Dwa dni temu dowiedziałam się, że facet, którego kocham całym sercem od 1,5 roku, zdradza mnie... Zaczęło się to rok temu, w sierpniu. Poznał ją przez przypadek, dzięki dziewczynie swojego przyjaciela. Jak tylko dowiedziałam się, że się znają (zauważyłam to w październiku), on mydlił mi oczy. Mówił mi, że to tylko koleżanka itp., ale ja czułam, że coś jest nie tak. O zdradzie dowiedziałam się od dziewczyny, która ich poznała. Też przez zupełny przypadek, ponieważ wysłałam snapa, cała w skowronkach, że za tydzień wraca mój ukochany i ona to zobaczyła. Jak się później okazało, M. robił ze mnie psychopatkę, mówił znajomym, że wymyśliłam sobie ten związek. A jak dodałam nasze zdjęcie, to powiedział im, że był pijany i zrobiłam to specjalnie.
Spotkałam się z tą dziewczyną. Opowiedziała mi o wszystkim. Od stycznia wyznawał jej miłość. Gdy dała mi do przeczytania ich rozmowy, czułam się, jakbym czytała nasze. Mówił do nas w identyczny sposób. Okłamywał wszystkich: mnie, ją, moich przyjaciół i pewnie swoich. Poświęciłam mu naprawdę wszystko.
W całej tej sytuacji cieszy mnie jedynie fakt, że ta laska od początku miała go w głębokim poważaniu i się nim bawiła. Mam nadzieję, że będzie cierpiał.
Dodaj anonimowe wyznanie
Miałam podobnie, tylko ja poznałam moją koleżankę ze "swoim". Też byłam sprowadzana do psychopatki, która się nie potrafi odczepić, ja z kolei rzadziej chodziłam w rejony gdzie koleżanka pracuje, bo typ dostawał ataków zazdrości i posądzał o miętę do randomowych typów tam pracujących 🧐
tyle dobrze, ze kopnelas go w dupe zamiast probowac to ratowac
dobrze idiocie, tez mam nadzieje, ze pocierpi
a ty sie trzymaj i zycze ci spotkania takiego, dl aktorego bedziesz najwazniejsza :)
Nieźle trzeba mieć zryty łeb, żeby tak kręcić dwiema kobietami.
Sam się zastanawiam, bo z jednej strony, to nieźle trzeba kombinować, żeby tak dwie osoby w ch**a robić i że w ogóle mu się chce zasługuje na podziw nad zdolnościami logistycznymi, ale z drugiej strony to podła menda...
Miałam takiego typka w szkole średniej. Miał dziewczynę, ale chętnie spotykał się z innymi i na pytania o tamtą odpowiadał, że wcale nie są razem, tylko ona się tak przyczepiła do niego i wymyśliła, że są parą
I m.in. dlatego nie należy poświęcać wszystkiego. A ogólnie to to wyznanie wygląda tak, że mam ochotę zapytać czy on wiedział, że wy byliście w związku. Bo może dla niego to była luźna relacja, a deklaracje miłości to jak zamawianie kawy. Wtedy jakby całość sytuacji się nieco rozjaśnia bo mieliście inne postrzeganie zażyłości waszej relacji.
Nie masz pojęcia jak przykro mi się zrobiło po przeczytaniu tego..
Co z tymi ludźmi jest ku**a nie tak? To ja marzę o kobiecie, która mnie pokocha całym sercem i będzie zawsze wierna a taki k*tas wszystko ma i odwala coś a później normalni ludzie trafiają na tych zranionych przez takiego k*tasa albo k*tasiarę.. jak żyć..