Moja przyjaciółka jest głucha.
Straciła słuch kilka lat temu i dopiero niedawno zaczęła uczęszczać do szkoły dla osób niesłyszących.
Pierwsze znaki, jakich mnie nauczyła, to „Trump”, „Hitler”, „masturbacja”, „gej”, „lesbijka” i „Janusz”.
(Btw. „fajnie” i „masturbacja” różnią się jednym małym szczegółem, więc bardzo często się mylę :<)
Parę dni temu byłem u dentysty na corocznym przeglądzie paszczy. Nie znalazł żadnych ubytków, ale powiedział mi, że mam… grzybicę dziąseł i języka. Żeby tego było mało – jest to infekcja, którą zazwyczaj człowiek zaraża się, uprawiając seks oralny z osobą będącą nosicielem tego grzyba. Paskudna sprawa. Tym bardziej że od dwóch lat jestem kawalerem, a ostatni raz poszedłem z dziewczyną do łóżka dobrych 6 miesięcy temu, a nasze zbliżenie było raczej, powiedzmy sobie – klasyczne, więc wykluczam nawet to, że chorobę złapałem w trakcie tej jednorazowej przygody.
Długo zastanawiałem się, skąd się wzięła ta wstydliwa przypadłość, na której leczenie teraz muszę wydać fortunę. Wynajmuję mieszkanie z dwiema koleżankami, które mają swoje pokoje, sypiam w czystej pościeli, dbam o higienę…
Rozwiązanie przyszło samo. Wczoraj wróciłem z roboty wcześniej, bo szef, złożywszy świąteczne życzenia, kazał nam iść do domów „ubierać choinki”. Kiedy wszedłem do mieszkania, usłyszałem bzyk dobiegający z łazienki. Po chwili nastąpił głośny jęk i zapadła cisza. Kiedy stałem tak w kurtce, czapce i rękawiczkach, coś nagle do mnie dotarło. Jestem w tym domu jedyną osobą, która może pozwolić sobie na komfort używania elektrycznej szczoteczki do zębów…
To będzie wyznanie z serii „Last Christmas” - wiecie, takie o miłości i zeszłorocznych świętach.
Otóż moja ukochana dziewczyna od zawsze miała takie marzenie, by przyjąć ode mnie oświadczyny w Wigilię. Nigdy nie napierała na mnie, że to ma być „już”, ale zawsze powtarzała, że jeśli będę planować taki krok, to TYLKO w święta.
Po równych pięciu latach naszego związku dojrzałem do takiej właśnie decyzji i postanowiłem poprosić Klaudię o rękę. To było dokładnie rok temu. W okresie przedświątecznym korzystałem z rad koleżanek i sióstr Klaudii, by wybrać dla ukochanej najpiękniejszy pierścionek.
Kiedy nadszedł ten dzień, trochę się denerwowałem. Wiecie, to miało być przy całej jej rodzinie, która akurat do małych nie należy. Wszystko szło zgodnie z planem, podzieliliśmy się opłatkiem, zjedliśmy barszcz i rozpakowaliśmy prezenty. Nadeszła w końcu kolej na mój popis miłosny, kiedy to poczułem dziwne uderzenia gorąca. Na początku uznałem, że to ze stresu, ale w przeciągu kilku sekund moja głowa zagotowała się i nabrała buraczanego koloru. Przed oczami zrobiło mi się ciemno, a w żołądku poczułem mocne drgania. Niestety, nie byłem w stanie powstrzymać fermentacji w moim wnętrzu i… popuściłem w spodnie. Niewiele, ale jednak.
To była dla mnie tragedia – i fizycznie, i psychicznie. Klaudia, widząc, że coś się ze mną dzieje, zaczęła panikować. Z jej późniejszej relacji dowiedziałem się, że wyglądałem trochę jakbym miał zejść na zawał. O zapachu nikt nic nie wspomniał, ale w życiu nie było mi tak wstyd. Klaudia i jej ojciec pomagali mi wyjść z pokoju z kleksem w gaciach. A wokoło było pełno osób z ich rodziny.
Do głowy przyszło mi tylko jedno pytanie: czy w cieście, które łakomie zżarłem po barszczu, były orzechy? I wtedy wszystko się wyjaśniło. Tak, zjadłem orzechy, na które jestem piekielnie uczulony. Resztę świąt spędziłem oczywiście w szpitalu, odkładając kwestię oświadczyn na kiedy indziej.
Wstyd, który przeżyłem, był na tyle duży, że do dzisiaj trzymam w szufladzie zaręczynowy pierścionek. W tym roku planuję podjąć drugą próbę i jedno wiem na pewno: zanim klęknę, nie będę nic jadł.
Niedawno stwierdziłem wraz z dziewczyną, że pizza jest dobrym środkiem antykoncepcyjnym. Mianowicie po najedzeniu się pizzą albo nam się nie chce kochać, albo jest to bardzo niebezpieczne.
Od roku ciągnie się za mną syf – tyle wstępu.
Jakiś rok temu zmarł mój ojciec – to był pierwszy szok. Niedługo potem miałem wypadek samochodowy (pół roku w gipsie), wszystkie oszczędności pochłonęło mi ratowanie nogi przed amputacją. Potem cudem złapałem projekt na stworzenie oprogramowania dla dość dużej firmy – nie zapłacili mi.
Kilka miesięcy pracowałem jako informatyk „od wszystkiego”, zanim znalazłem normalną pracę w zawodzie programisty c++. Zwolnili mnie po tygodniu, bo klient pośrednika zrezygnował.
Potem kilka miesięcy klepania gównozleceń za kilka stówek.
Tak wyglądał mój rok, no a na koniec wisienka.
Dorwałem w końcu pracę, ale w mieście oddalonym ładny kawał ode mnie. Firma poszła mi na rękę niesamowicie, bo zgodzili się na zaliczkę, zgodzili się na opłaty mieszkania przez pierwszy miesiąc etc. Dzisiaj się okazało, że właściciel mieszkania nie może rachunku wystawić, więc wszystko padło. Na domiar złego przed dwiema godzinami zostawiła mnie dziewczyna.
Mam w tej chwili wrażenie, że jeśli wyjdę na dwór, to będę pierwszą osobą w historii zabitą przez mikrometeoryt :/
Historia będzie bardzo krótka.
Moi rodzice tak bardzo pokochali mojego BYŁEGO narzeczonego, że:
- eks pracuje jako zastępca prezesa w firmie mojego ojca;
- przepisali mu część udziałów w firmie;
- zapraszany jest na obiadki i kawki, a także na wszystkie uroczystości typu: urodzinki, imieninki, święta.
Ze mną nie utrzymują kontaktu - są obrażeni, bo przecież jak mogłam go zostawić (?!) i wyjechać do innego miasta studiować.
Super, nie?
Parę miesięcy temu zaczęłam pracę w pewnym markecie. Głównym moim zajęciem jest siedzenie na kasie. I zapewne jak wszędzie trafiają się mi różni klienci, ale chciałam wam opowiedzieć o jednej z nich.
Przychodziła do nas zazwyczaj rano, a czuć ją było z kilku metrów. Śmierdziało od niej bardzo, jakby przynajmniej kilka miesięcy się nie myła. I nie, nie przesadzam, smród był okropny.
Pewnego dnia gorzej się czułam, choruje na ibs i mój brzuch czując ten smród zaczął wariować, więc uciekam z kasy kaszląc, ze łzami w oczach próbując zahamować odruch wymiotny. Pobiegłam po koleżankę, ona obsłużyła ta klientkę i zamieniłyśmy się z powrotem.
Następnego dnia owa klientka przyszła do mnie i zaczęła na mnie krzyczeć, że co ja sobie wyobrażam, że jeszcze tego pożałuje i inne takie. Zapytałam się co może mi ma zamiar zrobić, a ona powiedziała że mnie poda do gazety. No ok, przynajmniej byłabym sławna. Kiedy odeszła, ludzie w kolejce mówili mi żeby się nie przejmować, zacytuję ,,co za okropna baba".
Po paru dniach przyszła znów i była dla mnie naprawdę miła oraz chciała kupić żel pod prysznic. Nadal od niej śmierdziało, ale już mniej. Żel miał napisy po angielsku, więc sama mnie się zapytała czy to na pewno to.
A następnym razem jak przyszła nie śmierdziało już od niej wcale i ponownie kupowała ten sam żel więc chyba się z nim już polubiła. :D
Nie wiem czy ktoś jej coś powiedział czy sama do tego jakoś doszła, ale ja jestem z niej mega dumna. :D
Studiuję dziennie, a także pracuję dorywczo w zawodzie powiązanym z ludźmi, więc często spotykam znajomych z czasów szkolnych.
Całe gimnazjum, aż do końca szkoły średniej miałam sporą nadwagę. Nigdy nie wiedziałam czym jest ona spowodowana, bo tak naprawdę jadłam normalne porcje, a i ruchu mi nie brakowało. Katowałam się różnymi dietami, te jednak nie pomagały, a lekarze nie byli w stanie uwierzyć, że cokolwiek próbuję z tym zrobić i moją wagę zrzucali na "objadanie się". Oczywiście jak to często bywa, w szkole od rówieśników non stop słyszałam wredne komentarze na temat swojego wyglądu. Nie przejmowałam się tym zbytnio, po jakimś czasie walki ze swoją wagą i takimi osobami stwierdziłam, że nie ma sensu brać tego do siebie.
Zachowanie jednego kolegi bolało mnie jednak najbardziej, szczególnie dlatego, że byliśmy dość blisko, więc nazwałabym nas "paczką przyjaciół".
Jego zachowanie względem mnie a wszystkich innych dziewczyn z naszej grupy różniło się diametralnie. Kiedy podchodził do nas, witał się ze wszystkimi dziewczynami, a mnie traktował jak powietrze. Podczas gdy rozmawiał z innymi, każdą próbę włączenia się przeze mnie do rozmowy ignorował. Nigdy nie zaprosił mnie na żadną ze swoich imprez, mimo tego, że był tam każdy z naszej wspólnej paczki znajomych. Kiedy rozmawiał z dziewczynami, śmiał się, był milutki i uroczy, a kiedy był w pobliżu mnie, byłam kompletnie przez niego ignorowana. Raz, kiedy próbowałam z nim porozmawiać jak moje znajome, stwierdził, że go wkurzam i mam się odwalić. Oczywiście koleżanki zwróciły mu uwagę, że nie widzą powodu, dla którego się tak zachowuje, on jednak stwierdził, że traktuje mnie inaczej niż resztę ot tak, bez powodu. Od tego czasu unikałam go jak mogłam.
Pod koniec szkoły średniej lekarz wykrył u mnie chorobę hormonalną, której skutkiem pobocznym była otyłość. Dopiero wtedy przy pomocy diety, regularnych ćwiczeń i wsparcia mojego wspaniałego chłopaka schudłam 30 kg.
Po mojej metamorfozie podejście owego kolegi do mojej osoby zmieniło się całkowicie. Zaczął ze mną rozmawiać, zapraszać mnie gdzie się dało, wypisywać do mnie kilka razy dziennie, a nawet komentował mi zdjęcia na Facebooku słodkimi, żenującymi tekstami. Był to koniec szkoły, więc po prostu kompletnie go zignorowałam, usunęłam z wszelkich mediów społecznościowych i o wszystkim zapomniałam.
Ostatnio jednak mieliśmy okazję, żeby spotkać się ponownie, właśnie z powodu mojej pracy. Kiedy tylko mnie zobaczył, zaczął zasypywać mnie komplementami, przychodzić pod uczelnię, na której studiuję, żeby tylko mnie zaczepić i porozmawiać, a nawet wysłał mi zaproszenie na Facebooku i ciągle tam do mnie wydzwania.
Jest tak natrętny, że nie widzi przeszkody w tym, że jestem zaręczona. Nigdy w życiu nie byłabym z osobą, która traktowała mnie inaczej tylko z powodu wyglądu. On jednak tego nie rozumie.
Leżałam sobie na łóżku, pełny chill, ręka pod głową, patrzę sobie w sufit, kiedy nagle zauważyłam kątem oka okrutnego pająka pod moją pachą! Zaczęłam krzyczeć i panikować, a dopiero po jakichś 10 sekundach zrozumiałam, że to tak naprawdę nie był pająk, tylko moje włosy! TERAZ NIE WIEM CO GORSZE!
Mam obsesję na punkcie hello kitty.
Zawsze gdy widzę coś z hello kitty, my melody, kuromi, cinamonroll, jakieś postacie z sanrio lub jakiekolwiek cute rzeczy wpadam w szał i wykupuje wszystkie sztuki. Nawet raz jakieś dziecko się przez to poryczało w sklepie bo wykupiłam wszystkie jajka niespodzianki z hello kitty (są w rossmanie za 4zł).
Mam 53 lata. Czy według was to dziwne?
Dodaj anonimowe wyznanie