#uiwX4
#myKyh
#4Rmhs
Ale jak już jechałem, to przysnąłem i obudziłem się o jedno województwo za daleko.
#Tnik5
Wszystkie nasze argumenty zbywał śmiechem albo pukaniem się w czoło... Nie dało się go przekonać, że jest inaczej, dopóki kolega nie wyśmiał go na Facebooku.
#5BptD
Po paru miesiącach tej samej gadki, podczas przerwy obiadowej dzieci biegły co sił w nogach, aby zająć kolejkę. Chłopiec spadł ze schodów i złamał rękę, na którą narzekał. Okazało się, że ma raka kości... SZEŚCIOLATEK MA RAKA.
Dla wszystkich był to wielki szok, nauczycielka przepraszała godzinami. Gdyby nie ten wypadek, mogliby to odkryć za późno. Zorganizowano zbiórkę, rozpoczęto leczenie.
Słuchajcie, co mówią wam wasze dzieci i nie lekceważcie ich.
#nSZdj
Była ładna jesień. Od kilku tygodni pisał do mnie jakiś fotograf, miał około 30 lat, chciał mi zrobić kilka zdjęć. Po kilku próbach zgodziłam się na spotkanie. Miał studio na uboczu miasta, tam też chciał zrobić sesję. W dzień spotkania nie było nikogo w domu, wyszłam na umówione spotkanie.
Na początku było miło. Co chwilę łapałam fotografa na zbyt natarczywym wpatrywaniu się we mnie, kilka razy ni to przypadkiem, ni specjalnie dotknął mnie za pierś czy pogładził trochę zbyt intymnie jak na mój wiek. Czułam się z tym trochę dziwnie, ale za dużo nie mówiłam, myślałam, że tak ma być. Po „sesji” mój fotograf chciał odpocząć. Zgodziłam się, ale był to błąd. Fotograf zaczął się do mnie dobierać. Odsunęłam jego rękę mówiąc, że posuwa się za daleko. On się zaśmiał, a ja się przeraziłam. Moje słowa nie docierały do niego. Jego ręce wodziły po moim ciele. Obrzydliwe. Nie chciałam tego, on to wiedział. Zaproponował mi, że nikomu nie powie o tym, jak go SPROWOKOWAŁAM , jeśli pozwolę zrobić sobie więcej zdjęć, ale odważniejszych. Byłam zagubiona. Nie miałam jak uciec, znajdowaliśmy się na jakimś odludziu, a on był silniejszy, więc się zgodziłam. Zrobiłam sobie kilka nagich fotek, byłam przerażona i zapłakana. Po kilku ujęciach skończyliśmy. Nie pamiętam jak i kiedy, ale uciekłam. Biegłam aż do domu. Weszłam pod prysznic i starałam się zapomnieć.
Przez kilka dni udawałam, że wszystko jest okej – do czasu. Moje zdjęcia gdzieś wypłynęły. Po czasie widzieli je wszyscy. Śmiali się, a ja zamknęłam się w sobie. Widziałam i słyszałam okropne słowa na mój temat. Byłam dziwką, pośmiewiskiem, śmieciem, ku#wą. Rodzice nie zauważyli, stwierdzili, że dojrzałam i zajęłam się nauką. Sześć następnych lat spędziłam samotnie, bo bałam się pokazać ludziom. Do teraz ludzie wyciągają to, co zrobiłam, coś, co zdarzyło się kilka lat temu. Nikomu też nic nie wyjaśniłam ani nie próbowałam się wytłumaczyć. Nawet mojemu rodzeństwu. Mój brat nigdy się mną nie interesował, a siostra z racji starszego wieku miała mnie gdzieś. Nigdy też nie miałam przyjaciół czy chłopaka. Później odkryłam, że „mój fotograf” był amatorem, a moja „normalna” sesja nie została pewnie uwieczniona.
Dwa lata temu zaczęłam mieć objawy depresji, zostałam wysłana do psychologa, potem do psychiatry, leczę się, bo żyję w strachu, że ktoś znajdzie gdzieś moje zdjęcia... Do dziś nikt nie wie, czemu chodzę przygnębiona.
#toAwO
Dziś dowiedziała się o tym mama. Popatrzyła na mnie wzburzona, oświadczyła, że właśnie przez swoje lenistwo marnuję lata pracy, westchnęła i rzuciła: „Skończysz teraz na kasie albo w jakimś fast foodzie”...
Dziękuję, mamo, nie mam pytań.
#aMUET
Byłam przez 5 lat z gościem, który robił boki. Wyrywał laski na prawo i lewo, jeżdżąc sobie na jakieś konferencje czy imprezy studenckie. Kilka razy „przyłapałam” go na bajerowaniu innych lasek, ale typ uważał, że on ma taką gadkę i tyle, poza tym przecież to tylko rozmowa. Ostatnie pół roku naszego związku pisał sobie z laską z innego wydziału. Widziałam, że ma często dymek czatu z nią, rano jak wyłączałam jego budzik to widziałam, że ma jakąś wiadomość z nocy od niej. Nigdy nie sprawdzałam mu telefonu, więc olewałam te wiadomości. Zapytałam go kiedyś kto to, to powiedział, że koleżanka z innego wydziału i nie ma się czym przejmować.
Zerwałam z nim na początku roku. Z różnych przyczyn, ale wszystkie można zamknąć w słowach: nie czułam się w ogóle kochana.
Jakieś dwa tygodnie po naszym rozstaniu typek zaczął oficjalnie być z laską, którą nie miałam się przejmować... Kurtyna.
Okazuje się, że z grona jego znajomych wszyscy wiedzieli o jego luźnym trybie prowadzenia się i o tym, że kręci z tamtą laską.
Jest mi tak ogromnie przykro, czuję się jak ostatnia frajerka.
#HFgdA
Jakież musiało być zdziwienie mojej rodzicielki, kiedy któregoś dnia poprosiła mnie, bym powiedziała „mama”, a ja, mały i uroczy bobas z blond włoskami i szerokim uśmiechem, wesoło wrzasnęłam „dupa!” :D