#Okc6D
Wykonuję pracę u klientów – pranie tapicerki meblowej, samochodowej itd. Dostałem zlecenie od pewnej firmy – wyprać wszystkie krzesła w pewnej firmie. 500 sztuk. Ustalona cena, ustalony termin. Zaczynam pracę. Pracuję już ileś godzin. Zgłodniałem. Zamówiłem fast food. Zobaczyłem shake'a w promocji. Biorę! Zjadłem całe jedzenie, wypiłem shake'a. Po ok. 40 min czuję ból w brzuchu i wiem, że muszę do kibla. Jako że robiłem zlecenie w garażu firmy, a nie było tam toalety, dzwonię do szefa, który zlecił robotę. Niestety nikogo nie ma w firmie, a sprzątaczkom nie wolno wpuścić mnie na salę. Ból był nie do zniesienia. Poszedłem do pomieszczenia ze śmietnikami. Sto razy sprawdziłem, czy nikogo nie ma. Wziąłem worek na śmieci, położyłem na ziemi i zacząłem srać. Wyszło ze mnie chyba wszystko z tygodnia. Totalnie na rzadko... Ale to po prostu było apogeum. Kiedy myślałem, że to już koniec, poszła kolejna seria.
I w tym momencie sprzątaczka otworzyła drzwi od śmietnika... Zobaczyła mnie bez spodni, srającego do worka na śmieci. Nie wiem, kto był bardziej zażenowany – ja czy ona.
Zlecenie zrobione, faktura opłacona. Sprzątaczki nigdy więcej nie widziałem.
A pytałeś je, czy nie dadzą skorzystać z kibla?
Ona powinna być zażenowana po tym, jak odmówiła Ci możliwości skorzystania z kibla.
To nie jest normalne , ze nie masz mozliwosci skorzystania z toalety w trakcie pracy. Nie wiem, czy to w ogole legalne
No raczej nie jest to legalne.