Mój ojciec zawsze lubił wypić, a po alkoholu mu odbijało i stawał się bardzo agresywny. Potrafił przez parę godzin krzyczeć na nas bez powodu, a przemoc psychiczna (wobec nas i mamy) i fizyczna (wobec mamy, którą lubił kopać, szturchać, popychać itp.) była wtedy dla niego zabawą. Często stawał zadowolony i mówił, że jeśli coś nam nie odpowiada, to możemy wypierd**** z jego domu. Kiedyś, kiedy byłam mała, postawił przede mną kartkę i długopis i kazał napisać, o czym marzę. Powiedział wtedy: „No napisz, że chcesz, żebym przestał pić, ha, ha, ha”... Uznał to za bardzo zabawne.
Kiedyś, po kolejnej z awantur, mama znów wezwała policję. Siedzieliśmy z rodzeństwem w pokoju, cali zapłakani, nie mogąc już wytrzymać ze strachu i nerwów.
Rozmawialiśmy szeptem, a w pewnym momencie brat albo siostra powiedzieli coś śmiesznego, zapewne żeby dodać nam otuchy. Zaczęliśmy się wszyscy śmiać. Trochę nerwowo i niepewnie, ze łzami w oczach.
W tym momencie do pokoju wszedł policjant, który powiedział: „A wam co tak wesoło, może niepotrzebnie matka nas wzywała”...
Wtedy wszyscy zaczęliśmy znowu płakać... Dzięki, policjancie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ale kutas. Dokumentuj wszystko i usadzcie dziada