#U3Ukx
Gdy jestem sam, to nie muszę udawać, mogę być całkowicie sobą. Jest mi wtedy wszystko jedno, co się stanie. Gdy mam partnerkę i jestem w związku, to cały czas boję się, co ona o mnie pomyśli, gdy coś robię. Jestem ogólnie zestresowany i wpływa to na moje decyzje, a ostatecznie na samopoczucie.
Myśl o tym, że miałbym się przy niej przyznać do słabości, tworzy we mnie obawę, że pomyśli, że jestem gorszym mężczyzną i mnie kiedyś zostawi. Nie mogę się przez to cieszyć życiem. Tak samo gorzej to wpływa na nasz związek – bo nie jestem już tym super wyluzowanym gościem, co na początku związku.
Chciałbym być w pełni sobą, ale to nie jest proste.
to jest proste
Bądź po prostu sobą - udając tylko się męczysz i w ostateczności i tak to się rozpada.
Będąc sobą i grając w otwarte karty nie będziesz się męczyć, a może okaże się że zostaniesz zaakceptowany, a jeżeli nie to tylko przyśpieszysz to co i tak by nastąpiło
Shido
Gość ma chyba bardzo niską ocenę. Sam od początku udaje i tworzy kreację osoby, którą nie jest.
Każdy jest jakiś i jeżeli wzbudził czyjąś sympatię, to sobą, a nie tego kogo potem zgrywa.
Sam tworzy swój problem.
Myślę, że powinieneś sobie uświadomić, że masz kompleksy, ktoś ci wmówił, że „słabości” sprawiają, że jesteś gorszy. Każdy ma ,,słabości” to normalne, ludzie w długich związkach powinni się akceptować. Jeśli twoje słabości nie są destrukcyjne np. alkoholizm to jest ok. Najważniejsze to ze sobą rozmawiać.
Ja jestem sama wiele lat i ani mi sie widzi to zmieniac. Nie daj sobie wmowic ze wszyscy mamy to samo robic, wsluchaj sie w siebie I idz za powolaniem. Jestesmy wolni, wszyscy:)
Tez tak sobie mówiłem, gdy byłem sam. Ale wraz ze związkiem moja perspektywa się zmienia, mam już inne myśli w głowie - i nie jest łatwo się ich pozbyć :)
Człowieku, ta kobieta już Cię zdradziła. Ty jej wybaczyłeś. Nie możesz być w jej oczach już żałośniejszy i słabszy, więc jakich byś słabości nie miał, nic nie tracisz, gdy będziesz o nich mówił.
Twój "związek" jest gówno wart, nie masz żadnego kręgosłupa ani szacunku do siebie i dopóki ich sobie nie wyrobisz, to niestety Twoje szanse na zdrową i trwałą relację są żadne.
Najpierw budujesz udaną relację z samym sobą, później, EWENTUALNIE, MOŻE, uda Ci się zbudować ją z drugim człowiekiem. Jak już Twoja obecna relacja się rozleci, to popracuj nad swoją samooceną zamiast szukać kolejnej dziewczyny. Nie wchodź znów w tryb, jak mówisz, "wszystko jedno", tylko wejdź w tryb "co poszło nie tak, co mogę zrobić, by się to nie powtórzyło i jak mogę być lepszy?".
I weź się w końcu za siebie.
Powodzenia.