#dwsbQ

Jechałem ostatnio pociągiem do domu na święta. Mieszkam 500 km dalej, więc podróż zajmuje całą noc.

A więc wsiadłem sobie w pociąg, po pierwszym obchodzie konduktora poszedłem spać. Koło 2.00-3.00 w nocy przyszła pani konduktor i woła "bilety do kontroli".
Spałem, nie usłyszałem, więc mnie szturchnęła. Odpowiedziałem jej "jeszcze 5 minut...". I zamknąłem oczy dalej. Po jej śmiechu sen odszedł mi nagle i w życiu nie zerwałem się tak szybko.

Później mieliśmy opóźnienie i poszedłem zapytać, dlaczego stoimy już 40 min, i gdy mnie tylko zobaczyła, zaczęła się szczerze uśmiechać...

#uCNEE

Jestem dwudziestokilkuletnią kobietą, kończę właśnie studia magisterskie (dziennie), dodatkowo pracuję. Co do mojego wyglądu, bo w tym wyznaniu jest to istotne, raczej wyglądam na swój wiek, miss świata nie jestem, ale nikt nigdy nie miał problemu z odgadnięciem, że jestem kobietą. Co jest również istotne lubię czasem zapalić, nie jestem uzależniona, tylko czasem jak mam stresujący dzień, to odpalam papierosa dla relaksu.

Tego dnia w pracy szef robił mi wymówki przy wszystkich pracownikach, nie mając absolutnie racji. Kiedy po długich staraniach wreszcie udało mi się wytłumaczyć, że się myli, nawet nie przeprosił tylko odwrócił się i poszedł. Uznałam, że nie warto drążyć tematu, ubrałam się do wyjścia i pobiegłam na wykład, który akurat się zaczynał. Jako, że pogadanka szefa się przeciągła, na wykład przyszłam chwilę po czasie.

Pech chciał, że Pan Profesor spóźnialskich nie toleruje, więc za karę kazał mi usiąść za kontuarem (jego miejsce) i siedzieć tam do końca zajęć. Nawet nie wyobrażacie sobie jakie to upokarzające siedzieć przed 200 osobami i słuchać docinek prowadzącego na swój temat.

Kiedy wykład się skończył, wybiegłam z sali i popędziłam na tramwaj, na tablicy widniała informacja, ze pojawi się on za 10 minut, więc uznałam, że chwila relaksu dobrze mi zrobi i zapalę papierosa. Odeszłam kilkanaście metrów od przystanku, stanęłam w czymś przypominającym zaułek i odpaliłam papierosa. Kiedy rozkoszowałam się dymem wypełniającym moje płuca, nagle poczułam rwący ból w uchu, jakaś starowinka tarmosiła mnie aż się bałam, że je urwie i wysyczała pod moim adresem:
- Co myślisz chłopczyku (?), że jak się schowałeś to cię nie zauważę??? Oj ja cię obserwowałam.... Nie wiesz, że dzieciom nie wolno palić??! - i uderzyła mnie z całej siły laską w kolano.

Potem coś wymamrotała, że jeszcze raz mnie zobaczy z papierosem to mnie za ucho do rodziców zaciągnie, szturchnęła mnie laską w brzuch i sobie poszła. Reasumując: stałam tam jeszcze kilka minut, zanim dotarło do mnie co się właśnie odj*bało i pokuśtykałam do tramwaju, który właśnie nadjechał. Kolano miałam porządnie rozbite, a papierosa to już chyba nigdy nie zapalę.

#Tv0zv

Jako ok. sześcioletnia dziewczynka byłam przekonana, że chmury to dusze bałwanów. Dlatego też chcąc uratować świat od makabrycznej, wielkiej suszy, przez całą zimę, kiedy tylko nie byłam w przedszkolu czy nie zaspokajałam potrzeb, lepiłam bałwany.

Działkę miałam dużą, więc z ilością śniegu nie było problemu. Niekiedy latarka była zajęta nawet do 22:00...

#ifYB2

Jestem 22-letnim studentem i nałogowym graczem. Przez przypadek poznałem pół roku temu pewnego gościa, 4 lata młodszy. Byliśmy w jednej drużynie i często się kontaktowaliśmy. Gdy się okazało, że mamy podobne zainteresowania, przenieśliśmy znajomość na Skype'a. Co ważne w tej historii, tylko pisaliśmy. Zawsze, kiedy chciałem porozmawiać przez kamerkę, wykręcał się, że nie ma mikrofonu i takie tam. Oboje mogliśmy rozmawiać godzinami na temat przekładni planetarnych, kół zamachowych i najnowszych modeli samochodów (momentami byłem zazdrosny, bo, o dziwo, wiedział więcej ode mnie). W trakcie rozmowy wynikło, iż mieszkamy w sąsiednich miastach, co bardzo mnie ucieszyło. Nieraz chciałem wyciągnąć go na piwo lub mecz, ale zawsze znajdował jakąś wymówkę. Po pewnym czasie zauważyłem, że stał się moim najlepszym przyjacielem (tryb życia nerda, szpetna twarz i nadwaga utrudniały znalezienie realnych przyjaciół).

Niedawno odbył się Motorshow w Poznaniu, na który mieliśmy jechać razem. Wystawił mnie, a ja jak debil czekałem godzinę na dworcu, w nadziei, że się tylko spóźnił. To przelało czarę goryczy i wygarnąłem mu wszystko. Zagroziłem, że jeśli nie powie o co chodzi z tym unikaniem spotkań, zakończę znajomość. Coś do niego dotarło, bo obiecał, że przyjedzie do mnie następnego dnia i wszystko wyjaśni.
Rano, zanim wyszedł na pociąg, napisał tylko, iż poznam go po koszulce ze zjaranym Che Guevarą.

Późno wyszedłem z domu i nie było szans, żebym zdążył przed jego przyjazdem dotrzeć ma dworzec, więc napisałem, żeby czekał na peronie. Po przybyciu na miejsce od razu go rozpoznałem... a raczej JĄ.
Okazało się, że 18-letni Maciek to tak naprawdę 17-letnia Agnieszka, która po prostu bała się, że zerwę znajomość przez to, że jest dziewczyną. W grze ukrywała swoją płeć ze względu na to, jak są traktowane tam dziewczyny. Potem nie miała odwagi mi powiedzieć prawdy.

Cóż, znajomości nie zerwałem, bo wszystkie informacje się zgadzały poza tymi dwoma "drobnymi" szczegółami i nadal jest moim "przyjacielem". Chociaż, nie ukrywam, że teraz chciałbym czegoś więcej niż przyjaźni...

#quX1H

Mój pies szczekał na mnie w samochodzie, więc w przypływie geniuszu stwierdziłem, że założę mu wibrujący wisiorek sterowany telefonem i jak następny raz szczeknie to go uruchomię.

Nie sądziłem że to zadziała, ale tonący brzytwy się chwyta, a że akurat taki wisiorek miałem, to postanowiłem skorzystać.

Sytuacja właściwa: Ruszam z parkingu, telefon włączony w stojaku na desce, po minucie pies szczeknął mi prosto w ucho, więc szybko włączyłem wibracje.

Efekt? Pies od razu się uciszył, usiadł sztywny na miejscu pasażera i ze strachu posikał się na fotel. Pięknie sobie "rozwiązałem" problem.

#WSYEr

Poszedłem do sklepu i przy warzywach taka sytuacja: stoi dwóch młodzieńców z subkultury fit, normalnie Adidas, Pumka, Najeczki, krótkie rękawki, czapeczki z daszkiem. Prawdopodobnie rozpoczynali właśnie swoją przygodę z siłownią i najwyraźniej umówili się na jakąś dietę. Sytuacja właściwa:
– Którego ogórka mam wziąć?
– Ty, no tego weź.
– A ten nie lepszy?
– Nie no, większego weź, co będziesz takiego małego brał.
– To tego mam brać? Tamten lepiej wygląda...
– A co, ja się na ogórkach znam?
– Ale...
Na chwilę zamilkli, więc miałem okazję wbić się w rozmowę:
– Panowie... – mówię ze spokojem mentora i pewnością starszego kolegi w głosie – to cukinie są.
Badum tssss...

#I6xjv

Podczas ważnego spotkania biznesowego wczoraj, głośno odchrząknąłem w momencie, gdy szef przedstawiał naszą najnowszą strategię. Cała sala zamilkła - poczułem na sobie spojrzenia zdezorientowanych kolegów z pracy. Udawałem, że to tylko przypadkowe zdarzenie, starając się zamaskować swoje zażenowanie, ale wiedziałem, że wszyscy zauważyli ten niefortunny incydent. Miałem problem z otrząśnięciem się z poczucia winy za chwilowe być punktem zainteresowania, obiektem żartów, co mogło wpłynąć na mój profesjonalizm i reputację.

#OlMr4

Mam niepełnosprawną siostrę, która jest najukochańszą siostrą na świecie. Broniłam jej od dziecka i niektórych akcji z dzieciństwa nie zapomnę.

Byłam z siostrą na basenie i gdy miałyśmy wchodzić do wody, jakiś chłopak krzyknął ''wieloryb atakuje''. Na początku to zignorowałam i pływałam sobie dalej, dopóki on i jego koledzy nie podpłynęli do mojej siostry i zaczęli ją chamsko przezywać i ochlapywać wodą oraz pluć. We mnie obudził się mały demon i podpłynęłam do nich, bijąc jednego w nos. Ja, mała dziewczynka, okładałam starszego od siebie chłopaka.
 
Skończyło się tym, że chyba podbiłam mu oko. Rodzice chłopca mieli do mnie pretensje, ale jak usłyszeli o mojej siostrze, to dali mu karę na komputer.

Nie pozwolę traktować źle mojej siostry.
Dodaj anonimowe wyznanie