Jestem z rodziny, gdzie nie okazywało się czułości, mama z tatą nie kłócili się, ale nie rozmawiali ze sobą. Mama zawsze prosiła mnie lub rodzeństwo: „Powiedz mu...”, brzmiało to, jakby byli pokłóceni. Nie gadali ze sobą, nie mówiąc już o przytulaniu, chodzeniu za rękę czy całowaniu. Nie odzywali się do siebie. Jeśli miałabym nakreślić relacje między moimi rodzicami, to traktowali się bardzo obojętnie. Ba! Ignorowali się wzajemnie. Nie wiem, czemu tak się zachowywali. Myślałam przez długi czas, że to normalne. Urodziłam się im też dość późno, więc w późniejszym wieku wymyśliłam teorię, że po 30/40 roku życia przestaje się okazywać czułe gesty. Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale tak to sobie tłumaczyłam, widząc zachowanie rodziców koleżanek.
Dziwnie było mi oglądać miłosne sceny w filmach, odwracałam wzrok. Uważałam, że to coś nienormalnego, może nawet wstydliwego (np. trzymanie się za rękę...).
Teraz nie potrafię nawiązywać bliskich relacji damsko-męskich, kiedy zaczyna robić się poważnie – uciekam. Pracuję nad tym, ale nie potrafię jeszcze się zaangażować, przeraża mnie perspektywa stałego związku, chłopaka rodzicom bym nie przedstawiła. Raz zresztą byłam w związku i o niczym nie wiedzieli. Rozstaliśmy się, bo nie umiałam wprowadzić go w swoje życie, nie znosiłam też okazywania czułych gestów przy znajomych (trzymania za rękę, przytulania, nawet buziaków w policzek na powitanie). Myślę, że spory wpływ na to miał właśnie przykład rodziców, bo negatywnych doświadczeń, które mogłyby na mnie odcisnąć jakieś piętno, nie posiadam.
Pracuję jako operator wózka widłowego w magazynie i bardzo lubię swoją pracę. Co istotne, mieszkam i pracuję za granicą. Naszła mnie taka myśl, żeby wrócić do kraju, być bliżej rodziny, przyjaciół, być u siebie. Podczas urlopu w Polsce na celownik poszły wszystkie zakłady pracy w mojej rodzinnej miejscowości, które zatrudniają na takim stanowisku. Niestety, wygląda na to, że XXI wiek jeszcze nie zdążył tam dotrzeć. Nikogo nie interesowały moje certyfikaty, umiejętności i lata doświadczenia. Wszędzie padała ta sama odpowiedź: kobiet na tym stanowisku nie zatrudniamy. Jeden pan był tak miły, że zaproponował mi pracę przy sprzątaniu :)
Chyba nieprędko wrócę do Polski...
A może w dużych metropoliach jest inaczej?
Kiedy byłam mała, mój dziadek hodował świnie, krowy itp. Mieszkamy bardzo blisko kościoła, a że mój dziadek i proboszcz są w podobnym wieku, często przychodził do nas na kawę itp.
Pewnego dnia ujrzałam, że proboszcz siedzi z dziadkiem w salonie. Weszłam i z wielkim uśmiechem oznajmiłam, że muszę księdzu pokazać moje zwierzątka. Mój dziadek myślał, że chodzi mi o kotki, które urodziły się kilka dni wcześniej.
A ja wróciłam z prosiakiem na rękach, którego władowałam proboszczowi na kolana.
On nie chciał być niemiły, więc powiedział, że piękny i głaskał, ale prosiak nie był zadowolony i postanowił posikać się ze strachu.
Wyobraźcie sobie, co ludzie we wsi mówili - że proboszcz od sąsiada w innych ubraniach wraca, a jego szaty suszą się u Kowalskich w ogrodzie...
Jako że ciepło się zrobiło to poszedłem sobie na spacer. No i idę sobie zwyczajnym chodnikiem ze zwyczajnie odkręconą pepsi, którą zwyczajnie popijam. Nagle wpadło na mnie dziewczę urody wyższej, co spowodowało perfidne oblanie mnie owym napojem.
Więc mówię białogłowej, że nic się nie stało, że ciepło, to wyschnie zaraz, a ona cały czas mówi, żebyśmy poszli do sklepu, to ona mi odkupi. A ja głupi mówię, że nie trzeba. A ona na to, żebym dał jej swój numer. A ja na to, że nie trzeba. Dziewczynie się trochę chyba przykro zrobiło, ale odeszła bez słowa.
Dopiero w domu zrozumiałem, jakim jestem przegrywem. Noż kurrr....
Zdecydowałem się dziś wyznać mojemu tacie, że jestem gejem. Spory stres, niby całe życie w jednym domu, a nie miałem pojęcia jak zareaguje. Akurat był w kuchni, pił kawę, głęboki wdech i wypalam:
- Tato, słuchaj, jestem gejem.
Spojrzał na mnie, mija sekunda, mija druga.
- A ja lubię Azjatki.
Myślę o co mu chodzi, totalny mind fck.
- Ymy... co?
- No skoro powiedziałeś mi o swoich preferencjach seksualnych, to stwierdziłem, że nie będę dłużny.
Uśmiechnął się, dopił kawę i pogadaliśmy jak syn z ojcem. Jakoś mi mega ulżyło, że traktuje mnie jak takiego samego faceta jak on sam, dla niego to nic takiego, że w tych kwestiach lubię co innego. Ulżyło mi i chciałem się tym podzielić.
Podobno nie ma nic gorszego, niż kiedy twoja matka jest twoją nauczycielką, ale mówią, że jeszcze gorzej, jak twój ginekolog zostanie twoim szwagrem.
No to ja mam combo.
Na studiach na wykłady przychodziła do nas dziewczyna, która, jak się okazało, w ogóle nie była z naszego roku, w ogóle nie była z naszej uczelni, po prostu przychodziła, bo bardzo chciała się uczyć, a przez sytuację rodzinną nie miała nawet zdanej matury ani skończonego liceum.
Po dwóch latach zaliczyła maturę w liceum dla dorosłych, a na uczelni wywalczyła indywidualny tryb nauczania i zaliczyła pierwsze 6 semestrów w rok. Do tego pracuje - założyła własną firmę produkującą doniczki (!) i pomaga chorej mamie.
To najsilniejsza osoba, jaką w życiu poznałem. Prawdziwsza superbohaterka.
Siedzę sobie u siebie w pokoju i nagle słyszę dość głośno puszczony nowy hit internetu. "Poka, poka sowe" dobiega z pokoju rodziców. Otwieram drzwi, a mój ojciec z uśmiechem przekrzykuje piosenkę:
- Basiu, słyszałaś to? Fajna piosenka. Wpada w ucho.
Dobrze, że nie odziedziczyłam po nim gustu muzycznego.
Przez to wyznanie mogę wydawać się osobą, która pragnie atencji, ale tak naprawdę nie chcę jej.
Jestem dosyć młoda i jak na swój wiek przeżyłam dużo: rozwód rodziców, kłamstwa od ich strony, wypadek mamy i jej pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Pomimo tego rodzeństwo i mama uważają, że nie mogę mieć depresji ani problemów z psychiką. Denerwuje mnie to, ale też przez takie komentarze boję się im powiedzieć, że chciałabym iść na terapię, albo zwierzyć się im z tego, co mi siedzi w głowie. Gdy miałam gorszy okres w życiu, okaleczałam się, ale wszyscy mieli to gdzieś. Brzmi to bardzo, jakbym była osobą atencyjną. Może i jestem, ale chciałabym, żeby chociaż jedna osoba zauważyła, że pragnę pomocy, ale nie jestem w stanie o nią poprosić.
Ostatnio moja przyjaciółka, która mi się podoba od dłuższego czasu, powiedziała mi, że mam ładny uśmiech.
Nie ukrywam. Zrobiło mi to dzień, a nawet cały tydzień.
Dodaj anonimowe wyznanie