Chodzę do liceum i zasadniczo jestem lubiany. Zorganizowałem osiemnastkę w mieszkaniu. Rodzice się zgodzili. Zaprosiłem całą klasę. Nie przyszedł nikt. Klasa ma drugą grupę, na której ustalili, że nie przyjdą. Nie macie pojęcia, jak cholernie było mi przykro...
Dodaj anonimowe wyznanie
Grupa która jest bez Ciebie i służy do rozmawiania o Tobie to jest dość przykre. Ale doświadczenie ludzi zajmujących sie przemocą rówieśniczą podpowiada, ze to juz jest przemoc albo o krok od przemocy.
Generalnie na Twoim miejscu zgłosiłbym to pedagogowi, bo to jest potencjalna bomba.
To przecież musi byc żart. Przemoc bo się kogos nie lubi na tyle, żeby sie chciało iść do niego na urodziny? Okej...
No chyba że autor jest obcokrajowcem lub jego rodzice są. Ksenofobia to przestępstwo a nacjonalizm to czerwona flaga. A jakby był Murzynem to byłby rasizm. Jeszcze gorzej. Ale najgorzej gdyby był Żydem. Wtedy to byłaby zbrodnia nienawiści 😃😃😃
Przemoc psychiczna to obmawianie, izolowanie, wyśmiewanie czy przeżywanie. Jeśli nikt go nie lubi to mogli mu po prostu odmówić, a oni umówili się, że nie przyjdą i go nie powiadomili
@Dragomir i serio cała klasa go "przypadkiem" nie lubi? I to jeszcze musieli uzgadniać w rozmowie, którą mają i on jest z nie wyłączony? Nie bądź naiwny. To klasyczny przykład izolowania.
No straszne rzeczy. W takim razie wszyscy jesteśmy ofiarami przemocy, bo jesteśmy odizolowani od polityków, prezesów, dyrektorów wielkich korporacji i tych co knują w Davos i innych miejscach, o których jeszcze nie wiemy.
Wielu z was mnie nie lubi. Jak się z tym czujecie oprawcy? 😁😁😁
Dragomir, ty na serio porównujesz bycie izolowanym przez własną klasę, tak że ta klasa ma własną grupę bez autora, na której się umówili, że nie przyjdzie, do odizolowania od innych grup społecznych, od których jesteśmy odizolowani (chociaż tak nie do końca, bo przypominam że parlament, samorządy i prezydenta wybierają wszyscy obywatele, a nie politycy między sobą; biznesmeni nie są wybierani, każdy teoretycznie może zostać biznesmenem i prezesem firmy), bo i nie należymy do danej grupy? Wyobraź sobie że jakaś partia polityczna miałaby drugą grupę, na której nie byłoby jednego z jej członków. Albo jakby zarząd jakiejś firmy miał taką drugą grupę bez jednego członka. Uważałbyś to za normalne traktowanie, że po prostu go nie lubią? TakaOna100 ma rację, że jeśli nikt go nie lubi to mogli mu po prostu odmówić, a nie umawiać się, że nie przyjdą i go nie powiadomić.
Wiadomo że powinni wcześniej dać znać czy będą czy nie, żeby oszczędzić mu zbędnych ewentualnych przygotowań lub żeby mógł zaprosić kogoś innego na zwolnione miejsce, w przypadku gdyby było więcej potencjalnych gości niż mógłby pomieścić. To sie nazywa dobre wychowanie. Ale to że go nie lubią, to trudno, to nie jest przemoc. A jakby nie zakładali żadnej grupy tylko na przerwie jeden do drugiego powiedział, że nie idzie tam, i każdy inny też by tak powiedział to by byla przemoc czy nie?
Wam się chyba coś poodklejało co niektórym, i strasznie jesteście uczuleni jak was każdy nie uwielbia.
Celowe izolowanie kogoś to jest przemoc. Przemoc to nie tylko bicie i wyzwiska. Założenie drugiej osobnej grupy bez autora, żeby na niej się umówić, że nie przyjdą, to co innego niż jakby jeden na przerwie powiedział drugiemu, że nie idzie i każdy by tak powiedział, to nie byłoby to samo. No chyba że wszyscy powiedzieliby to np. w zamkniętej klasie, do którego by nie wpuścili autora. A potem jeszcze by go nie poinformowali, że nie przyjdą.
Gdyby go izolowali od rzeczy które mu przysługują, ale on nie miałby pozwolenia z nich korzystać bo komuś się to nie podoba, to zgoda. Oni de facto odizolowali się sami od niego, weź im zabroń tego.
Ale lepiej życzę Ci dobrego wieczoru i sam się odizolować od Ciebie, bo czuję że masz jakieś inne zakresy na których się w ogóle nie możemy złapać.
@Dragomir w pracy takie tworzenie kanału żeby tylko kogoś izolować i uzgadniać strategię że wszyscy go izolują byłoby przejawem mobbingu. A jak chodzi o dzieciaka to "mają prawo go nie lubić" i ma sobie dać sam z tym radę. Chora logika.
A w pracy wszyscy muszą się lubić?
Żeby nie było, właśnie przeczytałem definicję mobbingu. Jest tam coś o wykluczeniu, ale to jest tak jednoznaczne jak "mowa nienawiści". Jak jakaś grupa się lubi, to może sobie założyć grupowego WhatsAppa, śmesendżera czy na czym tam sobie piszą. Nie trzeba WSZYSTKICH do tej grupy zapraszać, a jak się kogoś nie zaprosi bo się za nim nie przepada no to tak jest, nie zaiskrzyło i już, a nie że mobbing czy przemoc. My mamy grupkę na WhatsAppie ze znajomymi ze studiów, jest nas tam łącznie 7. Dzwonimy na grupie jak mamy urodziny, albo coś piszemy, wrzucamy itp. To że w tej naszej grupie nie ma pozostałych osób to nie znaczy że ich nie lubimy a tym bardziej że ich jakoś szykanujemy. No błagam. Jak studiowałem to jeszcze nie było WhatsAppów, ale jakby były to również nie ma konieczności do prywatnej grupy z kolegami/koleżankami z grupy/klasy/pracy zapraszać absolutnie wszystkich, bo nie jest to WhatsApp wykładowcy czy szefa dla CAŁEGO ZESPOŁU tylko prywatna korespondencja. Wam sie już te terminy wszystkie pomieszały i wszędzie widzicie przemoc. Aż mi trochę was żal, musicie być bardzo neurotuczni.
Przykro mi. Mam nadzieję, że znajdziesz normalnych znajomych.
Za rok z groszem skończy szkołę, wszyscy się rozejdą w swoje strony, osoby z liceum będzie widywał może raz na kilka miesięcy/lat, możliwe że niektórych już nigdy nie zobaczy - problem sam się rozwiąże.
Ale wiesz, to w człowieku zostaje. Ch*je :/ współczuję autorowi, miał pecha
Wszystkiego najlepszego!
Chyba dzieci często tak robią, a w sumie liceum to jeszcze dzieci. Ale chyba ogólnie ludzie często mają problem, żeby odmówić w twarz. Mi tak w podstawówce zrobili. Co pytałam czy przyjdą, oczywiście, że przyjdą. Jedzenia naszykowane jak dla całego oddziału wojska, bo tyle ludzi przyjdzie. No... I potem z tatą mieliśmy jedzenia na tydzień, bo się okazało, że sami byliśmy na urodzinach.
To znaczy że błędnie oceniłeś sytuację. Gdybyś był lubiany to jeden by przyszedł , inny nie bo coś mu wypadło , może nawet trzy czwarte by nie przyszło ale by tego nie uzgadniali. A tak w ogóle to chyba jest z jakiegoś filmu że uczniowie pod pretekstem czyichś urodzin zorganizowali własną imprezę.
@Livarot skoro dochodzi do rozmów całej klasy czy iść czy nie iśc to te jednostki, które by chciały iść będą się czuły zastraszone, że jak pójdą to też będą izolowane jak autor. Tak właśnie działa przemoc rówieśnicza.
Tak nie działa przemoc. Przemoc działa tak, że ktoś Cie do czegoś zmusza lub próbuje zmusić. Stosuje groźby lub celowo robi krzywdę. A to że jakiś idiota samozwańczy gwiazdor nie bedziesię do mnie odzywał bo mam gdzieś co on o kimś myśli, to nawet jeszcze lepiej.
Chyba jednak nie jesteś lubiany.
A to nie jest tak że coś "nabroiłeś" lub wywyższasz się nad innymi i dlatego klasa cię nie lubi?
Jeżeli nie przyszli wszyscy, bo się zmówili, to znaczy że 2-3 osoby wywarły presję na resztę. Gdyby każdy z osobna sam za siebie decydował to na pewno część osób by przyszła, bo 100% w przyrodzie się nie zdarza, ale nikt nie chciał się wyłamać i narazić się głównemu jątrzycielowi, co w sumie trzeba zrozumieć niestety, konformizm jest racjonalny. Największe współczucie budzi we mnie osoba, która pokierowała tą akcją, oj będzie mieć w życiu wielu wrogów...