#GQnhW

Mam ponad 18 lat, nigdy się nie uczyłem, cudem zdawałem z klasy do klasy.
Moja rodzina nigdy nie była bogata, praktycznie co miesiąc pożyczali pieniądze, abyśmy mieli co jeść. Z mamą zawsze się kłóciłem, praktycznie codziennie słyszałem, że sobie nie poradzę w życiu i że nic ze mnie nie będzie, a tata natomiast miał na mnie po prostu wyrąbane i nigdy praktycznie nie było go w domu.
Około kilku miesięcy temu wyjechałem za granicę, mając stawkę 5-krotnie większą niż polska najniższa krajowa. Żaden znajomy się już do mnie nie odzywa, wszelkie kontakty zostały potracone.
Zacząłem zaoszczędzone pieniądze inwestować w kryptowaluty, z około 50 tysięcy złotych zgarnąłem 500 (tak, w kilka miesięcy).

Zacytuję jeszcze moją byłą dziewczynę, która ze mną zerwała rok temu: „Nie będziesz w stanie utrzymać mnie i siebie, a co dopiero jak będziemy mieć rodzinę”. Mocno by się zdziwiła :)

#gLN7G

W wakacje miałem dość spania do późnego popołudnia. Chciałem wstawać wcześnie rano i w pełni korzystać z wolnego czasu. Budzik nie pomagał, bo wyłączałem go i spałem dalej.

Przeczytałem w internecie, że świetną metodą na wczesne wstawanie jest wypicie dużej ilości wody przed snem, wskutek czego rano będziemy musieli wstać za potrzebą. Genialne, prawda?

Zsikałem się przez sen i spałem długo jak zawsze.

#JrC2t

Mam 17 lat. Jak miałam 9, babcia nagrała mnie, jak śpiewałam jakąś piosenkę dla dzieci i rozesłała znajomym, aby pochwalić się, jaki talent ma jej wnuczka. Od tamtej pory śpiewałam cały czas, mama zapisała mnie na zajęcia. Parę lat uczyłam się techniki śpiewu, jeździłam na konkursy, wygrywałam. 
Pewnego razu w wieku 14 lat pojechałam z mamą na casting do preselekcji Eurowizji dla dzieci. W papierach, które trzeba było wypełnić, napisałam swój mail, numer telefonu i inne niezbędne dane do kontaktu, w razie gdybym się dostała. Po moim występie byłam średnio zadowolona, stwierdziłam, że na pewno się nie dostanę. Na moje nieszczęście dopadł mnie jakiś kryzys i zrezygnowałam z mojej ogromnej pasji. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zadzwoniła do mnie pani poinformować mnie, że się dostałam... Ja jednak nie zgodziłam się wziąć udziału. Mój strach przed popełnieniem błędu i publicznością wygrał. 
Nie poinformowałam o tym nikogo. Do tej pory strasznie żałuję mojego wyboru. Co gdybym wtedy wpisała dane kontaktowe mojej mamy? Ona na pewno by mnie przycisnęła, abym wzięła udział w tym prestiżowym wydarzeniu. Teraz strasznie żałuję, dalej zdarza mi się płakać w nocy, bo miałam życiową szansę na sukces, a teraz sama muszę od nowa pracować na to, co miałam pod nosem. 
Nie popełniajcie mojego błędu, róbcie to, co kochacie. Nie przestawajcie tego robić.

#22VV7

Na urodziny dostałem od teściowej szklankę do kawy. Nie podobało mi się, że nie pasuje do żadnego zestawu szklanek i kubków, które już z żoną posiadamy. Sam prezent też był niezbyt ładny... 
Przy okazji odwiedzin brata z rodzinką, jego córka dostała picie właśnie w szklance od teściowej... Jako że jest małą niezdarą, efekt był przewidywalny – szklanka rozbiła się o podłogę. 
I do dziś nikt nie wie, czy był to plan, czy przypadek :)

#noUuP

Siostra męża, lat 37, panna. Ostatni raz była związku 2014 roku, czyli dawno. Ostatni raz na randce była w 2019. Nie ma koleżanek, nie ma faceta, nie ma nic oprócz kota, tak naprawdę. Żadnego hobby – nie pogadasz o muzyce, sztuce, filmie czy choćby serialu. Jej życie sprowadza się do obgadywania rodziny razem z mamą, z którą nadal mieszka. My z mężem mieszkamy 50 km dalej, mamy pracę, znajomych, mieszkanie, własne życie. Za niedługo także dziecko. I wszystko byłoby git, gdyby nie to wieczne wpychanie jej do nas przez jej matkę. Bo Kasia sobie może chłopa znajdzie, bo może jakąś koleżankę pozna. Czasami ją zapraszamy na imprezy to siedzi jak mimoza, cały wieczór słowa nie powie. To też byłoby OK, rozumiem, że nie każdy jest śmiały, ale kiedyś odwaliła niezłą manianę.

W grupie mamy pewne małżeństwo, Pawła i Marzenę. Są naprawdę super, bardzo się kochają i co tu ukrywać, Paweł jest naprawdę przystojny i podoba się wielu kobietom. Wierny jest jak pies, na inną nawet nie spojrzy, ale Marzenka czasami czuje się mniej pewnie i niewiele jej trzeba, aby zwątpiła w wierność męża – nie za fajna postawa, no ale to ich sprawa.
Kasia wiedziała, jak się sprawy mają, dzięki siedzeniu na imprezach i podsłuchiwaniu, co w trawie piszczy. No i sobie sprytnie wywnioskowała, że jeśli skłóci Pawła i Marzenę, to może ten chłop jakoś sam się znajdzie. Wykradła numer telefonu do Pawła z mojego albo męża telefonu, no i zaczęła do Pawła pisać teksty typu „ostatnio było cudownie”, „nie mogę się doczekać następnego spotkania” itp. Marzena jak to zobaczyła, to tłumaczenia Pawła nie pomogły, przyznam, że i mi by było ciężko uwierzyć w niewinność męża na jej miejscu. Po tygodniu kłótni i awantur w domu, Paweł przyszedł do męża na piwo i postanowił się wygadać. Mąż, długo nie myśląc, wziął od niego numer i postanowił zadzwonić do osoby, która wysłała mu te wiadomości. I co się okazało? Odebrała siostrzyczka. Wzięła sobie inny numer w sieci, ale numer brata do niego wpisała i odruchowo odebrała telefon.

Nigdy w życiu nie było nam tak głupio, chociaż i Paweł, i Marzena zapewniali, że to przecież nie nasza wina. Siostra nawet nie przeprosiła, a teściowa stwierdziła, że to dobrze, że jej córka taka zaradna jest.

Szwagierka ma teraz bana na wizyty u nas. Kontakt z nią jest jako taki, raczej marny. Obydwie ubolewają (mama i córka), że dla Kasieńki się skończyły imprezki we Wrocławiu i gdzie ona teraz chłopa znajdzie. Zero skruchy, że niemal rozwaliła małżeństwo dobrych ludzi, i to takich, którzy zawsze byli wobec niej mili.

#k8G3n

Jako dziecko byłam dosyć twardo wychowywana, dzieci i ryby głosu nie mają etc. Nikt nie przeklinał, nie wolno było pyskować, tak że byłam cicha i grzeczna, ale marzyłam o innym życiu. 
Dzieci w podstawówce już umiały przeklinać i trochę się nasłuchałam „brzydkich słów”, ale nie miałam odwagi ich używać. Za to ćwiczyłam w nocy... Czekałam, aż wszyscy pójdą spać (dla pewności sprawdzałam), po czym wracałam do łóżka, zamykałam drzwi, naciągałam kołdrę na głowę i szeptem mówiłam „k***a , ch*j , c**a”. Potem z przejęcia nie mogłam zasnąć : )

#sdNeM

Poznaliśmy się na pieszych wycieczkach po górach, połączyła nas pasja podróżowania po górskich zboczach. Jest dla mnie idealny, ale ma jedną ogromną wadę – pieniądze. Nigdy nie byłam pazerna ani nie wykorzystywałam jego pieniędzy, by spełniać swoje zachcianki. Nie lubuję się w drogiej biżuterii, nie patrzę na markę samochodu, za wspólne posiłki raz płacę ja, raz płaci on. Mimo to sporo osób próbuje mi i mojemu partnerowi wmówić, że kocham tylko jego pieniądze.

Dopóki moje znajome z pracy nie zobaczyły, jakim samochodem jeździ mój wybranek, wszystko było w porządku. A potem? Słyszałam, jak mnie obgadują, jak mówią, że jestem blacharą lecącą tylko na papierki w portfelu. Gdy kupiłam sobie coś nowego, od razu słyszałam, że pewnie zarobiłam na tym moją d**ą.
Od kumpla ze szkoły usłyszałam, że nie spodziewał się po mnie, że zostanę pasożytem żerującym na innych. Matka mego lubego również traktuje mnie w podobny sposób, nie wstydzi się nawet przy mnie wypominać mi, że jestem tylko nędzną pijawką chcącą wyssać jej syna do ostatniego grosza, dlatego nie odwiedzamy jej zbyt często.
Gdy na świętach pochwaliłam się rodzinie, że planujemy razem pojechać na tydzień w Alpy, jedna ciotka stwierdziła, że powinnam się mocno go trzymać, bo taki bogacz to prawdziwy skarb! Za to bratowa obgadywała mnie wieczorem z bratem, nazywając mnie panią lekką obyczajów, która oddaje się za wycieczkę w góry.

Z innym traktowaniem spotyka się mój narzeczony – nie tylko słyszy, że lecę na jego pieniądze, ale także to, że skoro jest taki bogaty, to na co mu jedna kobieta, skoro może mieć tysiące innych panienek? Codziennie inną! Przecież go na to stać! Mi także próbowano wmawiać, że bogaty na pewno musi mnie zdradzać.

Nie interesuje nas ich zdanie. Jesteśmy ze sobą szczęśliwi i ważne, że my sobie ufamy i wiemy, jaka jest prawda. Zerwaliśmy toksyczne znajomości lub ograniczyliśmy je do minimum. Ale po prostu boli mnie to, gdy ludzie uważają, że jak kobieta jest z bogatym mężczyzną, to musi kochać tylko jego pieniądze. Nienawidzę też myślenia, że bogaty musi zdradzać i nie ma powodu, dla którego miałby być tylko z jedną kobietą. Czy to, że ma pieniądze, musi od razu oznaczać, iż nigdy nie znajdzie prawdziwej miłości? Czy to, że ja jestem z kimś bogatym, musi czynić ze mnie panią lekkich obyczajów? Choć się tym nie przejmuję, to nie jest prosto prawie codziennie zmagać się z tymi „łatkami”, które przypinają nam nawet najbliżsi.
A wszystko przez pieniądze.
Dodaj anonimowe wyznanie