#IdALu
Moimi jedynymi koleżankami są dwie koleżanki z pracy, ale wiadomo, to nie to samo. Jedyne, o czym marzę, to żeby jeszcze mieć taką najlepszą przyjaciółkę, z którą wyjdę na spacer lub zadzwonię gdy w pracy wydarzy się coś niespodziewanego. Taką, o którą mogłabym poplotkować o wszystkim i mogłybyśmy się wspierać w trudnych chwilach. Naprawdę to moje jedyne marzenie.
#0Mnq3
Pierwsza dziewczyna napisała do mnie jakieś 30 sekund po przesunięciu jej w prawo (aż zastanawiałem się, czy to nie jest czasem jakiś bot). Jakie było jej pierwsze pytanie? Ile mam wzrostu i centymetrów w spodniach. Tak, zapytała mnie o rozmiar... Spytałem, po co jej takie informacje zaraz na początku znajomości, na co odpowiedziała, że facet zaczyna się od 180 cm i 17 cm w spodniach. Odpowiedziałem jej, a po uzyskaniu jej aprobaty zapytałem się o jej wagę oraz rozmiar piersi, argumentując przy tym, że kobieta zaczyna się od D, a kończy na 50 kg. Zostałem zwyzywany od świń oraz zablokowany.
Z drugą dziewczyną rozmawiało się fajnie, przeszliśmy nawet na snapa i umówiliśmy się na spotkanie. Zmieniła zdanie, kiedy zobaczyła na moim story, jak z kolegą jemy burgera. Okazałem się być mordercą zwierząt, a ona nie będzie się widywać z mordercami.
#P5VPf
Jakoś tak po pierwszym roku studiów, kiedy przyjechałam na święta, tatko znowu zaczął zagadkę, a że mi już nie chciało się toczyć tej batalii, po prostu milczałam. Tatko skończył, a mój młodszy brat, który siedział z nami przy stole, odpowiedział: „Zero”. Ja zonk, patrzę to na tatka, to na brata, a młody pośpieszył z wyjaśnieniami: „No bo to jest jak z tym losowaniem z monetą — orzeł wygrywam, reszka przegrywasz... Cokolwiek by nie wypadło i tak wygram”. Przez dobre 10 sekund trawiłam treść tatkowej zagadki i nadal nie mogłam wyjść z podziwu dla mojej głupoty. Tatko tymczasem zanosił się histerycznym śmiechem połączonym z urywkami zdania, które zapewne miało brzmieć: „Moja kochana córcia po 15 latach poznała odpowiedź tej banalnej zagadki” :D
Chciałabym mu zrobić ten kawał z monetą, ale niestety odpowiedź już zna...
#O5wuY
Może nie jest to nic wielkiego, ale w moim wieku jest to coś poważniejszego. Dzięki za przeczytanie :)
PS Dla tych samców alfa nietolerujących takich jak ja i mówiących, że takich to do wojska — wybieram się do WAM-u ;)
#IryG7
Jadę sobie autobusem, tłok, więc stoję. Nagle pojazdem szarpnęło, jakoś złapałem równowagę, ale kobieta obok mnie już nie. Wylądowała na podłodze, a lecąc, łapała się, czego mogła. Złapała się więc... moich spodni dresowych, które z gracją zjechały mi z tyłka. Nie muszę dodawać, że zdarza mi się nie nosić bokserek pod dresami?
Tak że tego, chłopaki, zakładajcie bieliznę pod dresy, coby potem nie świecić interesem w komunikacji publicznej...
A pani, no cóż, przeprosiła, ale co się napatrzyła, to jej. A mój wstyd i zażenowanie.
#ms8Ru
Nie minął tydzień, gdy zostałam wezwana do szefa szefów i oskarżona o działanie na szkodę firmy. Okazało się, że moja nowa koleżanka z pracy oprócz mieszania w zespole lubiła też tworzyć wymyślone historie. Udało jej się to ze względu na to, że nasz prezes jest bardzo wyczulony na swoim punkcie i nie znosi żadnej krytyki, więc swoje słowa wsadziła w moje usta i tym sposobem z dnia na dzień wyleciałam z pracy.
Całe szczęście szybko udało mi się załapać nową robotę – i to wiele spokojniejszą.
Zgadnijcie, kto wszedł na moje miejsce i kto prawie codziennie do mnie dzwoni po pomoc, bo z niczym nie potrafi sobie poradzić?
#mdC1Y
Po tym, jak wyszłam z osłupienia, powiedziałam mu jaka była prawda. Na szczęście chłopak wysłuchał mnie i zrozumiał, a potem czule i delikatnie umył moje ciało. Od tego czasu zawsze siadam na kibelku przed wspólnym prysznicem, a potem oddaję się w ramiona mojego wspaniałego chłopaka. Pamiętajcie, że zawsze warto mówić prawdę!
#JSKs8
Zostało mi to do dziś. Jak tylko poczuję, że leży po lewej, to muszę go poprawić i ułożyć z prawej. Doszedłem do takiej wprawy, że mogę to zrobić z rękami w kieszeniach spodni.
Kończąc wyznanie, dodam, że jest prosty :-)
#Ut3I4
Będąc młodszą nastolatką, zaczytywałam się w kryminałach i horrorach, bardzo chciałam zostać patologiem. Przestałam jeść mięso lata temu, widząc jego surowe kawałki, widzę tylko i wyłącznie różne mięśnie i organy. Chętnie bym je porozkrajała, ale zjeść? Nie.
Wraz z postępem lat wypadało przestać się fascynować głupotami i zabrać się za coś pożytecznego. Z różnych przyczyn wylądowałam, studiując kierunek związany z medycyną, który szczerze bardzo lubię. W pewnym momencie zaczęły się zajęcia z anatomii. O Jezu, jak cudownie! Uwielbiam brać w ręce ludzkie kości, z utęsknieniem czekam na możliwość zobaczenia z bliska świeżych organów miękkich. Możliwość udziału w sekcji jest najpiękniejszą nagrodą, jaką prowadzący mógł nam zaproponować. Żyję od zajęć do zajęć, mogę o nich opowiadać godzinami.
Tylko mama, ta sama, która spokojnie słuchała moich opowieści o piciu i ćpaniu, kiedy zaczynam mówić o preparatach — odwraca ode mnie wzrok, mówiąc, że jej niedobrze.
Żal by mi było zrezygnować z moich studiów... Ale coraz to częściej myślę, czy nie chciałabym się przenieść na medycynę. Żeby jednak zostać tym patologiem.