#yjOM4

Nad ranem, po drodze do pracy, zauważyłem jakiegoś lokalnego ziomeczka bazgrającego sprayem po budynku, więc zadzwoniłem dyskretnie na pobliski komisariat, a do gagatka po cichutku podszedłem od tyłu i złapałem, żeby nie próbował uciekać. W ciągu kilku minut z „wielkiego wojownika swojej drużyny piłkarskiej, za którą oddałby życie” zmienił ton na „no przepraszam, proszę pana policjanta, więcej nie będę, no nie może być mandat, no, mama mnie zabije”.
Dragomir Odpowiedz

Zamiast mandatu powinien czyścić ściany z tych bazgrołów w całej dzielni.

Dodaj anonimowe wyznanie