#OlMr4

Mam niepełnosprawną siostrę, która jest najukochańszą siostrą na świecie. Broniłam jej od dziecka i niektórych akcji z dzieciństwa nie zapomnę.

Byłam z siostrą na basenie i gdy miałyśmy wchodzić do wody, jakiś chłopak krzyknął ''wieloryb atakuje''. Na początku to zignorowałam i pływałam sobie dalej, dopóki on i jego koledzy nie podpłynęli do mojej siostry i zaczęli ją chamsko przezywać i ochlapywać wodą oraz pluć. We mnie obudził się mały demon i podpłynęłam do nich, bijąc jednego w nos. Ja, mała dziewczynka, okładałam starszego od siebie chłopaka.
 
Skończyło się tym, że chyba podbiłam mu oko. Rodzice chłopca mieli do mnie pretensje, ale jak usłyszeli o mojej siostrze, to dali mu karę na komputer.

Nie pozwolę traktować źle mojej siostry.

#sNGhl

Najgorsze rozczarowanie z dzieciństwa?
Miałam około sześciu lat i siedząc w piaskownicy zauważyłam tatę, który niósł karton. Uradowana, że w końcu wysłuchał moich próśb i kupił mi dmuchany basen do ogrodu, pobiegłam do domu by podziękować i uściskać.
Wtedy dowiedziałam się, że ktoś przejechał mi kota, a tata poszedł go zakopać.

#vZEbZ

Jak byłam mała, mój starszy brat powiedział mi, że pokazanie środkowego palca znaczy „dziękuję” w języku migowym. Kiedy przyjechała do nas ciocia i dała mi pieniądze „na coś dobrego”, ja jej pokazałam faka. Ciocia była w szoku, jak w wszyscy zresztą, ale podeszli do tego spokojnie i spytali mnie, skąd znam ten gest i czy wiem, co znaczy.
Skończyło się tak, że ja problemów nie miałam, ale brat dostał po tyłku za głupie pomysły :)

#SppzR

Jest mi strasznie głupio z tego powodu, że mój brak biegłości w języku angielskim ogranicza mnie, choć mam już 21 lat. Jestem pewien, że mój poziom umiejętności ledwie osiąga A1. Zawstydza mnie to, a zarazem zazdroszczę tym, którzy włada nim płynnie. Często zastanawiam się, czy w ogóle mogę jeszcze nauczyć się go dobrze i jak wiele czasu by mi to zajęło.

Przeszedłem przez egzamin maturalny, ale to raczej szczęśliwy traf. Moja zrozumiałość jest niewielka i zmagam się z tym, jak prawidłowo podejść do nauki, aby nie czuć wstydu. Negatywnie wpływa to na moje poczucie wartości i marzę, aby opanować język angielski do perfekcji, zamiast czuć się jak analfabeta.

Moja niemoc językowa mocno mnie ogranicza - nie jestem pewny, czy mogę swobodnie podróżować, bojąc się, że nie będę w stanie się porozumieć. Gdy ktoś zwraca się do mnie w obcym języku, czuję zażenowanie, że nie jestem w stanie pomóc. Język angielski wydaje mi się pełen tajemnic i mam do niego wielką blokadę.

#RWP1g

W Toruniu chyba już w środku zimy zaczął się sezon turystyczny, bo w weekendy zaraz za oknem mojej pracy rozstawiał się uliczny śpiewak, który śpiewał piosenkę "Hallelujah", potem inną, potem znowu "Hallelujah", potem inną i znów "Hallelujah" i tak w kółko od rana do nocy przez cały weekend, a ja pracuję właśnie w weekendy i rzygam już tą piosenką nawet przez zamknięte okna!

Najlepiej wtedy po pracy wrócić do domu... Szkoda, że mieszkam dokładnie po drugiej stronie ulicy.

#f43js

Byłam raz na obozie i razem z taką większą grupą stworzyliśmy taką fajną „ekipę”. Prawie cały czas spędzaliśmy wszyscy razem i nigdy nie było między nami żadnych spin. W naszej ekipie były dwie przyjaciółki, które znały się już jakiś czas wcześniej. Po pewnym czasie mocno się pokłóciły, i to tak naprawdę. Jako iż miałam dobry kontakt z obiema „stronami”, to posłuchałam obu wersji wydarzeń i zajęłam stanowisko po jednej z nich. Ogółem wydarzyło się to podczas czasu wolnego, więc nasza ekipa siedziała w innym pokoju niż my i zbytnio nie ogarnęła, że była jakaś drama. Siedziałam więc z tą dziewczyną sam na sam w pokoju i ją pocieszałam. Nie do końca zarejestrowałam jak, ale przeszłyśmy do tematu mojego życia i mojej historii. Tak więc zaczęłam opowiadać jej o moich toksycznych „przyjaciółkach”, podczas czego popłynęło mi trochę łez. W pewnym momencie dziewczyna oznajmiła, że musi iść po coś i zaraz wróci. Zostałam zapłakana w pokoju i czekałam na nią 5, 10, 15 minut. Po około 20 minutach wyszłam sprawdzić, czy nic jej się nie stało i po drodze weszłam do pokoju reszty. Zobaczyłam ją tam, roześmianą i wesołą. Nigdy nie wyjaśniła mi co się stało, a nawet zaczęła być dla mnie nieprzyjemna.

#jbq22

Gdy miałam jakieś 5-6 lat i chodziłam do kościoła z rodzicami, pod koniec mszy zawsze słyszałam, jak ksiądz mówi: „Idźcie w pokoju Chrystusa”, a wierni odpowiadają: „Bogu niech będą dzięki”. Myślałam, że są znudzeni mszą tak jak ja i że myślą sobie „Bogu niech będą dzięki, że to już koniec tej nudnej mszy”.
Dodaj anonimowe wyznanie