Wracałam jak co dzień tramwajem do domu. Wsiadam, a tam kilku chłopaków rozmawia. Mieli może 19 czy 20 lat. Słucham, jak z zapałem wymieniają zdania i opowiadają sobie, jak to jeden zatankował kawasaki za kilka stówek i w jeden wieczór wyjeździł, albo inny, jaki kozak, miał do czynienia z policją. Prowadzą tak tę poważną męską rozmowę, aż jeden oznajmia: „Głodny jestem. Muszę zadzwonić do mamy, żeby zrobiła mi coś do jedzenia”...
Dodaj anonimowe wyznanie
Włoscy mafiozi też są bardzo rodzinni, tam żaden nie podskoczy do mamy. Obiad rodzinny to u nich świętość :)
Idealne podsumowanie zaradności tych wszystkich "samców alfa" =] Tacy najczęsciej puszą się w towarzystwie, a podstawowe czynności typu przygotowanie sobie jedzenia miernie raczkuje na poziomie zagotowania wody w czajniku.
Skoro maja do tego typu czynnosci personel tym sie zajmujacy, to gdzie lezy problem?