Gdy miałam jakieś 5-6 lat i chodziłam do kościoła z rodzicami, pod koniec mszy zawsze słyszałam, jak ksiądz mówi: „Idźcie w pokoju Chrystusa”, a wierni odpowiadają: „Bogu niech będą dzięki”. Myślałam, że są znudzeni mszą tak jak ja i że myślą sobie „Bogu niech będą dzięki, że to już koniec tej nudnej mszy”.
Dodaj anonimowe wyznanie
A tak nie jest? Zwróć uwagę, że zawsze kwestia "Bogu niech będą dzięki" jest głośniejsze i bardziej rześkie niż mamrotane formułki przez resztę mszy.
Hahahahah, to samo zauważyłem! A nawet sam po cichu dodawałem takie "Bogu niech będą dzięki!!... że już koniec......"
Ja do tej pory tak myślę...
Czyli właściwie autorka się nie pomyliła - niektórzy ludzie naprawdę tak myśleli (patrz: ty).
Ja czasem też xD
To po kiego grzyba chodzisz do kościoła, jak cię nudzi?
Bo mu na przykład rodzice karzą?
Może wierzy w Biga itd ale mają ksiedza który strasznie przeciąga i nudzi
@nooicoo ja kiedyś też chodziłam do kościoła z przymusu ale to dlatego że nie wiedziałam dokładniej jak to jest z wiarą teraz przyszedł do nas nowy ksiądz i nawet skoro nie uczy mnie religii to w mojek parafi działają różne grupy młodzierzowe i dzięki tym grupą mam kontakt z tym księdzem i właśnie ksiądz rozmawia z nami na temat Boga i my nie wstydzimy się pytać dopiero naprawdę teraz zrozumiałam czym jest wiara więc może autor tego komentarza jeszcze nie odkrył czym jest prawdziwa wiara
TakaSobieKtosia, przeczytałam ten komentarz jednym tchem.
A może dziala gdzieś tam jakieś kółko ortograficzne? Bardzo by się @Ktosi przydało.
zmuszanie dzieci by chodziły do kościoła...
Pozwalanie by robiły zawsze tylko i wyłącznie tylko to, na co mają ochotę...
Ja zawsze tak myślałam. Na szczęście, od kilku miesięcy babcia mnie nie zmusza do chodzenia do kościoła. Na szczęście.
Bogu niech będą dzięki :D
A jaki jest sens odprawiania mszy? Całego tego ścisłego rytuału i porządku? Dlaczego bóg miałby chcieć by w ten akurat sposób go czczono? Skoro jest idealny to dlaczego jest próżny (wymaga wielbienia go)? Czy nie możnaby robić tego w domu, samemu? Oto pytania, których tępa tłuszcza boi się zadać.
1. Sakrament eucharystii
2. Początkowo było to bardziej w postaci wieczerzy, na wzór tej którą zapoczątkował Jezus
3. Bóg nie wymaga wielbienia go. Jest to spowodowane moralnością, podziekowaniem za totydzień co nam daje itd.
4. Można robić w domu ale kościoły są przystosowane do tego.
Nie nie boję się tych pytań :)
Uzupełniając 3 pkt Libertarianina, mam taką ulubioną modlitwę z 4. Prefacji zwykłej z Mszy Św.: "Chociaż nie potrzebujesz naszego uwielbienia, * pobudzasz nas jednak swoją łaską, * abyśmy Tobie składali dziękczynienie. * Nasze hymny pochwalne niczego Tobie nie dodają, * ale się przyczyniają do naszego zbawienia, *przez naszego Pana Jezusa Chrystusa."
Po za tym, świecki (niekapłan w rozumieniu katolickim, bo np pastor też nie może) nie ma władzy kapłańskiej i nie może zakonsekrować chleba i wina, nawet jakby się bardzo spiął, więc nie próbujcie tego w domu :)
Ja podobno ten moment zawsze komentowałam po prostu: "nareszcie!" :D
Gdy jeszcze musiałem chodzić do kościoła, bo rodzice każą, to nie mogłem się doczekać tego zdania, bo to oznaczało koniec nudnej mszy. Teraz na szczęście do kościoła nie chodzę i nie będę.
Ja zawsze do "Bogu niech będą dzięki" w myślach dopowiadałam "że możemy już iść" :')
Ja zawsze odpowiadam "Bogu niech będą wdzięki" albo "dźwięki".
W sumie nie wiem, czemu, zawsze wiedziałam, jak tam jest naprawdę.
Taki uśmiech do Pana Boga ;)
Ja tez tak myślałam! Zreszta nawet wypowiadałam te słowa z ulgą, na jednym oddechu 😂