#PH3RO
Podczas badania z nerwów puściłam chyba najgłośniejszego i najbardziej zabójczego „cichacza”.
Pan ginekolog uśmiechnął się, po czym otworzył okno i radosnym tonem stwierdził:
„O pani... Nie jest pani ani pierwszą, ani ostatnią. Co najlepsze, w mojej karierze spotkałem się z dużo gorszymi przypadkami”.
Uśmiechnęłam się, ale bałam się spytać, co to za „gorsze przypadki”.
Cichacz, jak sama nazwa wskazuje, jest cichy 🙈
Jak mu syknęła pod sam nos w pozycji na fotelu ginekologicznym to zanim poczuł, usłyszał ssssssssss :)
I to jest dobre podejście do pacjentki :)