#rRk2v
Mam za sobą ponad rok tygodniowych spotkań z terapeutką. Mnóstwo wydanych pieniędzy. Płacz, krzyk, wkurw, koszmary senne.
Dlaczego to piszę? Żeby żadna z Was nie uległa ładnym słówkom starszego mężczyzny. Nie, nie jesteście bardziej dojrzałe jak na swój wiek. Nie, nie rozmawia mu się z Wami lepiej niż z kimkolwiek innym. On pisze do Was w jednym celu i im szybciej to zrozumiecie, tym będziecie bardziej bezpieczne i szczęśliwe.
Po pierwsze forma sugeruje, że ten dziennikarz miał 16 lat, jak do Ciebie napisał. Po drugie - gość (rozumiem, że starszy, brak informacji jak bardzo) napisał do Ciebie, parę razy pospacerowaliscie po lesie i otrzymaliście chwilę kontakt online i masz "traumę"? Po czym? Pytam serio, nie złośliwie. W sensie, że co, złamał Ci serce i od 16 lat nie możesz się pozbierac psychicznie? Bo wyznanie sugeruje, że do żadnych zachowań seksualnych czy molestowania nie doszło
Myślę, że właśnie trauma jest na tyle duża, że trudno opowiedzieć. Czyli zapewne coś się stało w tym lesie. I to na tyle złego, że do dzisiaj nie da się o tym mówić. Ale właśnie, dla ludzi to jest tak normalne, że innym się to dzieje, że nie widzą w tym nic złego, tylko problemem jest błąd gramatyczny. Takie "ot, może coś się stało, ale to nie powód do płaczu, lepiej się naucz pisać".
Ten błąd gramatyczny to tak nawiasem zauważam. Autorka napisała wprost "Co można zrobić złego pisaniem, wysyłaniem zdjęć i kilkoma spacerami po lesie?" - sugeruje to, że nie zrobił nic gorszego, niż wymienione rzeczy, dlatego pytam po czym ta trauma i czy to nie jest po prostu złamane serce, tylko strasznie długo się ciągnie? Nie każde przykre doświadczenia życiowe musi być od razu traumatyczne
Meanness, bardzo dobry komentarz
Pani Anonimowe, niestety jest szansa, że to zdanie jest czymś typu gdybania. Czyli sytuacja mogła tak się zacząć i pani autorka mogła myśleć "Przecież nic nie może się stać, tylko porozmawiamy, pospacerujemy. No nie ma się czego bać" a potem sytuacja mogła się zmienić. Coś typu jak się wychodzi z domu do pracy i sobie myśli "A co mi niby się może stać? Idę do pracy jak zawsze" i po drodze kogoś przejedzie samochód. Też ofiara wypadku może powiedzieć "Myślałem 'co się złego może stać, przecież codziennie tutaj przechodzę przez ulicę', ale potem się okazało, że się myliłem". Czyli wygląda to nie jak zdanie opisujące całą sytuację, że tylko spacerowali, a raczej jako "pobożne życzenia", czyli tylko "myślałam, że nic się nie stanie, że tylko pospacerujemy", ale nie całą sytuację.
Dziękuję Pani(e) Masaichick.
Trochę mi ta forma gramatyczna pod gdybanie nie leży, ale już ustaliliśmy, że autorka mistrzem gramatyki nie jest, więc może i faktycznie. Dlatego to jest ważne :)
Ja rozumiem pociski w komentarzach, wytykanie błędów gramatycznych, heheszki, powątpiewania.
Ale zawsze i wszędzie? Dziewczyna pisze, że ma traumę, coś ją na maksa dotknęło, wpis z przekazem, a Wy naprawdę? Hehe, szesnastoletni dziennikarz, hehe, trauma przez spacery?
Ludzie.
Żeby mi tak ktoś powiedział jak miałam 15 lat...
Nie czepiajcie się tego tekstu.
Miał 16 lat i już był dziennikarzem? To nie był starszym mężczyzną w każdym razie. I nie powiedziałaś co takiego Ci zrobił poza spacerami.