#Ir5aR

Moi rodzice są zdania, że skoro ja mam faceta, to on ma mnie utrzymywać, za to w moją siostrę pchają fortunę.
Otóż wraz z moim narzeczonym mieszkamy z rodzicami moimi za granicą, siostra w Polsce. Nie przemawia przeze mnie żadna zazdrość, ale traktują nas nierówno. Gdy siostra pracowała w Polsce i miała wypłatę, to rodzice zamiast ją usamodzielnić, opłacali jej rachunki i wszystko. Gdy zdała prawko, kupili jej jedno auto, które okazało się rzęchem, wiec kupili jej kolejne, a gdy ja zdałam prawko, to dostałam samochód, za który musiał zapłacić mój ówczesny chłopak. Teraz też mamy auto od moich rodziców, ale musimy je od nich kupić, bo nie możemy mieć za darmo. My mieszkamy tutaj z rodzicami, więc musimy płacić po równo z nimi na pół rachunki, ale ja wiem, że jak siostra tu przyjedzie, to będzie żyć tu za darmo. 
Gdzie tu jest równe traktowanie dwóch córek? Jak na moje oko, to jest tu coś nie tak. A ja z narzeczonym wracamy do Polski.

#QT6x0

Po 4 latach zakończyłam związek z osobą, która mnie okłamywała prosto w oczy, ćpała, pożyczała pieniądze od szemranych typków, ode mnie też oczywiście. Wiele razy dawałam mu szansę, wybaczałam, zapewniałam, że razem damy radę. Oddałam mu serce na dłoni, a on zapożyczył się znowu na ogromną sumę, a ludzie, którzy mu ją pożyczyli, przyszli do naszego mieszkania odzyskać zadłużenie... Nigdy się tak nie bałam, to był moment kulminacyjny. Wyrzuciłam go z domu, zażądałam też zwrotu moich pieniędzy (w tysiącach). I wtedy zobaczyłam jego prawdziwą twarz.
Przestał ukrywać się z tym, że ćpa, bałam się przebywać we własnym mieszkaniu. Zarówno on, jak i jego mama nie widzieli żadnego problemu, jedyne co od niej usłyszałam (po 4 latach utrzymywania, wychowywania i pracy, żeby jej syn wyszedł na ludzi i nie stoczył się do końca), to „spłaciliśmy jego długi, nie ma problemu, możesz dalej z nim być”. Jak powiedziałam, że nie będę już więcej wychowywać tego człowieka, zaczęła się na mnie nagonka, jaka to ja nie jestem, że wyrzucam go z mieszkania, że przecież on ma problem, że tak nie wolno (ale jak niszczyć innym życie, to już wolno).

Aktualnie jestem dumna z siebie, że pozbyłam się tej osoby z mojego życia, mimo że psycha siadła mi totalnie. Nie śpię po nocach, a jak już, to budzę się z przerażającymi koszmarami, tysiąc razy patrzę, czy drzwi są zamknięte, idąc ulicą, rozglądam się, a każdy, kto na mnie spojrzy, jest podejrzany, jak ktoś zapuka do drzwi, dostaję ataku paniki. Wiem, że zrobiłam dobrze, a napisanie tego było bardzo oczyszczające.
 
Pamiętajcie, że każdy może popełnić błąd, ale kiedy cały czas robi to samo i jest przekonany, że i tak wybaczysz, to już jest wybór, a ta osoba jest toksyczna i zepsuta. Nie daj się wykorzystywać, stawiaj siebie ma pierwszym miejscu.

#DO6Y8

Szedłem ostatnio ulicą i doznałem olśnienia. Zacząłem inwestować w zapałki. Na początku jedno pudełko, potem dwa, trzy itd., aż w końcu miałem ich multum, więc zacząłem je sprzedawać. Dorobiłem się niezłej sumki. Po pewnym czasie zaczęła mnie nachodzić rosyjska mafia siarkowa. Nalegali, żebym skończył z tym biznesem, bo to ich teren. Ja kozak wywalone, aż w końcu dostałem w łeb i obudziłem się w jakimś opustoszałym magazynie, z bronią wycelowaną w głowę...

Dobrze, że żona mnie obudziła, bo bym się zesrał.

#HTin3

Wracałam jak co dzień tramwajem do domu. Wsiadam, a tam kilku chłopaków rozmawia. Mieli może 19 czy 20 lat. Słucham, jak z zapałem wymieniają zdania i opowiadają sobie, jak to jeden zatankował kawasaki  za kilka stówek i w jeden wieczór wyjeździł, albo inny, jaki kozak, miał do czynienia z policją. Prowadzą tak tę poważną męską rozmowę, aż jeden oznajmia: „Głodny jestem. Muszę zadzwonić do mamy, żeby zrobiła mi coś do jedzenia”...

#u5bEk

Jakiś czas temu zostałam zwyzywana przez miejscowych dresów za bycie gejem, ubieranie się jak baba i noszenie długich włosów.

Ciekawe, czy któryś z tych Sebastianów po fakcie ogarnął, że nie jestem płci męskiej (pewnie nie) i że przechodzący obok ludzie razem ze mną mieli z nich niezły polew :D

PS Nie, zdecydowanie nie wyglądam jak typowy babochłop ;)

#mBzRR

Posiadam wyjątkowy dar przyciągania do siebie dziwnych osobników płci męskiej.

W wieku 6 lat po raz pierwszy „związałam się” z chłopakiem. W dowodzie miłości dostałam od niego balona, którego wcześniej obsikał.
W latach wczesnogimnazjalnych podszedł do mnie w autobusie jakiś pan. Powiedział, że mam piękne oczy oraz wyraził swoją nadzieję, że mój chłopak mnie w nie całuje, po czym sobie poszedł.
Liceum. Pewnego dnia, gdy czekałam na instruktora jazdy, zagadał do mnie na ulicy staruszek. Po krótkim monologu o jego wnukach powiedział, że chciałby mi dać pieniążka na drożdżówkę, ale nie ma drobnych, bo dopiero otrzymał rentę. Podziękowałam ślicznie i powiedziałam, że nie trzeba. Po chwili pan zniknął – po to, aby zaraz się pojawić ponownie, wręczając mi 20 zł. Zaznaczę, że nie wyglądałam na bezdomną, głodną czy w potrzebie.
Studia. Wymordowana po tygodniu wykładów wracałam wieczornym pociągiem w rodzinne strony. Udało mi się znaleźć pusty przedział, więc postanowiłam, że chwilę się prześpię. Dobrze oczu nie zamknęłam, a już mnie ktoś szturcha. Obracam się i widzę młodego chłopaka z gaciami spuszczonymi do kostek i sprzętem na wierzchu. No i tak sobie patrzymy na siebie, nie wiedząc, co powiedzieć. W końcu bardzo kulturalnie zapytał, czy zechciałabym mu dogodzić...
Serio? Z oferty nie skorzystałam.

#5Pyqb

Mawia się, że jeśli mężczyzna otwiera kobiecie drzwi do samochodu, aby wsiadła, to jedno z nich jest nowe.
W czasach gdy auta nie miały zamków centralnych na pilota, można było przeprowadzić tzw. test zamka, szczególnie przydatnego na pierwszej randce połączonej z użyciem samochodu. Należy podejść z wybranką do prawych drzwi, otworzyć kluczem zamek, a następnie drzwi jako takie. Po tym, gdy wsiądzie, możliwie delikatnie je zamknąć. Następnie obchodzi się auto od tyłu, idąc do drzwi kierowcy. Pytanie jest, co wybranka zrobi w tym czasie. Nic? Zajmie się sobą? Czy przechyli się w lewo i odblokuje drzwi kierowcy od środka? To ostatnie jest wskazówką na autentyczne zainteresowanie drugą osobą i skłonność do partnerstwa. W wypadku przeciwnym, raczej na skupienie na sobie samej, co nie jest dobrym omenem na przyszłość.
W moim wieloletnim małżeństwie posiadaliśmy auta raczej okazjonalnie i zwykle były to stare, najprostsze egzemplarze. Samochód był zawsze dość nisko na naszej liście priorytetów. Aktualnie jeździmy od prawie 2 lat 5-letnim Polo. Nieco zdefasonowanym, ponieważ nasz syn perfekcjonował na nim swoje umiejętności jako kierowca, krótko po zdobyciu prawa jazdy. Jest to nasze pierwsze auto z zamkiem centralnym na pilota.
Stosunkowo często zdarza się, że podchodzimy razem do prawych drzwi i otwieram je mojej żonie. W zasadzie zawsze widzę jej urwany ruch w lewą stronę. Taki refleks, którego do tej pory się nie pozbyła.
Jestem zdania, że jeśli choćby tylko trochę i choćby tylko od czasu do czasu traktować partnera tak jak na pierwszej randce, otrzymuje się +20 do szczęścia.

#SGvUi

Nie pomogłam dziś bezdomnemu. Ale takiemu faktycznie potrzebującemu pomocy, nie żadnemu alkoholikowi. 
Wychodziłam po strasznie przesranym i ciężkim dniu z zakupów z marketu i zaczepił mnie bezdomny (w Łodzi to praktycznie codzienność). Facet miał ogromną dziurę w stopie, z której sączyła się ropa, i błagał o pieniądze na maść i nocleg. Zaniemówiłam i postanowiłam oddać mu wszystkie drobne, jakie miałam (czyli pewnie jakieś marne 5 zł), jednak w portfelu miałam tak naprawdę jeszcze dwie pięćdziesiątki, mimo to powiedziałam, że to wszystko co mam i nie mogę nic więcej zrobić. Czuję się jak potwór. Co prawda nie zarabiam dużo, sama zaciskam portfel od wypłaty do wypłaty, ale co te 50 zł by zmieniło, może bardzo bym mu pomogła, może mógłby dzięki temu uzbierać na nocleg? A ja dałam mu te drobne i po prostu poszłam. Żałosne. Na szczęście widziałam, jak jakaś pani wychodziła z marketu i dała mu bez namysłu 20 zł. Ja już nic nie zrobię, ale mam nadzieję, że niektóre osoby mu pomogły. 
Teraz wróciłam do mieszkania i nie wychodzi mi ta sytuacja z głowy. Niby tak narzekałam, jaki ten dzień był beznadziejny, a teraz jest mi wstyd. Przecież mam dach nad głową, mam co zjeść i wypić. Często narzekam w myślach, że coś mnie boli – a to to, a to tamto, to sramto, a co ma powiedzieć ten biedny człowiek, który ledwo chodzi? Czuję się, jakbym zabiła tego człowieka, bo może te moje 50 zł by go uratowało chociaż trochę.

#DB0P3

Rozstałem się z kobietą po kilkunastoletnim związku. Po 3 miesiącach poznałem inną partnerkę. Zakochaliśmy się w sobie do szaleństwa i od paru miesięcy mieszkamy razem. Bardzo łatwo mi było zapomnieć o poprzedniej i cieszę się, że zniknęła z mojego życia. Nie myślę o niej i już na pewno nie darzę jej żadnym uczuciem.
Problem jest taki, że zdarzyło mi się kilka razy zwrócić do mojej dziewczyny po imieniu mojej eks. Kilka razy, tzn. mam na myśli raz na dwa tygodnie albo miesiąc, nie wiem, bo nie liczę interwałów. Zawsze znosi to bardzo wyrozumiale i nie ma żadnych spięć, przeproszę i po kłopocie. Ostatnim razem, jak ją nazwałem imieniem mojej eks, a nawet nie nazwałem, tylko wymówiłem pierwsze dwie litery i się zahamowałem, to już widziałem zauważalny smutek na jej twarzy i padło pytanie, czy za 5 lat też będę do niej tak mówił. Ogólnie też sam na siebie byłem bardzo zły. Najgorsze jest to, że nie mam nad tym żadnej kontroli :/ Nie chcę jej tak nazywać, to się dzieje po prostu samo z siebie raz na jakiś czas.
Dodam, że obydwie mają dość krótkie imiona, zaczynające się od tej samej litery i trochę wywnioskowałem, że mój mózg sam mi klepie w głowie to, czego się nauczył przez tyle lat, ale nie jestem ekspertem.
Jest jakaś metoda na to, bo czuję się bezsilny?

#YQ3uI

Zorientowałam się, że przez sześć godzin chodziłam po centrum handlowym z wystającą z kieszeni spodni podpaską, o czym żadna z moich przyjaciółek nie raczyła mnie poinformować. W czasie tych 6 godzin zdążyłam m.in. spotkać chłopaka, który bardzo mi się podoba – trochę z nim gadałam, więc uznałam, że nie było szans, żeby nie zauważył.
Wkurzyłam się na przyjaciółki, ale jedna powiedziała: „Spokojnie, przecież wyjęłyśmy ci ją, jak zaczęłaś z nim gadać i włożyłyśmy z powrotem, kiedy sobie poszedł”.

Nie wiem czemu, ale strasznie mnie to rozczuliło <3
Dodaj anonimowe wyznanie