#6TKRG
#PPFTS
Do końca dnia wszyscy w szkole byli podnieceni i próbowali rozgryźć zagadkę brudnych majtek. Przez kolejne dwa tygodnie ciekawscy nauczyciele prosili o odbiór zguby, a ja postanowiłam się nie przyznawać.
Do tej pory nikt nie wie o mojej tajemnicy :)
#AIWsv
Z partnerem współżyliśmy regularnie używając prezerwatyw, uznałam, że skoro i tak mam problemy z zajściem w ciążę, to nic złego się nie stanie. A jednak okazało się, że jestem w ciąży, zorientowałam się po spóźniającym się okresie. Byłam przerażona, nie mogłam uwierzyć w to, że jestem w ciąży, skoro nawet ginekolog kiedyś stwierdził, że jest jedynie nikła szansa na to, abym kiedykolwiek zaszła w ciążę, ja zresztą dziecka nawet nigdy mieć nie chciałam. Powiedziałam mojemu partnerowi o swoich obawach, a w niego jakby wstąpił diabeł i nagle dostał "odpieluszkowego zapalenia mózgu". Mówił, że chce mieć dziecko, że zawsze chciał być ojcem i tym podobne rzeczy.
Raz wspomniałam, że najlepszym wyjściem byłaby aborcja, wpadł w szał... Krzyczał na mnie, że jestem morderczynią, że chcę zabić niewinne dziecko, jego kochane dzieciątko, które tak bardzo kocha. Nie przemawiało do niego nawet to, że gdy w późniejszym czasie udałam się do ginekologa, potwierdziły się najgorsze przypuszczenia i w najlepszym wypadku zagrożone było moje zdrowie, w gorszym życie, bo nawet przez zwykłe poronienie mogłabym wykrwawić się na śmierć (wiem to, bo robiłam też badania krwi i mam problemy z krzepliwością). Jak grochem o ścianę... On oczywiście od samego początku wiedział o moich przypadłościach, a mimo to chciał narażać moje życie dla jeszcze nienarodzonego i nierozwiniętego dziecka.
Wyjście miałam tylko jedno. Celowo sprowokowałam kłótnię z nim i powiedziałam, że jadę na kilka dni do rodziców odpocząć. W rzeczywistości opłaciłam klinikę w Czechach i pojechałam tam nikomu o tym nie mówiąc, miałam niewielkie oszczędności, więc to nie był wielki problem. Wtedy byłam w 9 tygodniu, nawet tam powiedzieli, że było zagrożenie zdrowia/życia i chociaż w moim przypadku był to dość skomplikowany zabieg, to prawdopodobnie ocalił mi życie.
Po powrocie z kliniki powiedziałam tylko partnerowi, że w drodze do rodziców jadąc autobusem poroniłam i zabrało mnie pogotowie, rodzice nic nie wiedzieli, zresztą oni też są przeciwnikami aborcji.
Minęło kilka miesięcy od tamtego zdarzenia, z partnerem jestem w separacji przez to, że celowo narażał moje życie dla nienarodzonego dziecka. Nikt inny nie wie o tym oprócz Was, zamierzam zabrać tę tajemnicę ze sobą do grobu.
PS W przyszłości zamierzam zaoszczędzić na zabieg podwiązania jajowodów, skoro dziecka nie chcę i nie powinnam mieć.
#PH3RO
Podczas badania z nerwów puściłam chyba najgłośniejszego i najbardziej zabójczego „cichacza”.
Pan ginekolog uśmiechnął się, po czym otworzył okno i radosnym tonem stwierdził:
„O pani... Nie jest pani ani pierwszą, ani ostatnią. Co najlepsze, w mojej karierze spotkałem się z dużo gorszymi przypadkami”.
Uśmiechnęłam się, ale bałam się spytać, co to za „gorsze przypadki”.
#yjOM4
#abIND
Zna ktoś dobrego psychiatrę? Chyba wariuję.
#D2V03
Punkt 10 zaczyna się spotkanie, rekruterem jest mężczyzna w średnim wieku, oprócz tego jeszcze drugi – bezpośredni przełożony dla stanowiska, na które aplikuję. Zadają mi pytania, na które, o dziwo, odpowiadam bez problemu, mimo że walczę z opadającymi powiekami i z tęsknotą zerkam na ekspres do kawy. W pewnym momencie rekruter mówi: „A teraz sprawdzimy pani umiejętności manualne. W tej pracy często będzie pani musiała rozrysować coś klientowi na kartce”. Cholera, przygotowałam wczoraj kartki i długopis, ale kompletnie o tym zapomniałam. Leżą na regale za laptopem, muszę wstać i sięgnąć.
Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Podnoszę się, biorę kartki i siadam z powrotem. Rekruterzy są w szoku, ja uśmiechnięta czekam na dalsze instrukcje. I nagle do mnie dociera. Przecież byłam tak zaspana, że całą energię skupiłam na poprawnym odpowiadaniu. Niektóre szczegóły uleciały mi z głowy. Jak chociażby to, że po zerwaniu się z łóżka przebrałam tylko górę. I może nie byłoby to tak tragiczne, gdyby nie fakt, że śpię nago...
PS Rekruterzy dość nerwowo się ze mną pożegnali, więc wymarzonej pracy nie dostanę. Najgorsze, że rozmowa była nagrywana. Leżę i ryczę. Dziś czeka mnie jeszcze druga zmiana w obecnej pracy, której nienawidzę.
#gIB7h
#rRk2v
Mam za sobą ponad rok tygodniowych spotkań z terapeutką. Mnóstwo wydanych pieniędzy. Płacz, krzyk, wkurw, koszmary senne.
Dlaczego to piszę? Żeby żadna z Was nie uległa ładnym słówkom starszego mężczyzny. Nie, nie jesteście bardziej dojrzałe jak na swój wiek. Nie, nie rozmawia mu się z Wami lepiej niż z kimkolwiek innym. On pisze do Was w jednym celu i im szybciej to zrozumiecie, tym będziecie bardziej bezpieczne i szczęśliwe.