Niedawno dołączyłem do klubu średniego wieku. Cieszę się dobrym zdrowiem, uprawiam różne sporty, jestem zadbany i wiele też potrafię zrobić. Jednak z każdym kolejnym rokiem jest mi coraz trudniej zaakceptować to, że coraz mniej mogę liczyć na dotyk drugiej osoby. Czuję się przez to samotny, będąc w związku. Niestety rozmowy nic nie przynoszą, a mi już brakuje sił na kolejne próby inicjacji i słuchanie odmowy.
Mam przez to stany depresyjne, które napędzają spiralę, gdzie czuję się jak ktoś gorszy i przez to czasami brakuje mi chęci do życia.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie piszesz czym druga strona motywuje te odmowy. Jeśli stoi za tym jakiś problem natury psychicznej czy fizycznej, to być może udałoby się ten problem zażegnać. Może potrzeba jakiejś interwencji medycznej czy psychologicznej. W końcu na świecie istnieją chociażby seksuolodzy. Może ta druga osoba potrzebuje wsparcia w podjęciu decyzji o leczeniu czy terapii, może potrzeba, żebyście przeszli przez to wspólnie.
Jeśli czujesz, że ta relacja jest dla Ciebie ważna, to może warto spróbować ją ratować. A przynajmniej zanim podejmiesz decyzję o jej zakończeniu.
Zidentyfikowałeś już problem, ale zamiast poszukać rozwiązania, to jakby przyjąłeś go w formie stanu rzeczy, którego nie możesz zmienić.
Dobra wiadomość jest taka, że... możesz! Szaleństwo, wiem! Możesz zakończyć relację, w której czujesz się jak nic nie warte gówno i dać sobie szansę na relację z kimś, dla kogo będziesz atrakcyjny i kto będzie zwracał uwagę na Twoje potrzeby!
Musisz tylko i jedynie...
<werble>
RUSZYĆ DUPĘ!
Powodzenia.
Przecież całe wyznanie jest o tym, że od lat coś usiłuje z tym zrobić i nie przynosi to rezultatu:D
A czy mówisz swojej drugiej połowie że jest dla Ciebie atrakcyjna? Że pięknie wygląda? Czy rozmowy skupiają się na wyrzutach że nie ma ochoty na seks? Trochę dziwnie to wyznanie brzmi, jakbyś był w 100% skupiony tylko na sobie ale to może być po prostu moje wrażenie po przeczytaniu.
Bo dba o siebie? To równie dobrze może być wyraz szacunku do siebie samego, pozostałość po zainteresowaniach "szczeniackich", a na pewno jest to zjawisko pozytywne społecznie i jednostkowo. Pewnie żona przechodzi zmiany hormonalne albo może przerzuciła cała miłość na potomstwo, co się wcale tak rzadko nie zdarza (być może zdarza się to po licznych rozczarowaniach, to inna kwestia).
Nie chodzi mi o to że dba o siebie, tylko o to że w wyznaniu pisze wyłącznie o sobie, a nie ma nic o tym co robi żona, jakoś to dla mnie dziwne po prostu...
Przynajmniej nie najeżdża na nią. Pisze że brakuje mu bliskości z nią i wielokrotne próby rozmowy nie przyniosły żadnej zmiany, i tak zawsze mu odmawia. Tylko tyle wiemy. Ale widzę że co by się nie działo to winny jest pewnie facet 😁
Dotyk = bliskość = zaraz zrobi się z tego zbliżenie = znowu zajdę w niechcianą ciążę.
Wiem, jak absurdalnie to brzmi, ale w podświadomości wielu kobiet funkcjonuje taki właśnie łańcuszek.
Autorze. Nic nie mówisz o szczegółach - rozkminiam trochę po omacku.
Może być też dziesięć zupełnie innych przyczyn - konkrety opisuje w swoim komentarzu Duszka1.
Jakie kobiety ty znasz, że nie potrafią się zabezpieczać i od razu robią w głowie autostradę zdarzeń do niechcianej ciąży? O.o
Malinowe Gofry
Podświadomie. To oznacza, że ta droga sama się buduje.
Elementarne.
@MalinoweGofry Odpowiedź dał Ci już nick @chybajednaknie.
Natomiast poniżej mamy dane, dotyczące tak zwanych niepowodzeń w PRAWIDŁOWYM stosowaniu antykoncepcji (czyli nie mówimy o zapomnieniu, zaniechaniu czy równoległej chorobie, kasującej działanie antykoncepcyjne).
Ten wynik serio daje do myślenia.
"Łączny wskaźnik niepowodzeń w pierwszym roku dla wszystkich metod (poza sterylizacją) w użyciu typowym wynosi ok. 12–13% (czyli ~12–13 ciąż na 100 kobiet/rok)."