#h7VAo

Po 10 latach związku rozstałam się z chłopakiem, ponieważ dowiedziałam się o jego zdradzie. Moi rodzice tak go uwielbiali, że ciągle oskarżali mnie, że nasze rozstanie to pewnie moja wina. W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam im prawdę.

Stwierdzili, że to moja wina, bo widocznie nie zadowalałam go wystarczająco.

#SY5gj

Jako dziecko byłam lunatyczką.
Którejś nocy śniło mi się, że skaczę przez balkon (mieszkam na parterze, więc luzik). Dokładnie pamiętam jak skaczę, przechodzę przez ogrodzenie i udaję się do sąsiadów mieszkających obok (osiedle domków jednorodzinnych). I tu film, a raczej sen się urwał, ocknęłam się, jak dobijałam się do ich drzwi. Autentycznie obudziłam się w pidżamie, boso, przed drzwiami sąsiadów. Zdezorientowana i przestraszona uciekłam do domu. Weszłam przez balkon i próbowałam zasnąć.
Następnego dnia poszłam do sąsiadki (dziewczyna w moim wieku) i opowiedziałam jej całą akcję. Naszej rozmowie przysłuchiwała się jej mama, która w pewnym momencie zrobiła się cała blada. Powiedziała, że obudziła się wczoraj w nocy, bo ktoś się strasznie dobijał do drzwi...
Swoją drogą ciekawe, co takiego mnie przywołało do tego domu...

#FJYju

Dwa dni temu dowiedziałam się, że facet, którego kocham całym sercem od 1,5 roku, zdradza mnie... Zaczęło się to rok temu, w sierpniu. Poznał ją przez przypadek, dzięki dziewczynie swojego przyjaciela. Jak tylko dowiedziałam się, że się znają (zauważyłam to w październiku), on mydlił mi oczy. Mówił mi, że to tylko koleżanka itp., ale ja czułam, że coś jest nie tak. O zdradzie dowiedziałam się od dziewczyny, która ich poznała. Też przez zupełny przypadek, ponieważ wysłałam snapa, cała w skowronkach, że za tydzień wraca mój ukochany i ona to zobaczyła. Jak się później okazało, M. robił ze mnie psychopatkę, mówił znajomym, że wymyśliłam sobie ten związek. A jak dodałam nasze zdjęcie, to powiedział im, że był pijany i zrobiłam to specjalnie.
Spotkałam się z tą dziewczyną. Opowiedziała mi o wszystkim. Od stycznia wyznawał jej miłość. Gdy dała mi do przeczytania ich rozmowy, czułam się, jakbym czytała nasze. Mówił do nas w identyczny sposób. Okłamywał wszystkich: mnie, ją, moich przyjaciół i pewnie swoich. Poświęciłam mu naprawdę wszystko.

W całej tej sytuacji cieszy mnie jedynie fakt, że ta laska od początku miała go w głębokim poważaniu i się nim bawiła. Mam nadzieję, że będzie cierpiał.

#ZxDSc

Na studiach mieszkałem w akademiku. Pewnego dnia siedziałem sobie z koleżankami w pokoju i oglądaliśmy „Ring”. Dla tych, co nie oglądali wyjaśniam, że horror ten kręcił się wokół pewnej kasety z filmem. Każdy po jego obejrzeniu odbierał głuchy telefon i jeżeli nie pokazał tego filmu w ciągu tygodnia komuś innemu, to przychodziła po niego dziewczynka w długiej białej koszuli i z długimi czarnymi włosami. No więc siedzimy sobie w pokoju i oglądamy ten film. Film się skończył, lecą napisy końcowe. W tym momencie zadzwonił telefon stojący na oknie (w każdym pokoju był jeden, można było z nich dzwonić w obrębie uczelni). Podnoszę słuchawkę, a tam cisza. Mówię parę razy „halo”, ale nikt nie odpowiada, po paru chwilach połączenie się kończy. Za chwilę zadzwonił jeszcze raz, tym razem dzwonił kolega z jakąś sprawą, ale jak zapytałem, czy to był on przed chwilą, to zaprzeczył.

Do dzisiaj nie wiem, kto dzwonił za pierwszym razem. I choć to był tylko film i wiem, że to głupie, to jednak dla pewności film pokazałem znajomym... Nadal żyją, więc pewnie też pokazali film innym znajomym ;)

#lGCqg

Dostałam dzisiaj miesiączki (spokojnie, nie pierwsza) i do tego jestem chora. Katar, kaszel i te sprawy.
Chciałam iść się wykąpać. Rozebrałam się, ale stwierdziłam, że muszę wyczyścić nos. Nie dość, że chciało mi się sikać, to kichnęłam i uryna wyleciała ze mnie razem z krwią i cała łazienka jest uje*bana.

#KX7Be

Któregoś dnia trafiłam na SOR. Znając skłonność personelu medycznego do robienia przykrych uwag na każdy temat, resztkę sił zużyłam przed wyjściem na umycie się i przebranie w coś czystego.

Zdecydowano, że zostaję w szpitalu. Zakładająca mi cewnik pielęgniarka pobiegła po koleżankę, bo mocz nie chciał spływać... Potem po kolejną... Jak już pięć osób gapiło się w moje krocze, w końcu któraś wpadła na jakiś genialny pomysł i zadziałało. Później przepraszała mnie, że zrobiła takie zbiegowisko, ale nie mogła się uporać. No cóż, rozumiem, chociaż faktycznie było to dość krępujące.

Byłam na tyle słaba, że nie byłam w stanie nic wokół siebie zrobić, więc skoro świt zjawiła się inna z tych pięciu pielęgniarek, które debatowały dzień wcześniej nad cewnikiem, żeby mnie umyć. Podniosła mi górę pidżamy, przetarła skórę, a potem z obrzydzeniem powiedziała: „Ściągaj spodnie, muszę ci cipę powycierać, bo ty się w ogóle nie myjesz i masz wary posklejane”.

Gdybym chociaż miała siłę zaprotestować...

#CaVXd

Przypomniała mi się ostatnio sytuacja z dzieciństwa z kolonii.
Miałam pokój z siostrą i jej koleżanką. One się przebierały, były prawie bez ubrań, a ja sobie leżałam na łóżku, przeglądając jakieś gazety.
Nagle ktoś zapukał do drzwi, a ja odruchowo krzyknęłam „Proszę!”.
Nasz wychowawca wszedł nam do pokoju, gdy półnagie dziewczyny się przebierały.
One w krzyk, a ja zdążyłam powiedzieć tylko „Ee, jednak nie”. :)
Dodaj anonimowe wyznanie