwykły dzień, wychodzę z domu z zamiarem pójścia do piekarni. Kilka kroków i już widzę niewielki sklepik, a przed nim ona.
Zgarbiona staruszka, która od razu mnie zaczepia i prosi o pieniądze. Mam swoją zasadę, że groszem nie rzucam, więc z moich ust wyszło tylko krótkie kłamstwo, że nie mam przy sobie gotówki.
Kobitka lekko posmutniała, ale jednak się nie poddała i poprosiła, by kupić jej chociaż chleb.
Od razu budzi się ciepełko na serduszku, chęć pomocy, może i bidny student, ale bądźmy szczerzy, trzy złote różnicy nie zrobi.
Wchodzimy do środka i tu się zaczyna puenta całej historii.

Proszę kasjerkę o rogala dla siebie i chleb dla pani, zwykły, biały. Kasjerka już po niego sięga, ale babuszka nagle zaczyna wybrzydzać. "A ten z czym, a tamten, ten też ładnie wygląda" mówi wskazując coraz to droższe okazy. Widzę minę kasjerki, która chyba widzi co się dzieje i co rusz przewraca oczami.
Nagle staruszka znajduje chleb życia, jakiś ekologiczny, bezglutenowy kloc, w takiej cenie, że trudno było uwierzyć, że trzeba na tym coś położyć, by to zjeść.
Jednak postanawiam się wtrącić, mówię do babuszki, że nie stać mnie na chleb z górnej półki, ale mogę wziąć dla niej ten zwykły, biały.

Ta spojrzała na mnie spode łba, mruknęła pod nosem "niewychowana gówniarzeria" i wyszła, bez jakiegokolwiek chleba. Widać aż tak głodna nie była.
I bądź tu dobrym człowiekiem.

#QWISI

Za każdym razem, kiedy chcę poprosić rodziców o pieniądze, czy to na ubrania, czy na inne rzeczy, mam cholerne wyrzuty sumienia i potrafię kilka dni robić „podchody” (czyt. wchodzę do salonu, otwieram buzię, ale nic nie mówię i wracam do pokoju albo uciekam do kuchni). I to nie kwestia tego, że klepiemy biedę, bo powodzi się nam całkiem nieźle. Po prostu wiem, jak dużo dla mnie zrobili i wstyd mi, że proszę ich o jeszcze.

#IZ0mc

Ta historia miała miejsce kilkanaście lat temu, kiedy to byłam jeszcze głupią, zbuntowaną nastolatką. Jak to bywa w takich przypadkach, moim sensem życia szybko stały się suto zakrapiane imprezy ze znajomymi, a także różne nie do końca zdrowe używki, w tym papierosy, o których to wyznanie będzie.

Akcja właściwa miała miejsce w pewno mroźne, zimowe popołudnie, kiedy to po wyjściu z domu, nim rodzice wrócą z pracy, czekałam na pociąg, który z mojej mieścinki zabierze mnie na upragnione balety. W oczekiwaniu na środek transportu postanowiłam umilić sobie czas fajeczką. Ale jak to bywa w takich sytuacjach, zapalniczka postanowiła wyzionąć ducha, nie dając nawet iskry. Zła na siebie i cały świat rozejrzałam się po peronie w poszukiwaniu osoby, która mogłaby poratować mnie ogniem. Raczej nadzieje nie były zbyt duże, bo spotkanie kogoś na tej stacji o tej godzinie graniczyło z cudem, ale jednak. Na drugim końcu stał jakiś mężczyzna. Stwierdzając, że nie mam za wiele do stracenia, podreptałam w jego stronę. Trochę zdziwiło mnie jego zachowanie, bo na moje pytanie o ogień, z uśmiechem białych zębów i błyskiem w czarnych jak węgiel oczach odpowiedział: „Ależ oczywiście, proszę bardzo!”. Zupełnie jakby gówniara pytająca go o ogień na tym zimnym i brudnym peronie była najmilszą rzeczą, jaka mu się dzisiaj przytrafiła. Musiał zauważyć dziwny wyraz mojej twarzy, bo odpowiedział na niezadane pytanie. „Pewnie dziwi cię, dlaczego się tak ucieszyłem, prawda? Widzisz, świadomość tego, że mogę przyczynić się do twojej przedwczesnej śmierci, prawdopodobnie w mękach, wpędza mnie w doskonały nastrój” – po czym zaśmiał się krótko, ale mnie jakoś nie było do śmiechu. Uciekłam z tego dworca prosto do domu i zamknęłam się we własnych czterech ścianach.

Pewnie dla większości z Was to jest okrutny banał i tak dalej, ale zawsze byłam wrażliwa i uczuciowa, na tyle, że przez tę jedną sytuację zmieniłam swoje dotychczasowe zwyczaje o 180 stopni. Oficjalna wersja dla rodziców brzmiała, że po prostu zrozumiałam swoje błędy, ale prawda wyglądała inaczej. Jeszcze długo po tym wydarzeniu miałam koszmary, w których widziałam uśmiech białych zębów, błysk w zimnych, czarnych oczach, a w głowie dźwięczały mi jego słowa i pusty śmiech.
Od tamtego zdarzenia ilekroć ktoś mi proponował papierosy, zawsze przed oczami stawała mi jego twarz i przypominały się jego słowa. Palenie rzuciłam natychmiastowo.

#ulubv

Kiedy byłam małym dzieckiem, rodzice ciągle się kłócili. Ojciec znikał na parę dni lub nawet tygodni. Mama mówiła o służbowych wyjazdach, ale teraz już wiem, że wyprowadzał się do matki. Babka od strony ojca nie szczędziła mi krytyki, a sami moi rodziciele nigdy nie odmawiali mi „klapsów” wieszakiem na ubrania ani dawania do zrozumienia, jak bardzo przeszkadzam. Ojciec zamykał mnie za byle przewinienie w ciemnej łazience. Panicznie bałam się ciemności. Miałam cztery lata. Miałam świadomość, że jestem złym człowiekiem, bo przecież takie rzeczy nie dzieją się bez powodu. Wymyśliłam sobie wtedy istotę wyższą, do której zanosiłam błagania o to, żebym była dobra lub żeby potwory nie dorwały mnie w ciemniej łazience. Nie wiedziałam, kim jest Bóg, wymyśliłam Go. Miał pewnie inną nazwę, ale pomagało mi to w ciężkich chwilach.

#Dr8og

Siedziałam z tatą w salonie i oglądaliśmy jakiś film. Jak zwykle wieczorem jadłam pełno rzeczy — chipsy, żelki, kanapkę itd. Wywiązał się między nami taki dialog:
– Nie jedz tyle, bo będziesz gruba!
– Trudno, kocha się za charakter.
– Ha, ha, to ty nie masz szans.

Dzięki, tato.

#F198r

Kilkanaście lat temu robiliśmy gruntowny remont w domu. Mój wujek zaoferował się, że chętnie pomoże, bo umie kłaść panele, malować i kilka innych rzeczy. Tata stwierdził, że zamiast zatrudniać obcego pracownika, lepiej zatrudnić wujka, skoro się na tym zna.
 
Rodzice jeździli wtedy do pracy, a ja chodziłam do szkoły, tak że wujek w czasie gdy nas nie było, majstrował sobie coś w naszym domu. Co tydzień ojciec mu płacił za wykonaną pracę (nawet więcej niż standardowemu pracownikowi), oprócz tego wuj zawsze zostawał na obiedzie, mógł śmiało zrobić sobie kawę czy zjeść ciasteczka, kiedy naszła go ochota. I wiecie co? Pewnego dnia wróciłam wcześniej ze szkoły i zastałam wujka grzebiącego moim rodzicom w szufladach. Na pytanie co robi, odparł, że musi zabezpieczyć wszystkie szafki przed kurzem. No spoko.
Wieczorem przerażeni rodzice wpadli do mnie do pokoju, pytając, czy wzięłam pieniądze odłożone na nowy piec gazowy... Chyba domyślacie się, gdzie te pieniądze leżały?
Wujek nie otrzymał już więcej żadnej „wypłaty”, upierał się, że pieniędzy nie wziął, ale nigdy więcej nie przekroczył progu naszego domu...

Tydzień później usłyszałam plotki, że mój tata nie płaci swoim pracownikom i wyrzuca ich z dnia na dzień z pracy.
Z rodziną najlepiej na zdjęciach...
Dodaj anonimowe wyznanie